25 lecie stowarzyszenia 14W dzisiejszym odcinku pragnę Państwu przedstawić, a może niektórym przypomnieć, postać niezwykłą dla Rymanowa i okolic. Człowiek o szerokich zainteresowaniach, gruntownym wykształceniu, znajomości sztuki i wielce patriotycznym wychowaniu - doktor Ignacy Bielecki. Jego przodków, szlachtę ze wschodu, przyprowadziły w te strony wojenne czasy (wojny z XVII wieku przegnały z rubieży wschodnich Królestwa Polskiego dużą część szlachty i Żydów). Rodzina osiedliła się w dobrach królewskich we wsi Haczów i tam gospodarzyła na wielu hektarach, uprawiając ziemię, hodując zwierzęta. Dumą ojca, Pawła Bieleckiego, były konie. W Haczowie, w 1862 roku urodził się Ignacy. W następnym roku ojciec małego Ignacego przeprawił się do zaboru rosyjskiego, by wziąć udział w powstaniu styczniowym.

Dzieciństwo i młodość haczowska nie były łatwe, choćby z tego powodu, że matka - Zofia, zmarła niedługo po urodzeniu chłopca. Dorastał w atmosferze wysokich wymagań i ambicji ojca oraz jego gorzkich i tragicznych przeżyć po upadku powstania. Efektem tego wychowania było utrwalenie pracowitości i dyscypliny wewnętrznej chłopca oraz zahartowanie go psychicznie. Ukończył gimnazjum w Przemyślu, a egzamin maturalny złożył w Jaśle. Studiował medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1888 roku uzyskał dyplom doktora wszech nauk, ze specjalnością położniczą. Po studiach podjął pracę w Żmigrodzie, a następnie w Rymanowie jako lekarz miejski, a od roku 1901 został lekarzem okręgowym. Sprawował opiekę nad 15 tysiącami ludzi. Praktykę lekarską zaczynał od prostej chemii i hydroterapii, by wraz z postępem wprowadzać osiągnięcia naukowe i farmaceutyczne, próbki nowych leków, a na koniec kariery lekarskiej, antybiotyki. Pracował do setnego roku życia. Miał dobry kontakt z pacjentami, znał ich problemy, porozumiewał się z nimi w ich rodzimym języku. Znał niemiecki, ruski i jidysz. Szanowali go ludzie różnych wyznań i przekonań, bo był bardzo oddany swoim pacjentom. Znany na całą okolicę jako, „doktór z Rymanowa". Potrafił, gdy zaszła potrzeba, nawet nocą w zimie, podczas śnieżycy, w towarzystwie swojego furmana, zaopatrzony w ciepłą odzież, pistolet i krzyż na piersi, pokonywać wiele kilometrów, aby udzielić pomocy potrzebującemu albo odebrać poród.

Ignacy stworzył w Rymanowie mini gospodarstwo, na wzór haczowskiego. Kupił 8 ha pola, wybudował stajnię, stodołę, hodował ptactwo, bydło, trzodę i konie. Po śmierci żony, przez wiele lat domem zajmowała się tercjarka pani Zofia Krzysik, a dodatkowo dwie kobiety pomagały w gospodarstwie. Sentyment do rolnictwa i szacunek do włościan Ignacy wyniósł z Haczowa, z okresu dzieciństwa. Ludzi oceniał nie przez pryzmat urodzenia i zasobności, ale na podstawie przydatności dla społeczeństwa i ich indywidualnej fachowości. Rodzina Bieleckich opuściła Haczów w 1890 roku, aby przenieść się do Rymanowa. Początkowo zamieszkiwali w kamienicy, w północnej pierzei rynku, a potem nabyli dom, po zbankrutowanej firmie naftowej, do dziś będący w posiadaniu jego potomków. Dom stoi przy głównej drodze Krosno- Sanok, nieopodal szkoły.

