Urodziła się w Suwałkach, w 1842 roku, w rodzinie Wasiłowskich. Miała sześcioro rodzeństwa, ale jedna z sióstr – Zosia zmarła we wczesnym dzieciństwie. Ojciec Józef, był adwokatem, matka Scholastyka, jak mąż, pochodziła ze zubożałego ziemiaństwa, z rodu Turskich, z Sierpeckiego. Spośród rodzeństwa to Maria właśnie wykazywała nieprzeciętne zdolności do nauki i takież zainteresowania, dlatego ojciec najwięcej czasu z edukacji domowej poświęcał Marysi. Materiałem edukacyjnym były utwory trudne, wysokiego lotu, zmuszające do wysiłku intelektualnego . Dom tętnił życiem, szczególnie kiedy państwo Wasiłowscy przenieśli się do Kalisza. Nie było komfortu, niewielkie mieszkanie, 3-osobowa służba, wypełnione było gwarem szóstki dzieci . Po przedwczesnej śmierci matki na rodzinę padł cień głębokiej żałoby - obowiązywała wszystkich. „ Ojciec mistyk, samotnik, głęboko religijny, oddany pracy i dzieciom. Dom nasz był domem prawie zakonnym, nie było wizyt, nie było śmiechu, a spacery, na które nas ojciec zabierał miały jeden cel-cmentarz” – wspominała Maria. Miała wówczas 12 lat. Dorastała w poczuciu straty matki, braku radości dzieciństwa oraz żałoby po utracie wolności ojczyzny, czego świadomość uzyskała już jako mała dziewczynka, dzięki postawom i przeżyciom ojca. Wszystko to rzutowało z pewnością na rozwój psychiczny i emocjonalny Marii. Kalisz pozostał we wspomnieniach miastem smutnej młodości : „ Nie wyrosłam tobie kwiatem, nie zabłysłam ci jak gwiazda, lecz tułaczo poszłam światem, z sierocego mego gniazda”. Później była edukacja u Sióstr Sakramentek w Warszawie, niedługa, bo tyko rok, ale ten czas zrodził dla Marii wielką przyjaźń z Elizą Pawłowską, późniejszą Orzeszkową. „Pamiętam Cię Mario, wybornie, tak jak bym wczoraj siedziała obok Ciebie. Pisałyśmy wiersze, komponowałyśmy wypracowania dla mniej genialnych koleżanek, zdaje się, że byłyśmy cudownymi dziećmi” -pisała w liście Orzeszkowa. Maria Wasiłowska dosyć wcześnie, w wieku lat 19, wyszła za mąż za Jarosława Konopnickiego. Zmieniła w związku z tym adres, na dwór w Bronowie.
Nie był to dla niej łatwy czas. Początkowo był zachwyt małżeństwem , Jarosławem, pozycją społeczną . Przez 10 lat, w czasie których urodziła ośmioro dzieci (dwóch chłopców zmarło we wczesnym dzieciństwie), postrzeganie męża i jego zaangażowania dla rodziny, jego dojrzałości i odpowiedzialności za rodzinę, zupełnie się zmieniło. Małżonkowie coraz bardziej oddalali się od siebie. Niczego w sytuacji nie zmieniły i nie uzdrowiły przenosiny do Gusina. Wtedy też debiutowała twórczo, (wiersz „W zimowy poranek”, wydany jeszcze w Kaliszu 1870rok), co nie podobało się mężowi, który stawiał jej ograniczenia. Kiedy czara konfliktów się przelała, w roku 1876, Maria dojrzała do decyzji opuszczenia Jarosława. Pozostali w separacji do końca życia. Utrzymywała sporadyczne kontakty z nim, nawet pomagała finansowo, dzieciom nie ograniczała możliwości przebywania z ojcem. Stała się panią siebie, swoich decyzji i przyszłości, choć pozycja osoby samotnej była bardzo niepewna. Zabrawszy ze sobą dzieci wyjechała do Warszawy. Bardzo pomocny okazał się jej ojciec, który zmarł niestety w następnym roku. Zarabiała na życie udzielając korepetycji, tłumaczyła teksty, gdyż biegle znała sześć języków obcych, zajmowała się krytyką literacką i