Dawne bieszczadzkie wsie położone były z reguły w dolinach potoków, u podnóża wzniesień, które porośnięte lasami otulały chłopskie chaty. Symboliczny początek i koniec wsi wyznaczały kapliczki. W każdej niemal był młyn, a często także tartak i folusz. W miejscu szczególnym, na wzniesieniu, stała cerkiew otoczona pierścieniem drzew, z dzwonnicą, ogrodzona płotem lub kamiennym murem. W jednej z takich malowniczych dolin, u stóp szczytu Łopiennika i Korbani leżała wieś Łopienka. Założyli ją Balowie w XVI wieku, na prawie wołowskim. Z czasem w tej wiosce greckokatolickiej, według szematyzmu diecezji przemyskiej, mieszkało 384 osób. Codzienne życie mieszkańców biegło przez wieki tym samym niezmiennym, zgodnym z porami roku rytmem. Na polach uprawiano głównie owies, żyto, jęczmień, kapustę, tytoń, konopie i len. Gospodarze hodowali krowy, woły, konie i owce, które sprzedawano na targach w Baligrodzie. Łopienka cieszyła się mianem jednego z najstarszych ośrodków górnictwa naftowego na świecie. Pierwsze kopalnie ropy naftowej i rafinerie w Łopience pojawiły się prawie 150 lat temu. Ciężką pracę urozmaicały mieszkańcom kolejne wydarzenia religijne, obrzędy, tradycje związane z odwiecznym cyklem przyrody. Dużą sławę wiosce przyniosła najstarsza murowana cerkiew w Bieszczadach.
Pierwsza świątynia stała tu już 400 lat temu. Wierni przybywali na odpusty do cudownej ikony Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Podążali do pobliskiego źródełka, gdzie obmywali schorowane oczy. Pierwsza murowana świątynia pw. Męczennicy Paraskewii stanęła w tym miejscu na początku XIX w. W latach 1946 i 1947 Łopienka została całkowicie wysiedlona. Zabudowa wsi, plebania, dwór z czasem zostały rozebrane. Po 1951 roku wydawano decyzje prowadzące do dewastacji kultury materialnej. Plądrowano cerkwie, ginęły bezpowrotnie ikony, kradziono dzwony. Opuszczona łopieńska świątynia stała się składem darmowego budulca, a w lecie w murach cerkwi swoje owce trzymali pasterze z Podhala, którzy przyjeżdżali tu na wypas w latach 70. XX wieku. Od 1972 roku zostały zabezpieczone mury cerkwi przez Olgierda Łotoczkę, a od 1983 roku cerkiew jest remontowana z inicjatywy pana Zbyszka Kaszuby.
Odbudowa świątyni trwa do dziś, a dzięki staraniom wielu osób możemy podziwiać jej piękno. Fenomenem jest to, że stoi otworem dla wszystkich turystów. Bez względu na porę roku można zwiedzić to miejsce. Surowe, kamienne wnętrze świątyni jest bardzo wymowne. Kamienne ściany, drewniany sufit i małe okienka z witrażami tworzą niesamowity klimat. Rolę ołtarza głównego pełni kopia cudownej ikony Matki Boskiej Łopieńskiej z monastyru Wercharckiego, jednak wyjątkowe wrażenie robi figura Chrystusa Bieszczadzkiego, który został wyobrażony jako wędrowiec powracający po wielu latach tułaczki do swojej ukochanej ziemi. Powieściopisarz Zygmunt Kaczkowski przedstawił w utworze „Mąż szalony”. piękny opis odpustu w Łopience. Dzisiaj odbywają się w cerkiewce coroczne odpusty organizowane w październiku. Gromadzą tłumy pielgrzymów, turystów i ludzi gór. Powraca dawny kult Matki Bożej Łopieńskiej, duża w tym zasługa księdza Piotra Bartnika, proboszcza Górzanki. Pierwszy odpust odbył się w 2000 roku, wtedy to poświęcono kopię ikony Matki Bożej Łopieńskiej, wykonanej przez panią Jadwigę Denisiuk z Cisnej. Łopienka to wioska, w której możemy poznać historię zniszczenia i odbudowy, cerkiew natomiast, to przykład wiary, miłości, poświęcenia i trwania. Jesień to dobry czas, by zaglądnąć w mistyczną dolinę Łopienki, poznać przejmujące losy mieszkańców i historię odbudowy świątyni.
Zygmunt Pelczar



