Od drugiej połowy 1832 roku Tytus Działyński przebywał w Galicji, ponieważ w zaborze pruskim był uznawany za przestępcę politycznego. 1 lutego 1831 roku na jego majątek nałożono sekwestr, a w razie powrotu do Wielkopolski groziło mu więzienie. W związku z tym Działyński mieszkał ze swoją rodziną kolejno w Krakowie, Żurawicy i Wysocku. Sytuacja poprawiła się, gdy jego ciotka, Magdalena z Dzieduszyckich Morska, oddała im w administrację jeden ze swoich folwarków w Zarzeczu, koło Jarosławia. Zajęcia gospodarskie nie wypełniały jednak całego czasu Tytusowi. Aktywnie uczestniczył w lwowskim środowisku naukowym, skupionym wokół Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Nie zrezygnował też z pasji kolekcjonerskich, mimo ograniczonych środków finansowych. Na początku 1837 roku żona Tytusa, Celestyna, otrzymała w wyniku podziału majątku posagowego matki, Zofii z Czartoryskich Zamoyskiej, miasteczko Oleszyce oraz kilka folwarków. Warto podkreślić, że wartość tych dóbr wynosiła zaledwie ¼ wartości majątków kórnickich, a gospodarka w tych wsiach stała na znacznie niższym poziomie niż w Wielkopolsce. Nowy właściciel zamienił pańszczyznę na czynsze, organizował cotygodniowe spotkania z chłopami, wygłaszając im pogadanki na temat uprawy roli, dostarczając nasiona i doradzając przy budowach. Założył sklep z niezbędnymi towarami oraz powołał kasę pożyczkową. Stworzył wiejską szkołę dla dzieci, a przy niej czytelnię dla mieszkańców i ograniczył liczbę karczm.

Przez cały okres banicji Działyński starał się o odzyskanie kórnickiego majątku. 15 października 1838 roku nastąpił zwrot majątku bez nałożenia kar pieniężnych. Po powrocie do Kórnika dzielił swój czas między Poznańskie, Drezno, gdzie mieszkała jego matka oraz Galicję, gdzie zostawił żonę z dziećmi: Elżbietą (ur.1826), Janem (ur.1829), Jadwigą (ur. 1831), Marią (ur. 1832), Cecylią (ur. 1836). Ostatnia córka, Anna, urodziła się w Kórniku w 1846 roku.

Już w miesiąc po powrocie do Wielkopolski Tytus przystąpił do spółki zawiązanej w celu budowy „Bazaru”. W poznańskim pałacu „Pod Pelikanem” zapoczątkował tradycję udostępniania Sali Czerwonej na odczyty publiczne. Po zaniechaniu wykładów użyczył sali na szkółkę elementarną dla ponad 200 dzieci z ubogich rodzin miejskich. Bronił ludzkiej godności i potrafił wczuwać się w położenie ubogich. Poza sprawami publicznymi Działyński był zaabsorbowany swoimi największymi pasjami – przebudową zamku, kolekcjonerstwem i działalnością wydawniczą. Pilnym zadaniem okazało się uporządkowanie księgozbioru. W 1840 roku zatrudnił bibliotekarza Kajetana Wincentego Kielisińskiego, grafika i artystę rysownika, który wprowadził ład do biblioteki i sporządził katalog zbiorów.

Tytus Działyński był świadkiem rzezi galicyjskiej. Na początku 1846 roku wyjechał do Galicji w sprawach majątkowych żony. Tamtejszej szlachcie, zaangażowanej w spisek, odradzał podejmowanie walki z bronią w ręku. W połowie lutego, gdy wyruszył w drogę powrotną do Księstwa, zaskoczyła go wiadomość o ataku powstańców na Tarnów oraz wystąpieniach chłopów przeciwko szlachcie. Za radą znajomego urzędnika austriackiego zaopatrzył się w mundur austriacki i w tym przebraniu, po wielu perypetiach, przejechał dyliżansem pocztowym przez obszary objęte powstaniem chłopskim. Osobiście przekonał się o prawdziwości pogłosek, że urzędnicy austriaccy podżegali chłopów do chwytania polskich ziemian jako powstańców i dostarczania ich żywych lub martwych do cyrkułów za wynagrodzeniem. Po powrocie do Księstwa opisał te wydarzenia w urzędowej gazecie berlińskiej, oskarżając rząd austriacki o odpowiedzialność za przelaną krew. Artykuł ten odegrał istotną rolę w kształtowaniu antyaustriackiej opinii w liberalnych środowiskach Prus. Kanclerz austriacki, Klemens Metternich, zaprzeczył prawdziwości podanych faktów i zażądał ich odwołania, a Działyński otrzymał zakaz wstępu na teren zaboru austriackiego.