pisała. Coraz częściej wydawała swoje utwory literackie. Pierwsze z nich pod pseudonimem męskim, bo tak było łatwiej i coraz obszerniejsze, bo opłacano pisarzy w zależności od ilości napisanych wersów. W wieku trzydziestu paru lat zaczęła się jej droga twórcza. Dużą rolę w podjęciu takiej decyzji życiowej odegrała bardzo przychylna recenzja poematu „W górach”, którą zamieścił w Gazecie Polskiej Henryk Sienkiewicz : „co za śliczny wiersz, sam się śpiewa, jak jaki mazurek Szopena, ta pani lub panna ma talent, który prześwieca przez wiersz jak promienie świtu przez mgłę”. Wiele pomocy udzieliła jej w najtrudniejszych chwilach, po śmierci ojca, Eliza Orzeszkowa, jej przyjaciółka i początkowy wydawca. Liryka patriotyczna i społeczna przyniosła jej wielki autorytet i popularność. Jej twórczość dojrzewała, rozwijała się szybko i wielokierunkowo. W 1890 roku opublikowała ważne społeczne nowele: „Mendel gdański”, „Dym”, „Miłosierdzie gminy”. Z a bardzo ważne osiągnięcie Konopnickiej uważa sie lirykę o tematyce ludowej i wiejskiej. Była niezwykle wrażliwa na niedolę ubogiego człowieka, przeżywała ją i pisała o niej, nie zważając na podejście wielu ludzi z wyższych sfer. Dla szerokich kręgów czytelników Konopnicka pozostanie genialną pisarką dla dzieci. Jej wiersze, pioseneczki, powiastki, baśnie, łatwe do zapamiętania teksty, splatały lirykę z prozą i były obrazem nie tylko talentu, rzetelnego podejścia do pracy ,ale przede wszystkim bogatych doświadczeń wychowawczych i znajomości zagadnień psychiki dziecięcej. To przecież bajki i wiersze dla własnych dzieci stały się prawdopodobnie początkiem, genezą jej twórczości. Ona rozwinęła batalię o prawa dziecka. Pod jej wpływem Kazimierz Jeżewski podjął realizację zakładania „gniazd sierocych” w 1908 roku, dla opuszczonych dzieci z najuboższych warstw. Aleksander Świętochowski scharakteryzował ją : (…) „Konopnicka jest prawdziwą niespodzianką naszego piśmiennictwa, jej talent spadł nagle , od razu niemal dojrzały i do wysokich lotów zdolny”(…). Teofil Lenartowicz uwielbiał ją : „jako Polkę, artystkę, poetkę, istotę pełną czułych natchnień, a tak na wskroś narodową, jak to się raz na długie czasy przytrafia”. „Konopnicka to sztandar nasz”- pisał młody Żeromski.
Wielki talent, pracowitość, przeświadczenie o misji społecznej i dramatyczne koleje losu, uczyniły z niej postać sztandarową rodzącego się ruchu emancypacji kobiet. Nie uważała się za feministkę, ale jej walka o prawa kobiet była widoczna w działalności społecznej. Wiele środowisk znajdowało w jej twórczości własne cele i dążenia. Kiedy żyła, żadna uroczystość narodowa czy jubileusz zasłużonej osobistości, nie mógł obyć się bez niej, czy bez jej „pióra”. Konopnicka bardzo mocno angażowała się w sprawy walki o niepodległość. Podjęła wiele akcji bezpośrednich i pisemnych, których celem było zwrócenie uwagi Europy i świata na sprawy uciemiężonych przez zaborców Polaków. Tak powstała na przełomie 1907/1908 roku „Rota”, uważana za drugi hymn ojczysty. Wraz z muzyką Feliksa Nowowiejskiego, stała się pieśnią, wyrażającą ducha oporu, walki i zwycięstwa. Po raz pierwszy, w wymiarze narodowym, odśpiewano „Rotę” na uroczystościach 500-lecia bitwy pod Grunwaldem, w Krakowie, podczas odsłonięcia Pomnika Grunwaldzkiego, ufundowanego przez Paderewskiego.
