Aleksander Lados

Aleksander Ładoś związany jest z Podkarpaciem, a konkretnie z Głogowem Małopolskim, gdyż tam urodził się jego ojciec Jan. Tenże wyjechał do Lwowa, z myślą o wstąpieniu do seminarium duchownego. Stało się inaczej. We Lwowie podjął studia i założył rodzinę. Ożenił się i ze swoją pierwszą żoną miał sześcioro dzieci. Po jej śmierci związał się z Albiną Kalous i z tego związku urodził się 27 VII 1891 Aleksander oraz jego młodsza siostra – Helena. Jan Ładoś pracował jako urzędnik pocztowy, dochodząc do wysokich stanowisk. Mieszkali przy ulicy Sapiehy. Tam Aleksander spędził dzieciństwo. Chłopiec uczył się bardzo dobrze, ukończył Gimnazjum Klasyczne, a potem studia historyczne na Wydziale Filozoficznym, Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Aleksander nigdy się nie ożenił, nie posiadał również dzieci.

W czasie I wojny światowej zaangażował się w tworzenie Legionu Wschodniego, polskiej formacji zbrojnej, dowodzonej przez Józefa Hallera. Współpracował z W. Witosem i J. Dąbskim w PSL „Piast”, pod pseudonimem Jan Głogowczyk (nawiązanie do miasta pochodzenia). W tym czasie zetknął się z Piłsudskim. Bardzo różnili się poglądami i nie zapałali do siebie sympatią, co mocno zaważyło na późniejszej karierze Ładosia. Niedługo potem został wydalony z Galicji za działalność niepodległościową. Wyjechał do Fryburga, gdzie kontynuował studia. Do kraju wrócił na wiosnę 1919 roku i podjął służbę dyplomatyczną. W roku 1920 był członkiem polskiej delegacji, prowadzącej rozmowy pokojowe z Rosjanami w Mińsku, a potem w Rydze. Od grudnia 1921 kierował Wydziałem Środkowo-Europejskim MSZ, a w październiku 1923 otrzymał stanowisko posła RP. Po przewrocie majowym został zdegradowany. Dopiero w marcu 1927 otrzymał mianowanie na konsula RP w Monachium, a w 1931 został odwołany za krytykę Józefa Becka.

