Historia bohatera tego artykułu ciekawie wpisuje się w działalność Anny Potockiej na ziemi rymanowskiej. Andrzej Szajna, bo o nim będzie ta wypowiedź, urodził się 19 XI 1865r w Rymanowie, w rodzinie rzemieślniczej. Nie ma żadnych pisemnych przekazów na temat jego dzieciństwa i młodości, ale wg rodzinnej tradycji ustnej, wykazywał zdolności plastyczne. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że Andrzej uczęszczał do szkółki rzeźbiarskiej hrabiny Anny. Również z przekazu ustnego wiemy, że kontynuował naukę w Budapeszcie i Wiedniu. Nie wiemy, czy była to indywidualna nauka u mistrzów, czy studia akademickie. W Rymanowie założył swoją pierwszą pracownię rzeźby, gdyż na wielu jego wyrobach istnieje sygnatura: „A. H. Szajna artysta rzeźbiarz Rymanów”. W 1900r. zawarł związek małżeński z Julią Chrząszcz z Wyszatyc. Rok później przyszła na świat ich pierwsza córka Irena, a w roku 1903 syn Tadeusz. Od 1905 roku był związany z Jasłem, gdzie zamieszkał przy ul. Kraszewskiego 11, w wybudowanym przez siebie domu. Tu przyszło na świat dwoje dzieci; Włodzimierz w 1906 i Stefania w 1908. Dom był wygodny, a od strony podwórza posiadał przestronną pracownię rzeźby, która istniała do 1921r. Warsztat działał prężnie. Miał bardzo dobrą opinię. Zatrudniał uczniów i współpracował z wieloma rzemieślnikami. Od roku 1905 wytwory artysty były sygnowane „Szajna Jasło”. Główne zamówienia, jakie realizowała jego pracownia, to były rzeźby sakralne. Profil twórczości komunikował znak na papierze firmowym pracowni tj. neogotycki ołtarz zwieńczony krzyżem. Andrzej Szajna był człowiekiem religijnym, wykazywał się znajomością dziejów biblijnych. Musiał być dobrym obserwatorem życia i ludzi, gdyż posiadał umiejętność oddawania nastrojów i emocji na twarzach swoich biblijnych postaci. Materiałem rzeźbiarskim pracowni Szajny było drewno lipowe i dębowe, mistrzowsko i szlachetnie wyprowadzane spod dłuta, tak, że poza złoceniami, nie potrzebowało polichromii.
W niektórych kościołach jego rzeźby posiadają pewną kolorystykę, ale czy było to zamysłem twórcy czy malowanie odbyło się później lub poza jego sugestią, tego nie wiemy. Wiele realizacji artystycznych nie posiadało podpisów, ale te o których wiemy na pewno, że są jego autorstwa, można podziwiać w wielu kościołach rzymsko i greckokatolickich dawnej Galicji. Są to m. in. niezwykły ołtarz i 4 konfesjonały z 1914r., w kościele św. Józefa na Podgórzu w Krakowie, wystrój: konfesjonały, ambona, stalle w kościele św. Elżbiety we Lwowie (obecnie to kościół greckokatolicki, św. Elżbiety i Olgi), konfesjonały i zdobienia w kościele o.o. Misjonarzy w Tarnowie, wystrój kościoła w Borysławiu, carskie i diakońskie wrota oraz drewniany ikonostas z 1901r., w Bednarce (25 km od Jasła), wystrój kościoła w Bodakach, z 1902r., w powiecie gorlickim, ołtarz Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia z roku 1910/11, w Nowym Sączu, ikonostas w Męcinie Wielkiej i Kwiatoniu (kościółek wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO) i wiele innych. Najpiękniejszym, w opinii wielu, jest ołtarz w kościele św. Doroty w Markowej. Dla wielu ludzi ma on dodatkowy wymiar emocjonalny, bo to przed nim modlili się Wiktoria i Józef Ulmowie. Ostatnim, niedokończonym przedsięwzięciem życiowym Andrzeja, był ołtarz, przedstawiający scenę Ukrzyżowania z Maryją i św. Janem, z 1920r, w kościele parafialnym w Giedlarowej oraz umieszczona tam, niezwykłej urody, ambona, ze złoconymi płaskorzeźbami i zdobieniami roślinnymi.
Rzeźby i nastawy ołtarzowe Andrzeja Szajny mają charakter neogotycki, co wiązało się ściśle z architekturą budowanych na przełomie XIX i XX wieku kościołów. To nie tylko moda na neogotyk dyktowała kanony twórcze, ale również decyzje władz kościelnych zalecały ten nurt w architekturze i wyposażeniu wnętrz. Uznawany był on jako alternatywa dla nowoczesności, ujmująca swoją lekkością i pięknem, dodająca powagi i dostojeństwa realizacjom sakralnym. Jak wysoko oceniane były prace Andrzeja Szajny niech pokaże fragment jednej z wielu opinii konserwatorskich: „…płaskorzeźby i rzeźby oraz elementy snycerki są bardzo dobrze wykonane, postacie ludzkie są wyrzeźbione poprawnie, z pięknie oddanym ruchem, dynamiką i ekspresją (…) Widać biegłość warsztatową rzeźbiarza i doskonałą znajomość anatomii (…)”. Andrzej Szajna brał udział w konkursach rzeźbiarskich, które z powodzeniem wygrywał, otrzymując dyplomy, medale i listy pochwalne.
Jakim był człowiekiem ten artysta o niezwykłej wrażliwości i wielkim talencie? Z przekazów ustnych wiadomo, iż był mężczyzną łagodnego usposobienia, pogodnym, dobrym, czułym dla żony i dzieci, dbającym o ich wykształcenie i perspektywę godnego dla nich życia, uczciwym i pomocnym dla innych, ale niepraktycznym w życiu codziennym. Był zapamiętany jako mężczyzna elegancki, dystyngowany, o co bardzo dbała jego żona. On był całkowicie pochłonięty swoja pracą. Z tego też powodu wszystkie sprawy przyziemne, dotyczące życia na co dzień, przejęła żona Julia. Andrzej Szajna zmarł przedwcześnie, 11 czerwca 1921r, w domu, w Jaśle, w wieku 56 lat na grypę „hiszpankę”, która wówczas szalała w Europie.
Do czasu wojny rodzina dbała o pamiątki po Andrzeju, jednak, jak większość mieszkańców Jasła, zmuszona była do opuszczenia swojego miasta na czas okupacji. Kiedy wojna się skończyła i Szajnowie wrócili, zastali dom ograbiony, zniszczony. Znaleźli zwęglone fragmenty rzeźb, mebli, a cenne pamiątki i dokumenty przepadły.
Niewiele wiemy o tym wybitnym jak na swoje czasy artyście. Obraz, jaki znamy, mimo niedostatków archiwalnych, gdyż pochodzi głównie z przekazów ustnych, zasługuje na szeroką społecznie ekspozycję. Wszystkie informacje weryfikowane w miarę możliwości w dokumentach kościelnych, wytworach artystycznych i tradycji ustnej zebrała wnuczka artysty pani dr Krystyna Szayna-Dec. Jej to zawdzięczamy możliwość poznania i propagowania wiedzy o wybitnym człowieku, o niezwykle wrażliwej duszy artysty i nieprzeciętnym talencie. Pozostawił po sobie wielką spuściznę, która nie powinna pogrążyć się w niepamięci Polaków, a szczególnie tych, zamieszkujących rymanowską ziemię oraz wszystkich zajmujących się sztuką.
Małgorzata Śliwka