František Geisler – nauczyciel pięknego życia, historii, angielskiego i filantropii.

Frantisek GeislerHistoria, którą opowiem łączy się w czasie z październikiem, miesiącem, który właśnie przeminął, bo we wrześniu i październiku 1944 roku miała miejsce wielka bitwa zwana Operacją Karpacko-Dukielską, która dała w połączeniu z powstaniem słowackim, początek wyzwalania tego kraju. 6 października nasi południowi sąsiedzi obchodzą swoje narodowe święto, na pamiątkę dnia kiedy pierwsi żołnierze wkroczyli do Czechosłowacji.

Zacznę sformułowaniem, które przeczytałam w materiale historycznym, potwierdzającym słowa napisane wcześniej : „Ta historia, która zaczęła się podczas wojny, poprzez tragedię - miała szczęśliwe zakończenie – František syn znalazł miłość tam, gdzie jego matka utraciła swoją”. Jest to opowieść o poruczniku Armii Czechosłowackiej, Františku Josefie Geislerze, człowieku pełnym życia, uśmiechniętym, pogodnym, przyjacielskim i delikatnym. Nie miał żadnych wrogów, jak opowiadał jego kolega Jan Flax, był lubiany i poważany. Wysoki, szczupły, wysportowany, odnosił duże sukcesy wojskowe. Bardzo troszczył się o swoich żołnierzy. Kiedy Hitler zaanektował Czechosłowację František był studentem Rolnictwa na Uniwersytecie w Brnie. W grudniu 1939 wyjechał, wędrując przez wiele krajów do Francji, na wybrzeże Morza Śródziemnego. Tam, jako jeden z pierwszych brał udział w formowaniu Czechosłowackiej Brygady. Uważał, że jego powinnością była walka z najeźdźcą. Kiedy padła Francja wszyscy żołnierze zostali przetransportowani, przez Gibraltar, do Wielkiej Brytanii.

Tam szkolił się na komandosa, a później SOE, biorąc udział w akcjach specjalnych Armii Brytyjskiej i Czechosłowackiej w Europie. Początkiem 1944 roku akcje specjalne zostały wstrzymane i wojna dla Františka skończyła się. Ale dowiedział się, że nowo sformowana w Rosji Sowieckiej, II Czechosłowacka Brygada Spadochronowa potrzebuje wysoko wyszkolonych oficerów, jednostka miała być przerzucona na Słowackie Narodowe Powstanie. Dołączył na ochotnika i wyjechał z Anglii razem z innym w konwoju, 18 lipca 1944, W okolice Zarszyna dotarł we wrześniu. Został dowódcą II Batalionu i natychmiast przystąpił do walki. Wyzwalał Zarszyn – to była krwawa bitwa, poprzez pola minowe dźwigał swoich rannych żołnierzy. Potem bitwa o Besko, w niedzielę odpoczynek i przed świtem atak wzdłuż rzeki Wisłok do Pastwisk. 18 września rano prowadził swoich żołnierzy przeciwko niemieckim umocnieniom i tam padł, trafiony dwiema kulami. Został w tym miejscu na zawsze.

W 1943 roku spotkał kobietę swojego życia, przyjętą do armii, do Brytyjskiej Służby Kobiet Marynarki Wojennej - Joyce Locke. W niedługim czasie wzięli ślub. Na początku 1945 roku, w Anglii urodził się František Geisler junior. Wychowywał się wprawdzie bez ojca, ale ze świadomością jego oddanej żołnierskiej służby i bohaterskiego życia. Przez wiele lat nosił w sercu poczucie konieczności odnalezienia miejsca śmierci Ojca. Ważną lekturą i jednocześnie wskazówką w tym zakresie były listy przyjaciela i towarzysza wojennej drogi, doktora Jana Flaxa i odręcznie sporządzona przez niego mapka.

