„Aby pamięć powróciła do tych, co zapomnieli,
a pozostała wśród tych, co pamiętają”
Stanisław Lorenc urodził się 19.01.1920 r. w Łazach k. Rymanowa. 21 września 1939 roku, jako młody żołnierz kampanii wrześniowej, dotarł do Przełęczy Tatarskiej przy granicy z Węgrami. Przełęcz położona nad dopływem Prutu była miejscem, przez które udawali się na Węgry polscy uciekinierzy wojenni. Tym szlakiem, kilka dni wcześniej, przeszedł na Węgry Stanisław Vincenz, który w książce „Dialogi z sowietami” pisał: „Raniutko 18 września znaleźliśmy się na granicy węgierskiej, na przełęczy zwanej od wieków Tatarską. Tam nad dopływem Prutu teren wznosi się łagodnie, góry i połoniny łaskawie zniżają się i rozszerzają w naturalną bramę, jak gdyby chciały przepuścić zbiegów bez trudu. Od wieków przełęcz Tatarska ułatwiała ucieczkę na Węgry. I oto my wszyscy na przełęczy Tatarskiej, jak za dawnych czasów”.
Obaj Stanisławowie, uchodźcy różniący się wiekiem i bagażem doświadczeń życiowych, wtedy nie wiedzieli, że ojczystą ziemię żegnają na zawsze. Stanisław Lorenc został internowany na Węgrzech, ale nie pogodził się z klęską kampanii wrześniowej. W autobiografii wspominał „… na przełęczy Tatarskiej nasz porucznik przedstawił nam dwie możliwości: pierwsza, że możemy wrócić do domu, a druga, że możemy przejść przez granicę i zostać internowanymi na Węgrzech. Zdecydowałem się na internowanie. Pięć godzin później znaleźliśmy się w miasteczku Komarom. Tutaj uświadomiłem sobie, że nie byliśmy jedynym oddziałem, który przeszedł przez granicę. Na ogół byliśmy dobrze traktowani przez węgierskich wojskowych. Otrzymywaliśmy trochę kieszonkowego, za które mogliśmy kupować nieco artykułów pierwszej potrzeby w wojskowej kantynie. Następnie władze węgierskie umożliwiły nam dotarcie do Belgradu. Tu spędziłem tydzień przed wyruszeniem do Aten, skąd naszym słynnym liniowcem m/s Batory dopłynąłem do Bejrutu. Zostałem żołnierzem Brygady Strzelców Karpackich”.
Tak więc wiosną 1940 roku Stanisław Lorenc dotarł do Libanu i został żołnierzem Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Dzielnie walczył z Niemcami pod Tobrukiem, ale w 1943 roku zrodziło się w nim nowe marzenie, postanowił zostać lotnikiem. Uzyskał zgodę dowództwa BSK i opuścił Palestynę, udając się do Anglii na kurs pilotażu. Po zakończeniu szkolenia wszedł w skład V Szwadronu Polskich Bombowców. W ostatnich tygodniach wojny miał już na koncie 80 godzin lotów. Mundur zdjął w październiku 1946 roku i rozpoczął naukę. Cztery lata później uzyskał tytuł inżyniera w specjalności projektowania silników i turbin lotniczych. Dwa lata później opuścił Londyn i z żoną Angeliką oraz synem przeniósł się do USA, gdzie spędził większą część swego twórczego życia. Z sukcesem projektował m.in. turbiny do reaktorów nuklearnych. Zmarł 11.02.2004 r. i został pochowany w Fair Oaks w Kalifornii. Jako zasłużony pilot PSP, został ujęty w „Liście Krzystka”, stworzonej przez Tadeusza Krzystka i opublikowanej w pracy „Personel Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii w latach 1940-1947”.
Zygmunt Pelczar