Zawoje to prawdopodobnie najmniej znana spośród dawnych wsi łemkowskich w okolicy Rymanowa. Istniała do 1946 r. nad niedużym, lewym dopływem Wisłoka, którego ujście znajduje się między Puławami a Wernejówką. Pierwsza wzmianka o jej istnieniu pochodzi z 1589 r. Przed ostatnią wojną były tu 44 zagrody. Nazwa pochodzi od słowa zawój (ruskie zawij), które oznacza ‘zakręt’ (rzeki, potoku). Ale, jak się wydaje, nie nawiązuje ona do krętości cieku, wzdłuż którego rozciągała się w przeszłości zabudowa osady, lecz do płaskich pól w meandrach Wisłoka, zwanych dawniej Zawojami. Po wsi pozostał tylko ogrodzony cmentarz z kilkoma nagrobkami i miejscem po cerkwi. Zachowała się też stara wiejska droga, której towarzyszą place po domach. Do Zawoi, odciętych od głównej drogi Puławy - Wernejówka Wisłokiem, nie jest łatwo dotrzeć. Dlatego miejsce to jest rzadko odwiedzane, a krajobraz szybko przenosi nas w czasie do dawnej Łemkowszczyzny.
Krótka praca o Zawojach składa się z dwóch części. W pierwszej omawiam topografię najbliższej okolicy, a w drugiej zapraszam do poznania pozostałości po osadzie. Wiele lat temu o wsi tej opowiadał mi jej były mieszkaniec, p. Stanisław Puchylski z Odrzechowej.
Najkrótsze połączenie Zawoi z drogą Puławy - Wernejówka wiodło przez bród na Wisłoku. Przy wysokim stanie wody na rzece kontakt ze światem dawała droga prowadząca do Tarnawki. Pomimo że niektóre jej odcinki nie zachowały się do dzisiaj, to jej odszukanie i przejście jest ciekawe samo w sobie. Aby dojść nią do Zawoi, należy opuścić asfaltową szosę między Rudawką a Puławami około 400 m przed mostem na Wisłoku. W tym miejscu szosa skręca w lewo i zaczyna się obniżać w kierunku rzeki. Udajemy się na południowy zachód przez łąkę, do jej najbardziej odległego i najwyżej położonego narożnika. Po 430 m, na granicy terenu otwartego i lasu, znajdziemy ślad starej drogi ze współczesną wąską ścieżką. Droga ta, w lesie dość dobrze zachowana, doprowadza nad wysoki i urwisty brzeg Wisłoka. Płynąca około 30 m niżej rzeka, tworząca duży meander, intensywnie podcina zachodnie zbocze i powoduje jego osuwanie. Proces ten w niektórych miejscach dotyka powierzchni naszej drogi. Otwierający się z kilku miejsc widok na koryto Wisłoka z pewnością warty jest poznania. Dalej stara trasa do Zawoi gubi się. W sosnowym lesie łagodnie schodzimy na południe do szerokiej, poprzecznej drogi. Skręcamy w lewo i przekraczamy potok Riczki. Nazwa ta nie odnosi się tylko do dużego, lewego dopływu Wisłoka, ale także do całej jego doliny. Hydronim jest hybrydą: w języku polskim brzmiałby Rzeczki, a w dialekcie ruskim (łemkowskim) - Riczky. Potok ma swoje źródła w głębokim kotle pod Działem Wisłockim (734 m), zwanym Diablą Dołyną lub Diablim Dołem. Jesteśmy blisko Puław, ale po drugiej stronie Wisłoka. Rzekę można tutaj przejść tylko w bród. W drugą stronę, na zachód, prowadzi gruntówka w głąb doliny Riczek. Idziemy nią krótko, bo niebawem skręcamy w lewo (na południe) na utwardzoną drogę. Ta wyprowadza z lasu i kończy się w najwyższym punkcie. Gdzieś w tym miejscu stał dawniej przydrożny krzyż, zaznaczony na mapach: austriackiej z drugiej połowy XIX w. i polskiej z 1937 r. Prawdopodobnie była to pamiątka po zniesieniu pańszczyzny. Roztacza się stąd ładny widok na otoczenie Zawoi. Nad skrzyżowaniem dróg w Puławach Dolnych wzrok przyciąga smukła kopa szczytowa Kiczerki (567 m). Za Wisłokiem widać Kiczerę, a na południowym wschodzie spiętrzenie wału Bukowicy. Wzgórze (556 m), górujące nad nami od strony zachodniej, w Zawojach nazywano dawniej Wierszek albo Szczołb. To ostatnie miano oznacza ‘szczyt góry’. Na mapach zaborczych jest przypisana do tego wzniesienia ciekawa nazwa Skrynowiska. Na południu linie horyzontu wyznacza wschodnie ramię Jawornika (762 m), zamykające obniżenie Zawoi od południa. Na mapach polskich przypisano do niego nazwę Putyska (650 m). Pochodzi ona od słowa put, puć, które oznacza ‘polną drogę’. Jest to forma pluralna i w dopełniaczu ma postać: Putysk. Jej właściwym desygnatem jest północny stok wspomnianego ramienia Jawornika, gdzie jeszcze obecnie widać liczne holwegi starych dróg. Pola na wschód od Putysk, między Zawojami a Wernejówką, nazywano dawniej Obszar (lub Obszary). Takie nazwy występują też na starych mapach austriackich. Oznaczają one ‘duży obszar pól’, a wtórnie ‘pola dworskie’.