Mały František był Czechosłowakiem. We wczesnym dzieciństwie mieszkał z matką u dziadków w Brnie, ale po przejęciu rządów przez komunistów, wyjechali do Anglii. Jako młody mężczyzna studiował w Akademii Wojskowej, aby potem wstąpić do Armii Brytyjskiej. Został żołnierzem Królewskiego Pułku Czołgów. Chcąc pozostać w armii angielskiej, w 1968, z wielkim bólem, wyrzekł się narodowości czechosłowackiej. Odzyskał prawo do niej dopiero w 2018 roku.
„Odwilż” polityczna w roku 1989 pozwoliła Františkowi, wraz z matką, wyruszyć do Czechosłowacji i Polski. W czasie tej wędrówki podjęli poszukiwania miejsca śmierci Františka Josefa- seniora. Początek to było Besko, bo tylko ono było dobrze oznakowane na mapce. Znajdował się tam podczas bitwy szpital polowy. Po wielu zabiegach i zdobywaniu informacji w kolejnych miejscowościach w ciągu następnych 3 lat udało się określić miejsce śmierci. Dotarli do Pastwisk, do gospodarstwa, które mogło być przypuszczalnie tym miejscem. Właściciel domu, jako 13-letni chłopiec był świadkiem bitwy, a tym samym śmierci Františka. Krajobraz okolicy przez lata się zmienił i gdyby nie naoczny świadek, trudno byłoby o odkrycie prawdy. Po długich opowieściach wszyscy zainteresowani udali się tam, gdzie znajdowała się mogiła. W ten sposób spełniło się marzenia Františka Richarda –juniora, o odnalezieniu ojca i zamknięciu historii jego życia. Na kawałku ziemi, gdzie zginął postawiono w 50-tą rocznicę pomnik, który później Re dedykowano i przeniesiono na teren prywatny. Jego nazwisko, jak wielu innych, którzy polegli w operacji dukielskiej, umieszczono na innym pomniku na Przełęczy Dukielskiej. W Brnie jedna z ulic nosi jego imię, a na domu, w którym On mieszkał umieszczono pamiątkową tablicę.

Po okresie systematycznych kontaktów z polską rodziną w Pastwiskach, która opiekowała się pomnikiem, dokładnie po 10 latach korespondencji i odwiedzin, František ożenił się jedną z trzech córek – Barbarą, która dzięki znajomości języka angielskiego stała się jego tłumaczką, pośrednicząc w kontaktach z ludźmi. Zamieszkali na stałe w okolicy, gdzie pozostał wcześniej jego ojciec. „ Ziemia, która była tak daleka i obca nie jest już tak odległa” – to post scriptum tej historii. W 75-rocznicę śmierci ojca, Barbara i František Geislerowie zorganizowali w Pastwiskach Izbę Pamięci, która szczegółowo przedstawia krótkie, 26-letnie życie Ojca –Bohatera. Została ona uroczyście otwarta 14 IX 2019 roku. Gorąco zachęcam Państwa do jej odwiedzenia. Jest to miejsce niezwykłe, przepełnione historią i miłością do ojca, którego blasku oczu i ciepła dłoni nie miał szczęścia doświadczyć, ale który wypełnił duchową obecnością całe życie swojego syna.

Tematem artykułu jest František Geisler w dwóch odsłonach- ojciec i syn, obydwaj zasłużeni dla naszej społeczności. Ten pierwszy zginął za wolność Czechosłowaków i Polaków w szczególnym dla nas miejscu, jakim jest Przełęcz Dukielska. František junior, mieszkający w Pastwiskach od wielu lat, stał się osobą popularną poprzez działania oświatowe, społeczne i filantropijne.

Gratulujemy Ci Františku, dziękujemy za Twoje zaangażowanie i cieszymy się, że mieszkasz wśród nas. Składam serdeczne podziękowanie Pani Barbarze Geisler za udostępnienie materiałów i okazaną pomoc.

Małgorzata Śliwka