Przez dłuższy czas pozostawał poza służbą dyplomatyczną, zajął się wtedy dziennikarstwem. Publikował w opozycyjnych gazetach; „Wieczór Warszawski”, „Polonia”, „ABC”, „Zwrot” czy „Odnowa”. Był naczelnym redaktorem „Gazety Handlowej” W swoich poglądach i działalności zbliżył się do antysanacyjnego porozumienia, zawiązanego przez Sikorskiego i Paderewskiego. Dzięki tym kontaktom mógł wyjechać, po klęsce we wrześniu 1939r, do Francji, jako minister bez teki w emigracyjnym rządzie. W zakresie jego obowiązków były kontakty z okupowanym krajem. W niedługim czasie został wysłany na stanowisko szefa placówki dyplomatycznej w Bernie. I właśnie tu zaczyna się jego wielka misja. W Szwajcarii, w Bernie mieszkał z matką i owdowiałą siostrą. Przez kolegów i znajomych był odbierany jako dobry kompan do gry w brydża i szachy (co też służyło zawieraniu ważnych i ciekawych znajomości oraz nawiązywaniu kontaktów). Był masywnej postury, nieco ospały i flegmatyczny w swej naturze, ale bardzo operatywny i kulturalny, wrażliwy na drugiego człowieka. Po klęsce Francji, spora część uchodźców polskich i żydowskich oraz 12 tys. żołnierzy z 2 Dywizji Strzelców Pieszych, pod dowództwem Bronisława Prugara - Ketlinga (ur. w Haczowie), znalazła się w Szwajcarii. Istniało wówczas realne zagrożenie odesłania Polaków do niemieckich obozów jenieckich. Pozostanie tak dużej grupy ludności w Szwajcarii wymagało wielu zabiegów dyplomatycznych. Podjął je skutecznie właśnie Ładoś. Generał Ketling, wspierany przez dyplomację Ładosia zaangażował się w tworzenie centrów polskiej nauki i kultury na emigracji. Setki młodych ludzi, zarówno cywilów jak i żołnierzy, kończyło tam szkoły i kursy zawodowe. W ciągu 5 lat pobytu w Szwajcarii, dyplomy szkół wyższych uzyskało 300 żołnierzy, w tym 60 tytuły doktorskie. Stanowili oni trzon kadr naukowych polskich uczelni po wojnie. W Szwajcarii znalazło się również kilka tysięcy polskich Żydów, których należało otoczyć opieką, tym bardziej, że ich liczba rosła z każdym kolejnym miesiącem wojny. Ładoś zawiązał trzon tzw. „grupy berneńskiej”, której celem było ratowanie zagrożonej eksterminacją ludności pochodzenia żydowskiego. Grupa składała się z najbliższych jego współpracowników, tj. Stefana Ryniewicza, Konstantego Rokickiego, znajomych, zaufanych osób, Juliana Kuhla (ur. w Sanoku), Chaima Israela Eissa (pochodził z Ustrzyk Dolnych) oraz członka genewskiego Komitetu Pomocy ”Relic” - Abrahama Silberscheina. Początkowo pomoc miała charakter doraźny, później przerodziła się w zorganizowaną akcję paszportową, zintensyfikowaną w roku 1942, po pojawieniu się niemieckich rozporządzeń (konferencja w Wannsee), dotyczących zniszczenia Żydów. Sposobem na ratowanie zagrożonych ludzi było wystawianie neutralnych paszportów, czyli fałszowanie obywatelstwa. Były to paszporty najczęściej krajów południowo-amerykańskich. Posiadacze takich paszportów nie trafiali do obozów zagłady, ale do obozów internowania, gdzie były bardziej godziwe warunki życia i szansa na przetrwanie. Paszporty wysyłano na tereny Polski, Holandii, Belgii, Francji, Niemiec i Włoch, a były pozyskiwane dla Żydów z pomocą funduszy amerykańskich i przemycane przez polski i holenderski ruch oporu. Jak podają fachowcy system berneński działał jak zegarek. Instytut Pileckiego wspierany przez Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, szacuje liczbę osób, które otrzymały paszporty dzięki grupie Ładosia, na ok. 8 do 10 tysięcy. Badacze oceniają, że co 3 lub 4 posiadacz paszportu mógł przeżyć. Oczywiście zdarzały się akcje prowokacyjne, związane z propozycjami wykupywania paszportów przez żydowskich kolaborantów, jak przykładowo akcja, "Hotel polski" w Warszawie czy akcja w Będzinie. Zatrzymano tam kilka tysięcy ludzi, których potem zamordowano w Auschwitz.

W lipcu 1945 roku z przyczyn oczywistych misja Ładosia skończyła się. Zamieszkał on w Lozannie, a później pod Paryżem. Żył w niedostatku, chorował, spisywał wspomnienia. Pozostawił III tomy niepublikowanych pamiętników. Nie zdążył ukończyć ostatniego tomu, w którym opisywał akcje paszportowe. W 1960r. wrócił do Polski. Zamieszkał w konstancinie i tam zmarł w grudniu 1963r. Spoczywa na Powązkach. W sierpniu 2018r. polskie władze przejęły archiwum Eissa, czyli zbiór imiennych list ocalonych, korespondencji i dokumentów dotyczących akcji. Ładoś był adresatem wielu orderów: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski 1925, Virtus et Fraternitas, Order Korony Rumunii, Order św. Sawy w Jugosławii czy Order Gwiazdy na Łotwie. W wyniku zaistniałych błędów w zapisach żydowskich nie otrzymał tytułu „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Sprawa zaangażowania Ładosia w ratowanie tylu ludzkich istnień przez dziesięciolecia bła nieznana. Dopiero w 2017 r. w Gazecie Prawnej, Michał Potocki i Zbigniew Parafionowicz, opublikowali tę niezwykła historię, Aleksander Ładoś

Małgorzata Śliwka