Przeszło 20 lat podróżowała po Europie. Opuściła Warszawę, nękana poważnymi kłopotami wychowawczymi z córką Heleną, niepowodzeniem w pracy redakcyjnej i ciężką walką o uznanie. Podróżowała po Austrii, Francji, Szwajcarii, Belgii, Włoszech. Niejednokrotnie wracała do kraju. W roku 1902 przyjaciółka Orzeszkowa zorganizowała jubileusz jej pracy twórczej oraz kupno domu , który był darem od narodu. Konopnicka zamieszkała w Żarnowcu. Przebywała tam przez ciepłe pory roku; wiosny, lata i wczesne jesienie, gdyż zaczęła podupadać na zdrowiu. Ostre zimy wolała spędzać w ciepłych krajach. Wierną towarzyszką jej podróży stała się Maria Dulębianka, uczennica Jana Matejki, koleżanka Olgi Boznańskiej ze studiów malarstwa w Monachium. Dulębianka była bardzo zdolną portrecistką, zachwyconą impresjonizmem. Trudna we współżyciu, nonszalancka, oschła, nielubiana przez córki Konopnickiej, ubierająca się po męsku, z krótkimi włosami, paląca papierosy, uważana za żarliwą feministkę, zaniedbała nieco swoją twórczość na rzecz działalności społecznej i niepodległościowej. To ona nie opuszczała Konopnickiej, roztaczając nad nią opiekę i organizując wiele wyjazdów i przedsięwzięć. Była od niej o 20 lat młodsza .Pewna część biografów uznała Dulębiankę za partnerkę Konopnickiej i takiego określenia używają, choć nie jest to do końca uzasadnione. W korespondencji, która została ( znaczną część zniszczyła córka Laura) nie znajdujemy żadnych argumentów za tym partnerstwem, ale też nie możemy tego zupełnie wykluczyć, gdyż przyjaźń i zażyłość ta była niezwykle głęboka. Pobyt w niedalekim Żarnowcu, pozostawił przychylne opinie o pisarce. Dobrze komunikowała się z ludźmi, łatwo nawiązywała kontakty, chłonęła okolice, przyrodę i ludzkie sprawy. Odwiedzała jarmarki i okoliczne wsie. Była przejazdem też w Rymanowie. Nawet po przekroczeniu 60 lat dosiadała bicykla i podróżowała, wzbudzając powszechną sensację. Miała naturę podróżniczki, wszystko ją interesowało, z każdej eskapady przywoziła zapiski. „(…) w tym gorączkowym przenoszeniu się z miejsca na miejsce, w tej niemożności znalezienia spokoju, w poszukiwaniu dopełnień, uzupełnień, w tej przerażającej samotności , obracają się te gorące i namiętne charaktery” (…)- określał ją Iwaszkiewicz. Zapamiętano ją , podobnie jak w Bronowie czy Gusinie, jako „dobrą panią”. Żyła skromnie, ale wygospodarowała środki na wykształcenie 20 zdolnych żarnowieckich dzieci. Szczególną opieką otoczyła okoliczne rodziny wielodzietne, Ziemskich, Turków, Ordynów, Klatków, Kłosowiczów, Przybyłów, Wajdów; załatwiała stypendia, opłacała miejsca w internatach, przygotowywała do egzaminów itp. Zmarła we Lwowie, będąc na leczeniu , 10 października, 1910 roku. Jest pochowana na cmentarzu Łyczakowskim.
Przeciwwagą dla uznania i komplementów dla pisarki były oskarżenia o sianie zamętu i rozdźwięku w postrzeganiu rzeczywistości ze strony kręgów klerykalno-konserwatywnych. Konopnicka, jako osoba samotna, po rozstaniu z mężem, jeszcze młoda, posiadająca wiele uroku, narażona była na plotki i oszczerstwa. Posiadała wielu adoratorów, ale nic nie wiemy na temat jej ciepłych uczuć wobec wielbicieli. Dla jednego z nich stała się kobietą fatalną, gdyż zakochany w niej, bez wzajemności, dużo młodszy i niezrównoważony Maksymilian Gumplowicz, postrzelił się pod jej drzwiami i w wyniku poważnej rany, po kilku dniach zmarł. Pojawiały się takie bezkompromisowe opinie – „opuściła męża”, „córkę zamknęła w szpitalu psychiatrycznym”, „20 lat żyła w związku z kobietą”, „ponura matrona w binoklach”, „z portretów spogląda z wyrzutem, zawsze na czarno”, itp. Taki wyłania się obraz Konopnickiej – artystki utalentowanej, pełnej życia, niejednoznacznej, uwielbianej i odrzuconej, silnej, zdesperowanej, pełnej buntu wobec stereotypów. Konopnicka to symbol epoki, postać pomnikowa. Fakty z jej życia można analizować, rozważania o wydarzeniach kwestionować, poddawać interpretacji psychologicznej jej zachowania, rewidować stereotypy jej twórczości, doszukiwać się zainteresowań głębszych na temat tego czy owego, poddawać w wątpliwość autentyzm jej uczuć macierzyńskich wobec chorej psychicznie Heleny czy wyboru, aktorskiej (źle postrzeganej społecznie) drogi zawodowej, przez córkę Laurę. Niełatwo jest być postacią spiżową. Maria Konopnicka - kobieta, matka, pisarka, patriotka może zachwycać, inspirować i motywować do działań zmieniających świat. Zapraszam Państwa do Żarnowca, tam przez kilka lat mieszkała ta niezwykła kobieta, naprawdę warto.
Małgorzata Śliwka



