Pamięć, która zobowiązuje.
Są miejsca, w których historia przemawia szczególnie mocno. Nie potrzebuje wielkich pomników ani podniosłych słów. Wystarczy ziemia, w której przez dziesięciolecia spoczywały szczątki niewinnych ludzi. Takimi miejscami są Ostrówki i Wola Ostrowiecka, dwie polskie wsie na Wołyniu. 30 sierpnia 1943 roku zostały zaatakowane przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. W ciągu kilku godzin zamordowano tak około 1050 mieszkańców, mężczyzn, kobiety, osoby starsze i dzieci.
Według ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej mieszkańców zgromadzono pod pozorem zebrania. Następnie rozdzielono ich i rozpoczęto egzekucje. W Ostrówkach mężczyzn zapędzono między innymi do szkoły i zabudowań gospodarczych. Mordowano ich strzałami oraz przy użyciu siekier, wideł i pałek. Kobiety, dzieci i osoby starsze zgromadzono w kościele. W Woli Ostrowieckiej mężczyzn zabijano w pobliżu gospodarstwa Aleksandra Strażyca, a kobiety
i dzieci zostały zamknięte w budynku, który następnie podpalono. Zbrodnia objęła niemal całą społeczność obu wsi. Po wojnie Ostrówki i Wola Ostrowiecka przestały istnieć jako polskie miejscowości. Z czasem zacierały się ślady domów, ulic i gospodarstw. Odchodzili również świadkowie wydarzeń. Pozostała jednak pamięć i ziemia, która przez dziesięciolecia kryła szczątki zamordowanych.
Pierwsze większe prace ekshumacyjne w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej prowadzono w latach 1992, 2011 i 2015. Odnaleziono wówczas szczątki około 670 osób, które pochowano na miejscowym cmentarzu. Historia jednak wciąż nie była zamknięta. Według wykazów sporządzonych przez historyków nadal nie wszystkie ofiary zostały odkryte, dlatego w 2026 roku Instytut Pamięci Narodowej ponownie rozpoczął prace poszukiwawcze i ekshumacyjne. Od 13 lipca do 7 sierpnia specjaliści pracowali w trzech miejscach: na terenie dawnego gospodarstwa Aleksandra Strażyca w Woli Ostrowieckiej, w pobliżu dawnej szkoły w Ostrówkach oraz w rejonie dawnego cmentarza, odnaleziono szczątki 55 osób, w tym 26 dzieci, to właśnie ta liczba szczególnie mocno przemawia do wyobraźni.
Dzieci, które nie były żołnierzami, nie uczestniczyły w żadnych działaniach wojennych i nie mogły odpowiadać za decyzje dorosłych. Ich jedynym „przewinieniem” było to, że należały do polskiej społeczności, która została przeznaczona do zagłady. Współczesna ekshumacja nie jest wyłącznie wydobywaniem ludzkich szczątków. To także próba przywrócenia ofiarom ich tożsamości. Specjaliści zabezpieczyli ponad 300 przedmiotów osobistych, które mogą pomóc w identyfikacji zamordowanych. Pobrano również materiał kostny do badań DNA. Szczątki poddawane są badaniom antropologicznym i sądowo-medycznym. Stwierdzone obrażenia, w tym rany postrzałowe, potwierdzają relacje dotyczące sposobu dokonywania egzekucji. Każdy odnaleziony człowiek to jednak nie tylko kolejny element historycznej statystyki, to czyjś ojciec, matka, brat, siostra albo dziecko. To człowiek, który miał swoje imię, rodzinę, dom i plany na przyszłość.
30 sierpnia 2026 roku, w 83. rocznicę zbrodni, odnalezione szczątki mają zostać uroczyście pochowane na cmentarzu w Ostrówkach. Po 83 latach dzień ten stanie się również dniem przywracania godności tym, których próbowano wymazać nie tylko za życia, ale również po śmierci. Nie można cofnąć czasu. Nie można przywrócić zamordowanym życia. Można jednak odnaleźć ich szczątki, ustalić tożsamość, pochować i zachować pamięć o nich dla przyszłych pokoleń.
Ostrówki i Wola Ostrowiecka są dziś czymś więcej niż nazwami miejscowości na dawnej mapie. Są symbolem losu tysięcy polskich rodzin, które podczas ludobójstwa wołyńskiego straciły swoich bliskich. Ich historia przypomina nam, że patriotyzm nie polega wyłącznie na słowach i symbolach. To także obowiązek pamięci o tych, którzy nie mogą już przemówić we własnym imieniu. Dlatego trzeba prowadzić dalsze poszukiwania i ekshumacje. Trzeba dokumentować zbrodnie, badać ich przebieg i przywracać ofiarom nazwiska, nie dla zemsty, nie dla nienawiści, ale dla prawdy, pamięci i sprawiedliwości. Naród ma obowiązek pamiętać swoich przodkach, rodzina ma prawo znać miejsce pochówku swoich bliskich, a my musimy pamiętać.
Krzysztof Buczek