Pomnik SobieskiegoBędzie to krótka historia jednego pomnika, którego szalone dzieje są tak nierzeczywiste, jak czyny, których dokonał król umieszczony na jego cokole. I chociaż mamy grudzień, to będzie to opowieść listopadowa, a nawet ponadczasowa jedynie w listopadzie umiejscowiona. 
20 listopada 1898 r. we Lwowie było ciepło i słonecznie. Dziennikarz „Kurjera Lwowskiego” napisał nawet, że pogoda była wymarzona, że …„sam Pan Bóg zrobił wyłom w jesieni, by godnie przywitać swojego pomocnika” (który jakby nie patrzeć, zabezpieczył chrześcijańskość Europy na kilkaset lat). Pomysł uhonorowania wielkiego króla zrodził się dziesięć lat wcześniej, a misji odtworzenia podjął się lwowski rzeźbiarz ormiańskiego pochodzenia Tadeusz Barącz. Cóż to był za człowiek! Sam artysta zrezygnował z gaży za wykonanie zlecenia, a racjów miejskich jedynie o pensję dla pomocnika poprosił. Nie wzdrygnął się nawet, gdy pierwotny, kamienny pomnik został nagle na zmieniony na taki z brązu.

Ale wróćmy do programu uroczystości odsłonięcia, który był przebogaty! Rozpoczęto od mszy w katedrze łacińskiej. Następnie wszyscy zgromadzeni, w tym delegacje miast pod murami których król walczył, w długim kondukcie, klucząc lwowskimi uliczkami, przeszli na Wały Hetmańskie. Towarzystwa sportowe, kulturalne, duchowieństwo, arystokracja, ale i mieszczaństwo udało się na plac, gdzie w blasku pochodni stał niewzruszony, a skrywany od miesięcy, monumentalny pomnik Jana III Sobieskiego.
Stał tak król w centrum Lwowa przez 46 lat. W 1944 r. wraz z nastaniem sowieckiego miru, król zaczął zawadzać, przeszkadzać. Budzić rewizjonistyczne skojarzenia. Że to niby jak? Że tu Polska, że on bitwy na terenie Związku Radzieckiego prowadził. Przecież to reakcyjne kłamstwa! Trzeba się go pozbyć! Długo myśleli towarzysze, co z Janem III zrobić? Pewnego dnia, przyglądając mu się uważnie doszli do wniosku, że wąsy ma, buławę ma, na koniu siedzi – tylko czapkę zmienić, napisy wymazać, w kontusz mniej zdobny ubrać i będzie … Bogdan Chmielnicki!
Chwalić Pana, Kacapy nie zdążały oszpecić monarchy, bo „centrala” postanowiła pomnik przewieść do Warszawy. I tak, niespodziewanie, znalazł się Sobieski pod pałacem wilanowskim. Długo tam nie zabawił, bo w przypływie euforii, w 1965 r. postanowiono przewieść go do Gdańska i na Drzewnym Targu ustawić. Nasz jubilat stoi tam od 57 lat, świętując dzisiaj swoje 114 urodziny. Wszystkiego najlepszego pomniku króla.