OrdonkaMarianna Tyszkiewicz z domu Pietruszyńska – piosenkarka, aktorka, autorka tekstów piosenek i wierszy, tancerka. To zdanie dostępne jest dla każdego, kto szuka informacji o Hance Ordonównej. Zdanie banalne, lakoniczne, ukazujące Mariannę jako osobę związaną zawodowo ze sceną. Dla niej jednak scena to była nie tylko profesja, to było powołanie, cały sens jej życia. Data urodzin nie jest jedna i nie była stała. Podawała ją w zależności od okoliczności i potrzeb. Był to prawdopodobnie rok 1902, 1904, a może nawet 1900. Przyjmuje się 4 VIII 1902, miasto Warszawa, w rodzinie kolejarza. Za zgodą ojca, który ciężko na to pracował, od wczesnego dzieciństwa uczęszczała do szkoły baletowej. Debiutowała jako nastolatka w teatrzyku rewiowym „Sfinks”. Po kilku latach wyjechała do Lublina, gdzie występowała w teatrze "Wesoły Ul". Tam zakochała się w Januszu Sarneckim. Podjęła wysiłek uzupełniający braki w wykształceniu. Pasjami pogrążała się w lekturze literatury pięknej i uczestniczyła w kursach przy lubelskim gimnazjum. Wprawdzie stanowili z Sarneckim jakiś czas parę, ale jej miłość była nieodwzajemniona. Z tego powodu podjęła nieudaną próbę samobójczą, której ślad, w postaci blizny na czole, zakrywała umiejętnie kapeluszami. Wielokrotnie zmieniała miejsce zamieszkania i zatrudnienia. Ostatecznie w 1920r. wyjechała do Lwowa – kabaret Bagatela, a później do Wilna, gdzie grała m.in. w teatrze „Lutnia”. Dzięki protekcji znanej i ekscentrycznej poetki Zofii Bajkowskiej, która udzieliła jej wsparcia lokalowego i finansowego, wystąpiła na deskach kabaretu Qui Pro Quo. Tam spotkała Fryderyka Jarosego, który stał się jej kolejną miłością i kierownikiem artystycznym. Dzięki Jarosemu stała się artystką dojrzałą, z ukształtowanym stylem scenicznym.

W 1924 r. jeden z krytyków napisał o niej "…z tancerki topless stała się gwiazdą". Była osobą niezwykle pracowitą, o ogromnej intuicji scenicznej. Posiadała fenomenalną pamięć. Po obejrzeniu spektaklu w Qui Pro Quo, T. Boy-Żeleński prorokując wielką karierę Hance, nadał jej pseudonim „Ordonka”. Szczyt kariery scenicznej osiągnęła w 1929 roku. Podczas pobytu w Paryżu Jarosy zorganizował Hance lekcje u najlepszych gwiazd kabaretu. Artystka przyjęła nowe, „francuskie” wcielenie. Śpiewała, tańczyła, grała w filmach. Jej głos był niepowtarzalny. Niezwykła, niektórzy określali dziwna, zmieniona przez chorobę, skala głosu- bardzo niski dół i dziecięce, cienkie wysokie tony- wyróżniała ją zdecydowanie spośród innych. „Piosenki wykonywane przez Ordonkę były specyficzne, sugestywne i niepowtarzalne”- pisał Ludwik Sempoliński. Przykładowo piosenka „Uliczka w Barcelonie”, do której tekst napisał jej wielbiciel, a późniejszy mąż, została przyjęta owacyjnie. Artystka miała dar czarowania i „uwodzenia” publiczności. Dostrzegł to kolejny nauczyciel i partner Hanki, Juliusz Osterwa. Tenże wprowadził ją w świat sztuki „wysokiej”. Pisali dla niej Tuwim, Słonimski, Lechoń, Hemar i wielu innych. Występowała w filmach, odgrywała role dramatyczne w teatrze, ale nadal lubiła występy kabaretowe. W kwietniu 1931r wyszła za mąż za hrabiego Michała Tyszkiewicza, człowieka o wysokiej kulturze osobistej, wykształconego, tolerancyjnego, który „znosił” wszystkie zachowania i zachcianki żony. Nigdy nie została zaakceptowana w rodzinie męża, gdyż uważano ten związek za mezalians. W tym też roku rozwiązała umowy i kontrakty artystyczne na rzecz koncertów i recitali indywidualnych. Śpiewała piosenki lekkie i poważne, ambitne, rewiowe, poetyckie, żołnierskie czy żydowskie. Jej wizytówką była piosenka „Miłość ci wszystko wybaczy” z filmu ”Szpieg w masce” z 1933 r., entuzjastycznie przyjęta zarówno w kraju jak i poza granicami. Występowała na scenach Europy i świata: Ateny, Bejrut, Kair, Damaszek, Ryga, Paryż, Wiedeń, USA, itd. Posiadała niesamowite wyczucie