13 czerwca 2025 r. była 115. rocznica jednego z najbardziej symbolicznych wydarzeń w historii polskiego oręża — szarży ułanów II Brygady Legionów Polskich pod Rokitną. To nie tylko opowieść o taktycznym epizodzie frontu wschodniego I wojny światowej — to przede wszystkim historia odwagi, męstwa i gotowości do najwyższej ofiary za nieistniejącą wtedy jeszcze na mapie ojczyznę.
W słoneczny poranek 13 czerwca 1915 roku, pod wsią Rokitna na Bukowinie, 2. szwadron 2. Pułku Ułanów pod dowództwem rotmistrza Zbigniewa Dunin-Wąsowicza otrzymał rozkaz wykonania frontalnej szarży na silnie ufortyfikowane pozycje rosyjskie. W dolinie przecinającej wzgórza czekały na nich okopy, zasieki i gniazda karabinów maszynowych.
Mimo pewności, że misja może skończyć się śmiercią, nikt z ułanów nie cofnął się przed rozkazem. Jeden z uczestników szarży, wachmistrz Henryk Szeptycki, tak wspominał ten moment:
„Patrzyliśmy po sobie w milczeniu. Wiedzieliśmy, że jedziemy w ogień, z którego wielu z nas nie wróci. Ale żadnego nie opuściła odwaga. Nawet młodzi chłopcy śmiali się cicho, poprawiając ostrgi.
”Szarża ruszyła o godzinie 9:00. Polscy kawalerzyści przebili się przez trzy linie rosyjskich okopów. Ułani walczyli wręcz, na bagnety i szable, zaskakując nieprzyjaciela. Jednak ogień karabinów maszynowych zebrał krwawe żniwo. Z 64 kawalerzystów poległo 17, wielu zostało rannych. Zginął też dowódca — rotmistrz Zbigniew Dunin-Wąsowicz.
Porucznik Jerzy Pytlewski, jeden z nielicznych ocalałych, tak po latach opisał ostatnie chwile swego dowódcy:
„Widziałem, jak rotmistrz Wąsowicz, z szablą wzniesioną wysoko nad głową, prowadził nas do ostatniego skoku. W chwilę potem uderzył w ziemię. Strzał trafił prosto w serce.”
W miejscu tej tragicznej i chwalebnej szarży — na cmentarzu legionistów pod Rokitną — co roku odbywają się uroczystości rocznicowe z udziałem przedstawicieli władz Polski i Ukrainy, Wojska Polskiego oraz rodzin poległych. W hołdzie kawalerzystom odprawia się polową Mszę Świętą, składa wieńce i odczytuje apel poległych. Ale co dzisiaj zostało z dziedzictwa Legionów? Czy mamy pierwiastek ich męstwa? Czy tylko biernie czekamy na to, co przyniesie nam wola wielkich mocarstw. O Polskę musimy walczyć ciągle i na frontach naszej codzienności, tak jak potrafimy najlepiej. Nie z szablą, ale silnym charakterem i głęboką wiarą, że nasz los, jest w naszych rękach.
W Warszawie w Muzeum Wojska Polskiego otwarto specjalną wystawę poświęconą bitwie i szarży pod Rokitną. Wśród eksponatów znalazły się oryginalne siodła, lancy, mundury, a także rękopisy listów poległych ułanów. Jeden z nich, list wachmistrza Karola Topora do matki, napisany na dwa dni przed szarżą, porusza do dziś:
„Jeśli nie wrócę, wiedz, Mamo, że ginę za Polskę. Bo choć jej dziś nie ma, ja wierzę, że będzie. Kiedyś.”
Dzisiaj Polska jest wielka, piękna i dumna. Jednak przesłanie wachmistrza Topora, ciągle jest aktualne. Walczmy o nasz kraj, walczmy o naszą przyszłość.
Szarża pod Rokitną szybko obrosła legendą. W dwudziestoleciu międzywojennym stała się symbolem bezprzykładnego męstwa polskiej kawalerii. Wiersz „Szarża spod Rokitny” autorstwa Wacława Sieroszewskiego uczynił z poległych bohaterów wzór dla całego pokolenia legionistów. Motyw szarży pojawiał się w pieśniach, obrazach i opowieściach weteranów.
Historyk wojskowości, prof. Andrzej Nowak, w przemówieniu podczas jednych z uroczystości powiedział:
„Rokitna to nie tylko epizod wojenny. To opowieść o młodych ludziach, którzy wierzyli, że z ofiary krwi może odrodzić się wolna Polska. I ta wiara spełniła się w 1918 roku.”
115 lat po tym wydarzeniu szarża pod Rokitną wciąż budzi szacunek i zadumę. W epoce pokoju jej przesłanie pozostaje aktualne: wolność, za którą gotowi byli oddać życie legioniści, jest wartością wymagającą nieustannej troski.
Chwała Bohaterom. Niech pamięć o nich nigdy nie zaginie.
K.Buczek