Od miejsca, gdzie stał kiedyś krzyż, droga prowadzi dalej w kierunku południowym. Kilkaset metrów dalej zaczynają się przy niej ślady dawnej zabudowy Zawoi.
W Zawojach była szkoła, a nauczyciel napisał do Inspektoratu Szkolnego w Sanoku ciekawe spostrzeżenia:
Prawdopodobnie w pierwszej połowie lat trzydziestych XX wieku mieszkańcy wsi własnym kosztem zbudowali szkolę. Budynek nakryty był blachą. Z listu do redakcji czasopisma „Nasz Łemko” ze stycznia 1934 r., podpisanego „Zawijczany”, dowiadujemy się, że poszukiwali nauczyciela, „niechby nas i naszą dzieciarnie prowadził. [...] A my by pomogli mu biedować razem z nami”.
Wiadomo, że we wsi stał wówczas budynek, który w 1938 r. liczył sobie około 150 lat. Od innych wyróżniał się tym, że wszystkie belki ścian ciosane były toporem, nawet w przekroju poprzecznym. Belki były łączone drewnianymi kołkami. Budynek był zamieszkany.
W 1938 r. uczący w tutejszej szkole nauczyciel, Tadeusz Pajowski, napisał w kwestionariuszu środowiskowym: „Ciekawym i drogocennym zabytkiem sztuki rzeźbiarskiej jest obraz-płaskorzeźba znajdujący się w tutejszej cerkwi. Rzeźba ta to dzieło tutejszego rzeźbiarza Iwana Kabki, który żył przed 70-ciu laty. Rzeźba przedstawia złożenie Pana Jezusa do grobu. Całość wraz z obramowaniem przedstawia piękny widok. Rzeźba wykonana w drzewie lipowym i nakładana złotą farbą. Z dzieła tego widać, że rzeźbiarz ten był nadzwyczaj uzdolniony”. Nauczyciel popełnił drobny błąd w zapisie nazwiska artysty. Faktycznie brzmiało ono Kawka. Postać tego rzeźbiarza dzisiaj nie jest znana w okolicy. Iwan Kawka urodził się w 1869 r. w Polanach Surowicznych. Rzeźby nauczył się w rymanowskiej szkole rzeźbiarskiej pod koniec XIX w. Miał w niej opinię ucznia wyjątkowo utalentowanego. Uczył się w Krakowie, a potem w Budapeszcie, gdzie ukończył studia. Pracował w Przemyślu - stworzył dekoracje rzeźbiarską w katedrze, w Krakowie - był współpracownikiem.
Odrestaurował kaplicę Zygmuntowską na Wawelu oraz we Lwowie - w 1892 r. wystawił w księgarni Lwowskiej Stauropigii płaskorzeźbę w drewnie „Złożenie Chrystusa do grobu”! Relief „Zjazd” i konna statuetka „Bogdan Chmielnicki” znajdują się we Lwowskim Muzeum Narodowym. Rok i miejsce śmierci są znane.



