Teren obecnego Rymanowa Zdroju w przeszłości obejmowały grunty trzech wsi: Posady Górnej, Wołtuszowej i Deszna. W części pierwszej przedstawiłem szczegółowy przebieg tych historycznych granic, utrwalony na mapach z drugiej połowy XIX w. Ale pierwszy szczegółowy opis granic wsi Galicji został sporządzony w latach 1787-1788 i nazywał się metryką józefińską. Od lat spisy tego katastru znajdują się w Centralnym Państwowym Historycznym Archiwum Ukrainy we Lwowie. Zdjęcia kart metryki józefińskiej dla wsi Beskidu Niskiego udostępnił mi grzecznościowo Daniel Krzysztof Nowak, za co bardzo mu dziękuję. Chociaż układ treści dla wszystkich miejscowości jest taki sam, to jednak występują pewne różnice. Przede wszystkim nie każda osada ma część z tytułem „Opis granic”. Spośród trzech interesujących nas wsi, taki rozdział posiada tylko Wołtuszowa. Metryka ta jest wyjątkowa jeszcze z jednego powodu - jako jedyna z kilkudziesięciu, nie jest wykonana w języku polskim, tylko łacińskim.
W przeszłości życie człowieka było mocno uzależnione od ziemi i znajomość przebiegu granic między wsiami była czymś naturalnym. W terenie granice oznaczano kopcami ziemnymi oraz - przede wszystkim w lasach - krzyżami na drzewach. W metryce opis rozdziału gruntów między wsiami rozpoczynał się od kopca, przy którym zbiegały się granice trzech (lub więcej) wsi. Dalej podawano kierunek i odległość w łańcuchach lub sążniach do następnego kopca. Tyczenie granicy odbywało się w oparciu o wspólną znajomość jej przebiegu miejscowych gospodarzy. Przykładowo przy delimitacji linii między Wołtuszową a Posadą Górną (wtedy Wyżną) brało udział 3 chłopów z pierwszej wsi (Ilko Halkow - wójt, Ilko Warcholów i Hryc Puchil) oraz czterech z drugiej (Józef Ziajka - wójt, Jan Tomkiewicz, Jakub Smerecki i Petro Smerecki). W katastrze zapisywano nazwy własne miejsc leżących na granicy lub w jej pobliżu. I właśnie te nazwy są bardzo ciekawe, bo niektóre są w użyciu do dzisiaj, a inne zanikły.
Opis granicy wołtuszowsko posadzkiej rozpoczyna się od kopca pierwszego, który znajdował się w potoku Kameni poniżej lasu Wołtuszowej, zwanego Biała Jasień. W tym punkcie zbiegały się granice dwóch wymienionych osad oraz Głębokiego. Z metryki wynika, że potok Kameni płynie po wschodniej stronie Łysej Górki (528 m) i także obecnie rozdziela tereny Posady Górnej i Głębokiego. Ale teraz w ostatniej z wymienionych miejscowości nazywa się go Dolina. Miano Kameni, a właściwie Kamieniec, zachowało się po wschodniej stronie wspominanego cieku, gdzie dzisiaj sygnuje pole i strumyk. Nazwa Biała Jasień, która dotyczy lasu leżącego na północny wschód od szczytu góry Kopiec, funkcjonuje do dzisiaj wśród starszych mieszkańców Głębokiego. Od Kamieńca komisja udała się na zachód i przez potok Usaczysko dotarła do Smerecznych Kątów, gdzie usypano kopiec drugi. Ten odcinek granicy biegł brzegiem starego lasu, ciągnącego się na południe od szczytu Łysej Górki. Usaczysko, a właściwie Husaczysko, to ciek po drugiej stronie tego wzniesienia. Śladem po tym zapomnianym dziś hydronimie jest nazwa terenowa Husak, kiedyś było określenie gruntów ornych, dzisiaj lasu. Smereczne Kąty to dawne pole położone przy przełęczy między Zamczyskami a górą Kopiec. Nazwa ta jest w użyciu także dzisiaj, ale człon dzierżawczy - Smereczne - został już zapomniany. Dalej granica była poprowadzona wzdłuż Lasu Wołtuszowskiego do drogi z Rymanowa do Wisłoczka. Po jej prawej stronie usypano kopiec trzeci. Po obu stronach tego miejsca metryka wymienia lasy: wspomniany Wołtuszowej i Posady, zwany Dolina. Droga z Rymanowa ciągnie się od końca ulicy Konopnickiej przez pola Posady i las Spoczywalnik do Tarnawki i Wisłoczka. Zachowało się przy niej kilka starych kapliczek. Lasek Dolina porasta jar niewielkiego potoku, który ograniczał od zachodu dawne pola na Kątach.