Dr Ignacy Bielecki po studiach odbył służbę wojskową w korpusie medycznym armii Austro-Węgier w stopniu kapitana, ale po odzyskaniu niepodległości przeszedł do Wojska Polskiego. W okresie okupacji działał jako lekarz polskiego podziemia. Po zakończeniu wojny odsunął się od życia politycznego. Z przekonania był narodowym demokratą i nie mógł zaakceptować socjalistycznego ustroju Ojczyzny. Dodatkowo, wielkim ciosem dla niego była delegalizacja jego działań i pracy społecznej, której dokonała nowa władza. Przecież od roku 1914 był członkiem zarządu oddziału Towarzystwa Pomocy Przemysłowej w Rymanowie, od 1921 wiceprzewodniczącym, a dwa lata później przewodniczącym Związku Lekarzy Okręgowych Małopolski, był inicjatorem, współzałożycielem i przewodniczącym Zarządu Kółek Rolniczych, przewodniczącym Zarządu Towarzystwa Zaliczkowego, inicjatorem, współzałożycielem i prezesem gniazda Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego ,,Sokół", prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej, radnym miasta Rymanów, a w latach 30-tych członkiem Lwowskiej Izby Lekarskiej. Czyż to nie było wiele? Owszem to było ogromne zaangażowanie społeczne, przerwane z dnia na dzień, jedną decyzją niekompetentnych ludzi. Pasja społecznika przerodziła się w pasję kolekcjonowania sztuki i przedmiotów wartościowych pod względem muzealnym. Stało się to przyczynkiem do utworzenia muzeum przyborów lekarskich, instrumentów chirurgicznych, dokumentów, kolekcji saskiej porcelany, militariów, bezcennych miniatur i tkanin w Rymanowie. Dziś wiele eksponatów i pamiątek po doktorze zostało przekazanych przez rodzinę do Muzeum Budownictwa Ludowego (skansen) w Sanoku. Władza ludowa, której nie był przychylny, doceniła jednak zasługi doktora, honorując go wieloma odznaczeniami, jak: Order Sztandaru Pracy I Klasy, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, Medal za Długoletnią Służbę Zdrowia, Honorową Odznakę Służby Zdrowia czy Dyplom 15-lecia PRL.

Doktor Bielecki prowadził zdrowy tryb życia. Nie palił i nie pił alkoholu. Odżywiał się racjonalnie. Uprawiał sporty. Codziennie długo spacerował, a kiedy słabnące siły już nie pozwalały, robił tysiąc kroków na balkonie. Wstawał wcześnie rano, mył się w zimnej wodzie. Na śniadanie spożywał biały barszcz i twaróg. Wieczorem, zanurzał nogi w konewce z zimną wodą, traktując to jako terapię na dobry sen. Miał pogodne i optymistyczne usposobienie. Charakteryzowała go, tak w zawodzie jak i w życiu prywatnym, samodyscyplina, wielka pracowitość oraz pryncypialność życia, wynikająca z głębokiej religijności. Wspomnienia wnuków: Aleksandry i Ignacego, wskazują na wielką rolę dziadka w ich patriotycznym i religijnym wychowaniu. Wędrówki z dziadkiem i jego opowieści z bujanego fotela, wieczorami lub podczas podwieczorków, pozostały w ich pamięci na zawsze jako piękne i sentymentalne chwile, rozbudzające wyobraźnię; a to jak podróżowało się dyliżansem, odbywało lekturę przy naftowej lampie, mijało weteranów powstania styczniowego czy mistrza Jana Matejkę w Krakowie. Ignacy Bielecki, doktor, zmarł w opinii zasłużonego dla Rymanowa, 23 X 1963 roku i spoczywa na rymanowskim cmentarzu. Dał nam przykład odwagi, pracowitości i wolności. Zasłużył na miano wybitnej postaci Rymanowa. Nasza ojczysta historia to nie tylko dzieje wielkich wojen, męczenników, artystów, to przede wszystkim codzienny wysiłek ludzi, którzy swoim poświęceniem, energią życiową i marzeniami zmieniali świat, czyniąc go lepszym. Taki był bohater tego artykułu.

Dobry zamiar uczczenia pamięci doktora, Ignacego Bieleckiego przez nadanie głównej ulicy miasta jego nazwiska, nie satysfakcjonuje, gdyż pominięcie w nazwie ulicy tytułu ,,doktor" oraz imienia ,,Ignacy" powoduje, że ludzie zasługujący na pamięć następnych pokoleń stają się coraz bardziej anonimowi. Za kilkadziesiąt lat mogą się pojawić wątpliwości; czy Bielecki to był doktor czy generał, a Wais miał na imię Kazimierz czy Władysław. Nasze ulice i miejsca pamięci powinny mieć pełne nazwy i rzetelną informację na swój temat. Dbajmy o prawdę historyczną, zatroszczmy się o szczegóły dla pełnej wiedzy naszych dzieci i wnuków, bez względu na to, jak mocno i jak szeroko rozwinie się zainteresowanie historią w umysłach i sercach następnych pokoleń.

Bardzo dziękuję Wnukowi doktora, Panu Ignacemu Bieleckiemu, za udostępnienie materiałów i okazaną pomoc.

Małgorzata Śliwka