W 1850 roku hrabia Działyński poparł działalność Towarzystwa Przemysłowego w Poznaniu, które skupiało rzemieślników w celu podnoszenia ich kwalifikacji zawodowych i wiedzy ogólnej. Aktywnie prowadził mecenat, otaczając opieką uczącą się młodzież. Uważał, że warunkiem fortuny i pomyślności narodu jest utrzymanie w polskich rękach ziemi, handlu i rzemiosła. Pisał: „najgorsza przysługa dla kraju, to bankructwo polskiego warsztatu pracy”. Planował założenie w kórnickiej oficynie fabryki wyrobów włókienniczych i skórzanych, bazującej na miejscowych surowcach. Do narodowych powinności zaliczał zaopatrywanie się w polskie wyroby u polskich kupców, aby nie wzbogacać obcych. Wywierał naciski na krewnych i znajomych, aby wykupywali majątki ziemskie z rąk niemieckich. W swoim życiu Działyński realizował etykę powinności narodowej dostosowując ją do swoich środków i możliwości. Największe wydatki pochłaniało kolekcjonerstwo oraz przebudowa zamku. Niezbędnym wsparciem okazały się sumy posagowe żony, ulokowane w zagranicznych bankach. Można uznać za swoisty paradoks, że człowiek, który nie liczył się z kosztami zakupu książek i muzealiów, ograniczał do minimum swoje osobiste potrzeby. Wybrał ascetyczny styl życia, który był niezrozumiały dla wielkopolskiego ziemiaństwa. W kórnickim zamku nie znano kosztownych słabości, takich jak podróże, bale, przyjęcia czy rauty.

Prace budowlane związane z przebudową zamku trwały niemal nieprzerwanie od 1842 roku, dlatego życie rodzinne koncentrowało się w poznańskim pałacu. Zakończona w 1860 roku budowa ukazała oryginalne i harmonijne połączenie różnych stylów – gotyckiego, renesansowego, barokowego oraz ulubionej przez Działyńskiego sztuki mauretańskiej. W każdym wnętrzu dostrzec można dbałość o szczegóły architektoniczne, od sztukaterii sufitów po portale, kominki i tarcze herbowe. Naczelne miejsce zajmował herb Działyńskich – Ogończyk, często występujący obok herbu Zamoyskich – Jelita. Apologii rycerstwa służył strop Sali Jadalnej, w którego kasetonach umieszczono 71 tarcz herbowych.

Od momentu objęcia Kórnika, Tytus Działyński kompletował wyposażenie poszczególnych pokoi – meble, obrazy, bibeloty. Przedmioty użytkowe musiały spełniać wymogi jego wyrafinowanego gustu, a o zakupie mebli decydowały względy artystyczne. Przy nabywaniu obrazów dużą rolę odgrywały względy historyczne. Działyński gromadził głównie płótna ze scenami historycznymi oraz portrety rodowe i portrety sławnych postaci. Największą wagę przywiązywał do militariów, pragnąc zobrazować uzbrojenie polskiego rycerstwa, zwłaszcza husarii. W jego bibliotece znajdował się imponujący zbiór: około 1000 rękopisów i 25 000 dzieł drukowanych w 40 000 woluminów. Traktował bibliotekę, jako własność narodową.

Przy zamku powstał rozległy ogród w stylu angielskim, do którego sprowadzano różnorodne gatunki drzew i krzewów, takie jak magnolie, tulipanowce, platany czy orzechy amerykańskie. Komponowano klomby z wysokich drzew, krzewów i kwiatów, wyznaczano przestrzenie trawników oraz położenie drzew samotników, tworzono aleje. Tytus Działyński przekazał majątek kórnicki i zbiory swojemu jedynemu synowi Janowi, aktem notarialnym z 8 grudnia 1856 roku. Akt wiązał się z planowanym ożenkiem Jana z Izabelą Czartoryską, który odbył się 21 lutego 1857 roku w Paryżu. W planach ojca, mariaż z córką „niekoronowanego króla Polski” – Adama Jerzego Czartoryskiego, miał zapewnić Janowi dobry punkt wyjścia do odegrania wybitniejszej roli politycznej.

Zimą roku 1860/61 stan zdrowia Tytusa systematycznie się pogarszał. Działyński zmarł w nocy z 11 na 12 kwietnia 1861 roku w swoim poznańskim pałacu. Jego ostatniej woli nie spełniono. Żądał bowiem pogrzebu cichego i taniego, tymczasem żegnały go tłumy, które w ciągu dwóch następnych dni przeszły przed jego trumną, oddając hołd zmarłemu. W przemówieniach podkreślano zasługi człowieka, który odegrał tak dużą rolę w dziejach XIX-wiecznej Polski. Życie Tytusa Działyńskiego trafnie określają słowa: „bronił orężem, mową, pismem i pługiem świętej sprawy polskiej”.

Zygmunt Pelczar