Antoni urodził się 23 XI 906r. w Iwoniczu, w niezamożnej rodzinie. Matka – Franciszka z Jarocińskich była pokojówką na dworze Załuskich, osierociła go, gdy miał 3 lata. Ojciec – Szymon był robotnikiem naftowym. Wychowaniem Antka zajmowała się babcia. Ukończył w Iwoniczu szkołę ludową i jako młody chłopiec terminował u stolarza. W wieku lat 15 wyjechał do Zakopanego, gdzie w 1925r. ukończył jako rzeźbiarz ornamentalny Państwową Szkołę Przemysłu Drzewnego. Jego nauczycielem i mistrzem był Karol Stryjeński. Łączyła ich wielka zażyłość poprzez miłość do rzeźby i taternictwo. W tym czasie niewielu było wspinaczy górskich. Kenar był jednym z nich, przy czym nie zdobywanie szczytów go satysfakcjonowało, ale obcowanie z przyrodą i pięknem w samotności (często oddalał się od grupy i znikał na długo). Jego towarzyszami wypraw byli Bronisław Czech, Józef Krzeptowski, bracia Żuławscy, siostry Skotnicówne. Zawsze stanowił centrum towarzystwa. Wysoki, zgrabny, silny, utalentowany, małomówny, o wyraźnie oddziałującej sile charakteru. Tatry były dla niego miarą stosunku do świata. Świetnie mówił gwarą, przyjaźnił się i muzykował z góralami, a Karol Stryjeński stworzył o nim legendę. Posiadał znakomity instynkt wspinacza, obcował z górami na zasadzie absolutnej wolności. Taternictwo stało się dla chłopaka z ubogiej rodziny również drogą awansu społecznego. Antoni został wprowadzony do rodziny Stryjeńskich. Przez lata zyskał status członka tejże rodziny. Mimo trudnej sytuacji finansowej (pomoc z domu była skromna, szczególnie po śmierci ojca w 1924r., zasiłki Bratniej Pomocy i nagrody stanowiły sporadyczne przypływy gotówki) ukończył studia w Warszawie na ASP na Wydziale Rzeźby. Wspominał w notatkach noce spędzone w starej szafie na strychu lub pod mostem Poniatowskiego. Żywił się często tylko ogórkami i śledziami. „Za pan brat z głodem i chłodem, całe dnie spędzał w Akademii” - tak pisał prof. Jastrzębowski. Wymieniony z nazwiska profesor miał duży wpływ na sztukę Kenara. Z córką profesora ożenił się, jednak małżeństwo przetrwało niedługo, a definitywnie rozdzieliła je wojna. W 1932r otrzymał wyróżnienie w kategorii rzeźby w olimpijskim konkursie sztuki w Los Angeles. W 1938 wrócił do Zakopanego.
Okupację spędził w Warszawie i we wsi Balice, w kieleckim. Tam wykonał rzeźby do kościoła i figurę Jezusa z kamienia pińczowskiego usytuowaną przed świątynią. Po powstaniu warszawskim został aresztowany i wywieziony do obozów pracy Oberhausen i Essen. W obozach nabawił się gruźlicy kolana. Leczenie i rehabilitację po wojnie przeszedł we Francji. Do Polski, do Zakopanego wrócił w 1947r. i podjął pracę w szkole, której był absolwentem. Po reorganizacji w 1948r. szkoła przyjęła nazwę Państwowego Liceum Technik Plastycznych, a w 1954r. Kenar został jej dyrektorem. Nowy dyrektor dokonał głębokiej reformy systemu nauczania i zyskał sławę pedagoga potrafiącego uszanować swobodę twórczą ucznia. Był przy tym bardzo wymagającym nauczycielem, oczekiwał biegłej znajomości warsztatu, orientacji w tendencjach sztuki współczesnej z zachowaniem szacunkiem do tradycji sztuki ludowej. Nie ograniczał uczniów w twórczej pomysłowości, ale pragnął ich przygotować do dojrzałego samodzielnego myślenia. Pragnął zaszczepić w uczniach miłość do sztuki, zawsze powtarzał, że celem szkoły jest wychowanie człowieka - rzeźbiarza przez rozbudzanie w nim namiętności rzeźbiarskich i potrzeby ciągłego rozwoju osobowości i fachowości. Był nadzwyczajnym wychowawcą. Uczniowie przychodzili do niego ze wszystkimi swoimi sprawami i bolączkami. Wszystkich potrafił wysłuchać, doradzić, zarówno w kwestiach osobistych jak i twórczych. Wierzył w każdego młodego człowieka i oceniał, że w każdym jest coś dobrego. Twierdził, że „ (…)dorośli muszą pomóc młodym zbudować ich własną przyszłość”. Dmuchał z całej siły w każdą iskrę powierzoną jego opiece. Fragment z jego notatnika: „ (..) Myślenie to jest wszystko czego chcę was nauczyć. Sądźcie, róbcie błędy, wybierajcie, rozróżniajcie, przeżywajcie wzloty i rozczarowania, szarpcie się w rozterkach, a nauczycie się myśleć. Myśleć to więcej niż wiedzieć, to jest przeżywać, czuć, rozumieć, tworzyć. Trzeba myśleć, wtedy się żyje na własny rachunek – bezmyślność jest równoznaczna z bezczuciem(…)”. „Człowiek jest stworzony do działania, a rzeźba do wyrażania – pisał- człowiek kocha, a rzeźbę trzeba kochać”. Jego szkołę ukończyli m.in. Władysław Hasior, Henryk Morel, Antoni Rząsa oraz pochodzący z Iwonicza Władysław Kandefer.
