czytanie narodowe 0330 październik 1904 r. był wyjątkowym dniem dla wszystkich mieszkańców Lwowa. Po długich wyczekiwanych, nareszcie udało się sfinalizować jedną z najbardziej wyczekiwanych inwestycji w mieście. Antoni Popiel, brat Tadeusza herbu Sulima, tego samego którego przepiękna polichromia zdobi majestatyczny kościół parafialny w Klimkówce, zezwolił na odsłonięcie jednego z najpiękniejszych swoich projektów - pomnika Adama Mickiewicza. Samego aktu przecięcia wstęgi dokonał Władysław Mickiewicz, najstarszy syn Adama. Już sam jego przyjazd z Paryża do Lwowa stał się okazją do wystąpień i manifestacji patriotycznych, a samo miasto i uroczystość to Władysław opisał w swoich wspomnieniach: „O dziesiątej rano władze polskie, członkowie Sejmu, ciała naukowe, rada miejska i liczne delegacje uczestniczyły w uroczystym nabożeństwie w katedrze katolickiej. Tłumy także brały udział w innych nabożeństwach, w katedrze ormiańskiej i w synagodze. (…) Uroczystość była wzruszająca. Szkoły, cechy szły w pochodzie w nadzwyczajnym porządku. W każdym oknie miasta wystawione są portrety naszego ojca. Co do pomnika, składa się on z pięknej kolumny, na której wierzchołku znajduje się kadzielnica wyobrażająca znicz, ogień wiecznie podtrzymywany na ołtarzach ofiarnych pogańskiej Litwy. Anioł (rzeźbiarz musiał wiernie skopiować młodą pensjonarkę, która służyła mu za model) podaje z góry lirę poecie. (…) Poeta trzyma w ręku zwój papieru, który będzie mu bardzo przeszkadzał w brząkaniu na lirze. (…) Napływ publiczności był ogromny. Był to olbrzymi pochód wszystkich cechów, stowarzyszeń młodzieży, chłopów, miast Polski pod jarzmem rosyjskim i pruskim, „nie podamy nazwisk tych ostatnich – pisały dzienniki – żeby ich nie narazić”. Porządek był wzorowy. (…) O uroczystym obiedzie, wydanym trzydziestego pierwszego października przez prezydenta miasta Godzimira Małachowskiego, powiem tylko tyle, że brały w nim udział znakomitości Galicji, jak namiestnik cesarski, hrabia Andrzej Potocki, który miał zginąć z ręki fanatyka rusińskiego, hrabia Badeni, obaj arcybiskupi, Bilczewski i Teodorowicz i wielu innych. (…) Wobec pomnika mego ojca mniej wzrusza maestria rzeźbiarza, niż skupienie pielgrzymów, którzy mieli trudności do przezwyciężenia, by uczestniczyć w uroczystości zakazanej u nich. Radują się na widok godeł narodowych, przemówienia patriotyczne są dla nich wiatykiem na drogę powrotną, a wracają obłożeni zakazanymi książkami jak pancerzem.

Jak odczytujemy ze słów Władysława Mickiewicz, to był piękny październikowy dzień w tęskniącym za niepodległością Lwowie. Wiele pomników nie przetrwało próby czasu i totalitarnych bestialstw, ale Adam Mickiewicz ciągle stoi i wpatrzony w muzę wspomina ów piękny październikowy dzień.