1 20220426 10165016028 maja 1945 r. w Berlinie, dowództwo niemieckie podpisuje bezwarunkową kapitulację. Prezydent Stanów Zjednoczonych Harry Truman w przemówieniu radiowym informuje swoich rodaków o zakończeniu wojny w Europie. Dzień później ta sama wiadomość obiega wszystkie agencje informacyjne działające w strukturach Związku Radzieckiego, natomiast dzień wcześniej, czyli 7 maja dochodzi do wydarzeń, których konsekwencje odcisną krwawe piętno na historii Narodu Polskiego. 

W tym dniu, pod Kuryłówką niedaleko Leżajska dochodzi do potężnej, trwającej ponad siedem godzin bitwy pomiędzy żołnierzami Narodowej Organizacji Wojskowej dowodzonymi przez Franciszka Przysiężniaka ps. „Ojciec Jan” a oddziałami sowieckiego NKWD, ginie w niej ok. sześćdziesięciu sowietów i pięciu Polaków. Można by uznać, że jest to początek kolejnej wojny polsko – radzieckiej, toczącej się w cieniu Jałtańskiej zdrady i wszechobecnej propagandy „sprawiedliwego” końca II wojny światowej. Dla setek tysięcy Polaków 8 czy 9 maja nigdy nie oznaczał końca zmagań wojennych, lecz data ta, wyznaczała ich następny, tragiczny rozdział.

Szacuje się, że podziemie niepodległościowe w okresie pomiędzy 1945 a 1953 (śmierć Stalina) r. liczyło od 100 do 200 tysięcy członków. Pozostający w czynnej służbie żołnierze mieli za zadanie utrzymywać struktury armii polskiej a także bronić ludność cywilną przed samowolą komunistów. Na terenach wschodnich i południowo – wschodnich bronili także polskie wsie przed napadami band UPA. Zadań mieli bardzo wiele, przyniesiony do Polski komunizm nie był w żadnej mierze akceptowany społecznie a do jego wprowadzania sowieci używali terroru, nie tylko wobec pojedynczych osób, ale całych społeczności.  Koniec lat czterdziestych dawał, pozostającym w konspiracji oddziałom polskim nadzieję na kolejny konflikt pomiędzy mocarstwami, którego iskrą zapalną stanie się prześladowana i dręczona przez komunistów Polska. Nic takiego jednak niemiało miejsca, liczne fałszerstwa, zbrodnie i powszechne łamanie prawa nie skłoniło naszych „sojuszników” do interwencji. Podobnie jak we wrześniu 1939 r. nasi żołnierze znów zostali sami.

 2 20220426 1398979075Nowy okupant, poza siłą militarną skierował na front walki z pozostającymi w konspiracji oddziałami polskimi, potężną machiną propagandy. Ukrywających się w lasach żołnierzy zaczęto nazywać „bandami”, „szpiegami”, „rewizjonistami” czy nawet „faszystami”. Prześladowano ich całe rodziny (w 1946 r. komuniści aresztowali nawet 5-letniego syna Antoniego Żubryda, Janusza!). Schwytanym partyzantom urządzano wielomiesięczne bestialskie tortury a następnie skazywano ich w czasie pokazowych procesów na śmierć, jak choćby rotmistrza Witolda Pileckiego czy majora Zygmunta Szyndzielarza „Łupaszkę”. Szacuje się, że w okresie stalinizmu w Polsce przez więzienia przeszło ponad 250 tysięcy osób. O losie kilku tysięcy z nich do dzisiaj nie mamy żadnych informacji. Ostatni partyzant Józef Franczak „Lalek” ukrywał się przed milicją ponad 18 lat. Swój ostatni bój stoczył 21 października 1963 r. w miejscowości Majdan Kozic Górnych niedaleko Lublina.

Przez dziesięciolecia pamięć o żołnierzach antykomunistycznego podziemia niepodległościowego była zakazana. Wszelkie formy upamiętniania ich dokonań były z ogromną determinacją tępione, zaś pieczołowicie pielęgnowano kłamstwa o ich „zbrodniczym” i „bandyckim” pochodzeniu. Stąd dziś, nazywamy ich „Wyklętymi”, gdyż w myśl radzieckiej propagandy przeniesionej na polski grunt mieli zostać wymazani z historii, zapomniani – wyklęci. Ich niezłomna postawa i wiara w silną i wielką Polskę była solą w oku marionetkowej władzy przyniesionej na sowieckich bagnetach. Dziś jednak, w wolnej Polsce, możemy z całą stanowczością powiedzieć już, że po latach kłamstw, kalumnii i milczenia, „Wyklęta Armia” powraca w całej należnej jej chwale.