Zgodnie z zasadami, które wyznawał, był bezkompromisowy i odważny. W latach 50-tych na zjeździe dyrektorów szkół artystycznych w Szklarskiej Porębie, gdzie nakazano stosowanie jednolitego programu nauczania o kierunku socrealizmu, Kenar publicznie zaprotestował, oznajmiając, że posiada własny program i narzuconego nie przyjmuje. Takie oświadczenie równało się wówczas utracie pracy, nikt nie rozumiał, dlaczego tak się wówczas nie stało. Kenar pełnił swoją funkcję, dopóki nie zachorował pod koniec życia. Jego własna świadomość artystyczna kształtowała się w atmosferze kultu klasycyzmu i form prymitywizmu, sztuki ludowej i kreacjonizmu, treści humanistycznych i funkcjonalnej celowości rzemiosła artystycznego. Nie szukał własnego stylu, ale znany był z tego, że zrywał z każdym zastyganiem w formule, bo to uważał za bardzo niebezpieczne dla twórcy. Prace Antoniego Kenara to rzeźby, sztuka użytkowa i wystrój wnętrz. Tworzył również pejzaże, często piórkiem, w których powracał do Iwonicza czy Tatr. W rzeźbach sprzed II wojny światowej widoczny jest wpływ kubistycznego geocentryzmu oraz stylizacji nawiązującej do art deco, przykładem jest krzyż na grobie Karola Stryjeńskiego (1933). Późniejsze realizacje to: „Narciarka” 1948, „Świniarka” 1952, „Niedźwiedź” 1955, „Dyskobolka” 1956, „Frasobliwy” 1957 i wiele innych. Jego rzeźby stanowiły wystrój na statkach MS Batory i MS Piłsudski. Jego autorstwa jest projekt pomnika Ofiar Oświęcimia. Dziełami jego sztuki użytkowej są liczne meble, ceramika, batik, ponadto klepał miedź, robił pisanki, kolczyki, malował na szkle, sam projektował i szył ubrania. Był artystą wszechstronnym o nieprzeciętnym talencie. Odnosił wiele sukcesów, zdobywał on i jego szkoła, wiele nagród i wyróżnień. Uczestniczył w wystawach na całym świecie od Krakowa i Warszawy przez Wenecję, Paryż, Londyn, Mediolan, Damaszek, Aleksandrię, po New Delhi i USA. Z upływem czasu forma prac artysty związana ściśle z naturą stawała się coraz bardziej abstrakcyjna.
Za swoją pracę pedagogiczną i zasługi dla polskiej kultury otrzymał wiele odznaczeń, m.in. w 1958r. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Był szanowany w różnych środowiskach i uważany za prekursora nowych prądów nauczania i wychowania w szkołach artystycznych. Doceniano jego talent, uczciwość, pracowitość w podejściu do obowiązków i niezwykłą wrażliwość na drugiego człowieka.
„Gdy wspominam Kenara rysuje się w mojej pamięci obraz o czystości i szlachetności niezwykłej. Kenar był skomponowany bezbłędnie. Piękno jego głowy, siła talentu, wzniosłość jego charakteru łączyły się harmonijnie tworząc niezapomnianą postać artysty i człowieka”. –pisał Antoni Słonimski.
Antoni Karol Kenar zmarł przedwcześnie, w wieku 53 lat i spoczywa na Starym Cmentarzu w Zakopanem. Nie możemy zapomnieć o nim – to nasz Rodak, wielki Artysta, Polak, Pedagog i Człowiek.
Małgorzata Śliwka