Ostatnie wakacyjne dni proponuję wykorzystać na atrakcyjną wyprawę pociągiem linii kolejowej nr 108, zbudowanej z polecenia władz Austro-Węgier, przebiegającej przez Wróblik Szlachecki. Dokument koncesyjny na jej budowę podjęto w maju 1869 roku. Wśród koncesjonariuszy byli między innymi Adam ks. Sapieha i Michał hr. Załuski.
W 1872 r. powstał odcinek rozjazdu z linią 107 do obecnej granicy państwa, jako część Pierwszej Węgiersko-Galicyjskiej Kolei Żelaznej. Pozostałą część linii zbudowano w 1884 r., w ramach Galicyjskiej Kolei Transwersalnej. Od strony węgierskiej ważnymi dworcami były miejscowości: Satorjaujheli, Homonna, od polskiej Łupków i Zagórz. Ze stacji Satorjaujheli można było dojechać do Budapesztu Keleti, jadąc przez Miszkolc. W Przemyślu linia łączyła się z istniejącym od 1861 roku odcinkiem Kolei Galicyjskiej im. Karola Ludwika, biegnącej od Krakowa. Trzeba zaznaczyć, że połączenie kolejowe z Krakowa do Lwowa było blisko granicy z Rosją, istniało więc zagrożenie ze strony wrogich wojsk. W takiej sytuacji dla Austriaków koniecznością było stworzenie alternatywnej trasy przerzutu żołnierzy i zaopatrzenia. W tym celu powstała Galicyjska Kolej Transwersalna o podwójnym znaczeniu militarnym i gospodarczym. Aby linia spełniała w pełni swą rolę, konieczne było połączenie jej południkowymi liniami biegnącymi w głąb monarchii austriackiej przez Karpaty. Pierwszy odcinek linii Zagórz – Komańcza oddano do użytku 12 listopada 1872 roku, a miesiąc później odcinek do Łupkowa.
Tunel Łupkowski ukończono w maju 1874 roku, zaś 19 września 1880 roku do Łupkowa przybył cesarz Franciszek Józef I, który powracał z Sambora do Wiednia. Na dworcu kolejowym w Łupkowie żegnał cesarza marszałek Sejmu Krajowego Ludwik Wodzicki. Nigdy wcześniej ani później Łupków nie gościł tak znakomitej elity politycznej. Franciszek Józef I miał rzec „Moje serce z wami zostaje”, na co prezes Koła Polskiego w Wiedeńskiej Radzie Państwa, Kazimierz Grocholski miał odpowiedzieć, „A nasze zabierasz ze sobą Najjaśniejszy Panie”. Te właśnie chwile uwiecznił malarz Wojciech Kossak w 1881 roku na namalowanej akwareli, zatytułowanej „Pożegnanie cesarza w Łupkowie”. Linia kolejowa była dwutorowa, jeździły nią pociągi pasażerskie i towarowe, jednak w 1921 roku, ze względu na mały ruch rozebrano jedną nitkę. Podczas II wojny światowej linia posłużyła do celów militarnych, a jej punkty strategiczne, takie jak tunel łupkowski zostały zniszczone. Po wojnie ruch pasażerski i towarowy systematycznie zwiększano. Już w latach 70 –tych ubiegłego wieku kursowało 9 par pociągów. Na 81 km tego szlaku ze Stróż do Zagórza jest stacja Wróblik Szlachecki, tu może zacząć się ciekawa, podróż na Słowację do miejscowości Medzilaborce. Trasa przejazdu wiedzie malowniczymi krainami. Z okien pociągu można podziwiać Doły Jasielsko-Sanockie, Dolinę rzeki Osławy, pasma Beskidu Niskiego, przemknąć pod tunelem łupkowskim na południową stronę Karpat. Wzdłuż trasy witają nas budynki dworców, w których drzemie galicyjski duch czasu. Mijamy na trasie dorzecza rzek: Wisłoka, Sanu i Osławy, a po stronie słowackiej zlewnię Morza Czarnego. W pejzażu mijanych miejscowości pokazują się wieże kościołów, liczne cerkiewki chrześcijańskiego Bizancjum. Po dotarciu do Medzilaborzec, możemy zwiedzić Muzeum Sztuki Współczesnej i zobaczyć prace Andy Warhola, twórcy kierunku pop-artu, wejść na chwilę do cerkwi prawosławnej i podziwiać jej piękną polichromię, a także zdegustować potrawy kuchni słowackiej w miejscowej restauracji. Pociąg z Medzilaborzec do Wróblika Szlacheckiego odjeżdża w godzinach popołudniowych, wystarczy zatem jeden dzień, aby przenieść się do galicyjskich czasów i poczuć starych kolei czar.
Zygmunt Pelczar