smaku i estetyki. Potrafiła sama przygotowywać kostiumy sceniczne dla siebie, szkicowała, malowała, szyła, projektowała. Jerzy Jurandot napisał - ”(…) do dziś sławię jej niezapomniany głos, widzę jej białe, wąskie ręce, utanecznione, które żyły swoim samodzielnym życiem. Zjawiska równej miary co Ordonka nie było na scenie polskiego kabaretu ani przedtem ani potem”. W okresie międzywojnia wielokrotnie występowała z Mieczysławem Foggiem, Zulą Pogorzelską, i to właśnie wtedy miały miejsce koncerty w Rymanowie Zdroju, do którego przyjeżdżała z powodu złego stanu zdrowia i ze względów towarzyskich, bo Rymanów był modny. Hanka Bielicka pisała o niej: "Ordonka na scenie była wspaniała, zjawiskowa. Pamiętam tylko, że jeśli program koncertu przewidywał 15 utworów, ona bisowała 12 razy. Ludzie szaleli, bo te koncerty były naprawdę czymś, czego się nie zapomina” Na początku II wojny protestowała swoim śpiewem przeciw projekcjom niemieckich filmów o zajęciu Warszawy, dlatego została aresztowana i uwięziona. W sprawie jej uwolnienia interweniował u Hitlera król Włoch, Emmanuel II, spowinowacony z rodziną Tyszkiewiczów. Jej pierwszy występ w Wilnie(pod okupacją litewską) stał się manifestacją narodową Polaków tam mieszkających. Hanka była osobą niezwykle wrażliwą na sprawy patriotyczne. Kolejno była aresztowana, tym razem przez NKWD, z powodu braku zgody na współpracę oraz pozycję społeczną- arystokratki. Została wywieziona do łagru w Uzbekistanie, a jej mąż w głąb Rosji. To był trudny czas, ale Hanka nie poddała się. Wspierała współwięźniów, śpiewała, grała, ku pokrzepieniu serc. Znane było jej powiedzenie - „gdy już zabraknie łez trzeba się śmiać. Świat pomimo wszystko jest piękny”. Zwolniona w wyniku porozumienia Sikorski-Majski, zorganizowała polski ośrodek kultury w Tocku. To wtedy wielu ludzi doceniło jej rolę, nie tyle artyzm i sztukę, ile człowieczeństwo i wrażliwość, jaką prezentowała. Wtedy też ogromnie przejęta losem polskich sierot, zorganizowała przerzut kilkuset dzieci z Rosji przez Indie na Bliski Wschód. Owocem tułaczki jej i sierot była książka napisana pod pseudonimem Weronika Hort pt.” Tułacze dzieci”. W tej książce zostawiła testament „(…)by krzywda wyrządzona dzieciom nie przeszła obojętnie obok człowieka lecz stała się ziarnem walki o sprawiedliwy, miłosierny i ludzki świat(…)”. Lata 1943-44 to pobyt w Palestynie, która w tym czasie była ważnym ośrodkiem polskiego życia narodowego i kulturalnego. Wydawano gazety i książki w języku polskim. 70 tysięcy nowych mieszkańców to polskie wojsko, polscy uchodźcy z Rosji, Żydzi pochodzący z Polski. 30 tys. ludzi posługiwało się tam językiem polskim. Nazwisko Hanki nie było im obce. Uwielbiali ją. Dla niej żyć to znaczyło śpiewać. Dawała dziesiątki koncertów, a choroba, która odnowiła się na zesłaniu, dawała o sobie znać coraz częściej. Przeszła poważną operację płuca, leczenie szpitalne a potem sanatoryjne. W związku z tym małżeństwo Tyszkiewiczów popadło w kłopoty finansowe. Od roku 1945 zamieszkała w Bejrucie, gdzie spędziła resztę swojego życia. Mimo wielu trudności i przeciwieństw oraz cierpienia, jakiego dostarczały jej objawy postępującej szybko choroby, miała optymistyczne podejście do życia. Często mówiła „(…) jeśli dzisiejszy dzień jest dobry zaliczę go do dni przyszłych, jeśli zły, zaliczę go do dni przeszłych (…)”. Zmarła na dur brzuszny, zaraziwszy się od męża, który pomagał uchodźcom i zachorował. Był to dzień 8 IX 1950roku. Pochowano ją na cmentarzu w Bejrucie, ale dzięki staraniom Jerzego Waldorffa jej prochy zostały przewiezione na Powązki w 1990roku,do alei zasłużonych, grób 88. Nie ma już świadków, którzy osobiście znali Hankę, kurtyna niepamięci opada. Może festiwal w Rymanowie-Zdroju, któremu Ordonka patronuje, zatrzyma zasłonę zapomnienia dla tej niezwykłej postaci.

Małgorzata Śliwka