Kopiec czwarty, według cytowanego dokumentu, usypano przy drodze między naszym lasem (Wołtuszowskim?) a ziemią ówczesnego starosty miasta Rymanowa - Wojciecha Kamińskiego. Dalej komisja schodziła z Księżej Góry w kierunku wsi Posady Wyżnej [Górnej] i na Polance Smereczkego [Smereckiego] trafiła na kopiec piąty. Ten fragment granicy prowadził wzdłuż lasu w kierunku zachodnim przez Wierchową. Wierchowa to spłaszczenie grzbietu biegnącego od szczytu Zamczysk na północ. Znanym miejscem na tym odcinku jest Księże, leżące po zachodniej stronie Wierchowej. W XIX w. znajdowała się tam samotnicza zagroda, którą utrwalono na austriackiej mapie topograficznej. Z przekazów wiadomo, że była to gajówka, w której mieszkał jakiś Maksym lub Marcin (w przekazach zachowały się określenia tego terenu: Makymówka lub Morcinówka). Dzisiaj pozostałością po niej jest stara studnia, którą mieszkańcy Posady Górnej wykorzystują jako jedno z ujęć w lokalnej sieci wodociągowej. Możliwe, że właśnie ten grunt był w rękach wspomnianego starosty. Kopiec czwarty musiał być gdzieś koło omówionej zagrody, a piąty niżej, na polu rodziny o nazwisku Smerecki.
Dalej komisja dotarła do Sołtysiej Kopaniny, gdzie usypano kopiec szósty. Od niego udała się na południe wzdłuż rzeki Taby do lasu zwanego Wielkim Kamieniem. Ostatni odcinek prowadził przy strumieniu Morvava do kopca siódmego, przy którym zbiegały się granice Wołtuszowej, Posady Wisznej [Górnej] i Deszna. Miejsce to było pod lasem zwanym Żabi [Żabia] Góra.
Z tego fragmentu metryki wynika, że kopiec szósty musiał być w dolinie Taboru, przypuszczalnie nad połączeniem dzisiejszych ulic PCK i Parkowej. Sołtysia Kopanina to prawdopodobnie pola wcinające się w Las Wołtuszowski, przy wspomnianej ulicy PCK (nad przedszkolem). Z materiału historycznego można wnioskować, że ówczesna Taba płynęła u zachodniego podnóża Zamczysk mniej więcej tak, jak obecnie prowadzi ulica Parkowa. Zbliżony przebieg rzeki zobaczymy na austriackiej mapie podstawowej w skali 1 : 25 000, opracowanej wiek później. Wtedy Taba odsuwała się od lasu u podnóża Zamczysk tylko w jednym miejscu. Na wysokości dzisiejszego Zielonego Domku rzeka tworzyła zakole wygięte na zachód. Być może opływała nawet wznoszący się tam pagórek (nad sklepem z pamiątkami) z drugiej strony. Jeżeli ma on naturalne pochodzenie, to z pewnością jest to ostaniec meandrowy. Ówczesna droga do Deszna wiodła wzdłuż osi doliny, jak płynie dzisiejszy Tabor, i dwukrotnie przecinała rzekę w szyi dawnego zakola.
Sama rzeka w metryce raz jest określana jako Taba, a drugi raz jako Morwawa. Świadczy to, że w tamtym czasie w użyciu były obie nazwy. Niestety, wiek później na austriackich planach katastralnych, a potem mapach topograficznych, pojawiły się zniekształcone formy - Tabór, Tabor - i ostatnia z nich stała się obowiązująca.
Jednak najbardziej interesująca jest nazwa „las Wielki Kamień”, którą określono dzisiejszy park zdrojowy. Miano to wprost mówi, że kiedyś musiała się tam znajdować jakaś okazała skała! Obecność wychodni lub bloku piaskowcowego nie powinna dziwić, bo pamiętamy, że jest to strefa zbudowana z twardych piaskowców ciężkowickich. Tworzenie i późniejsze przekształcenia parku zdrojowego oraz regulacje Taboru mogły doprowadzić do zniszczenia Wielkiego Kamienia. A może ze względu na gabaryty zdecydowano się go pozostawić i istnieje on do dzisiaj? W północno zachodniej części parku, pod dwoma cisami, spoczywa blok piaskowca o wymiarach 2 m na 1,5 i 1 m wysokości...
Wojciech Krukar



