Kwesta 2023 03Józef Maksymilian Ossoliński urodził się w 1748 r. w Woli Mieleckiej. Był powieściopisarzem, poetom, wybitnym przedstawicielem oświecenia, ale nade wszystko gorliwym patriotom. Kiedy po III rozbiorze Polski, rozpoczął się proces brutalnego wynaradawiania, a Rosjanie rozkradli największe polskie księgozbiory, zrodziła się w nim myśl, by stworzyć instytucję w której uda się zgromadzić i zachować najwspanialsze perły polskiej kultury. W tym celu nawiązał kontakty z innymi znacznymi rodami i rozpoczął budowę swojej wielkiej kolekcji. 13 listopada 1817 r. Ossoliński odkupił od władz austriackich znajdujący się we Lwowie stary, pokarmelitański klasztor i uzyskał od cesarza Franciszka II Habsburga zgodę na stworzenie Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich. Idą instytut było badania rodzimej historii i literatury, gromadzeni dóbr kultury oraz powołanie stowarzyszenia naukowców upowszechniających tę wiedzę. Przez ponad 100 lat, aż do odzyskania niepodległości, Ossolineum stanowiło najważniejszy ośrodek pracy nad historią i kulturą polską, pomimo szykan i represji, związani z nim naukowcy podtrzymywali narodowego ducha stając się łącznikiem pomiędzy pierwszą a drugą Rzeczypospolita. W dwudziestoleciu międzywojennym Zakład posiadał bardzo wielu darczyńców, którzy to właśnie we Lwowie chcieli zdeponować swoje rodzinne skarby, m.in. potomkowie Henryka Sienkiewicza przekazali prawa autorskie do jego dzieł na rzecz Ossolineum.

Kres istnienia Zakładu, w formie jaką stworzył Józef Ossoliński, nastąpił we wrześniu 1939 r. Najpierw armia sowiecka rozkradła depozyty kosztowności składowane w Ossolineum przez dziesiątki lat. Znajdowały się tam obrazy, elementy ze złota i srebra. W trakcie niemieckiej okupacji, hitlerowcy zarządzili, na początku 1944 r. by wywieźć ze Lwowa do Krakowa najstarsze i najcenniejsze zbiory, ale tylko te tworzone w języku niemieckim. Misję tę powierzyli prof. Mieczysławowi Gębarowiczowi, który pomimo grożącego mu niebezpieczeństwa spakował do niemieckich skrzyń najcenniejsze działa, ale tworzone w języku polskim. Dzięki temu w bezpiecznych piwnicach Biblioteki Jagiellońskiej znalazły się m.in. rękopis „Pana Tadeusza”, cała spuścizna Juliusza Słowackiego i Aleksandra Fredry, łącznie ponad 8000 jednostek archiwalnych i chociaż Niemcy ostatecznie zdeponowali skrzynie w okolicach Złotoryi, to kolekcji udało się przetrwać.

Mniej szczęścia miały zbiory pozostawione we Lwowie. Sowicie wespół z Ukraińcami postanowili rozczłonkować kolekcję i zniszczyć samą instytucję, jako rewizjonistyczną i skrajnie niebezpieczną, dla nowej władzy. Jak podaje powojenna statystka, pod koniec 1944 r. zbiory Ossolineum liczyły ponad 1.100.000 jednostek muzealnych, wśród których znajdowały się m.in. obrazy, rzeźby, rękopisy, starodruki, jednym słowem wszystko, co budowało narodową kulturę i tożsamość na przestrzeni ostatnich 600 lat. W 1947 r. do Polski trafiło jeszcze dodatkowe 150.000 starach druków, co staniało ledwie 15-20 % spuścizny. Pozostałe eksponaty zostały rozdzielone po nieznanej liczbie sowieckich instytucji, a obecnie część z nich znajduje się w muzeach na terenie niemalże całej Ukrainy. W powojennej Polsce Zakład Ossolińskich został włączony w struktury Polskiej Akademii Nauk, a w 1995 restytuowano go na nowo, obecnie instytucja mieści się we Wrocławiu przy ulicy Szewskiej 37., i zdaje się próżno czeka, by pozostawione za granicą 70 % kolekcji wróciło do prawowitego właściciela.

Krzysztof Buczek