Balassi BalintHistoria Polski i Węgier to ponad tysiąc lat wzajemnych relacji, które kształtowały się na tle rodów Piastów i Arpadów, Jagiellonów i Andegawenów. Już od połowy XIV wieku na ziemi sanockiej, w której leżał Rymanów, kontakty miedzy Polakami a Węgrami przenikały się niemal w każdej dziedzinie życia. Dziś pragnę przybliżyć postać Balinta Balassiego.

Na ścianie rymanowskiej szkoły umieszczono tablicę poświęconą Balintowi Balassiemu. Kim był ów wspomniany? Skąd pochodził i czym zajmował się na naszej ziemi? W 1570 roku Janos Balassi, uciekając z Węgier przed Habsburgami, przybył na zamek Kamieniec w Odrzykoniu wraz ze swoim szesnastoletnim synem Balintem. Zakupił zamek Kamieniec oraz leżącą pod nim wieś Odrzykoń za kwotę 10 000 zł polskich, jako zastaw, od Jana i Stanisława Kamienieckich. W tym samym czasie nabył również połowę miasteczka Żmigród na nazwisko swojej żony, Anny Sulyok, za kwotę 4000 zł polskich. Transakcje te zostały podpisane w Rymanowie, który wówczas należał do Jana Sienieńskiego. Rymanów, będący stolicą lokalnego kalwinizmu, gościł często Balassich. Balint Balassi był najwybitniejszą postacią węgierskiego renesansu. Urodził się 20 października 1554 roku w rodzinie osiadłej w północnych Węgrzech. Nauki pobierał w Norymberdze. W 1570 roku, Janos Balassi uciekając z Wegier przed Habsburgami, przybył na zamek kamieniec w Odrzykoniu wraz ze swoim szesnastoletnim synem Balintem. W Odrzykoniu, Kamieńcu, Żmigrodzie oraz kalwińskim Rymanowie spędził kilka lat, asystując królowi Stefanowi Batoremu podczas jego uroczystego wjazdu do Krakowa w 1576 roku oraz uczestnicząc w ceremoniach koronacyjnych. Zaciągnął się do wojska Batorego na cztery lata, co sprzyjało nawiązywaniu bliższych kontaktów z Polakami. W 1586 roku przeszedł na katolicyzm, a w 1591 roku powrócił na Węgry. Niestety, jego próby uporządkowania spraw rodzinnych i majątkowych zakończyły się niepowodzeniem, a handel winem i końmi nie przyniósł oczekiwanych zysków. Balint Balassi zmarł 30 maja 1594 roku.

OSP RZ 01Ochotnicza Straż Pożarna w Rymanowie-Zdroju powołana została w 1951 r. przez Zarząd P.P. „Uzdrowisko Rymanów”. Najpierw funkcjonowała jako Zakładowa Ochotnicza Straż Pożarna, działając przy Uzdrowisku w celu ochrony p.poż. obiektów sanatoryjnych i zaplecza techniczno – gospodarczego. Jej założycielami byli komendant P. Berdel oraz J. Oberc, A. Solecki, P. Komborski, F. Niemczyk.

W tamtym okresie ZOSP posiadała dwie sikawki ręczne i niewiele sprzętu, wszystko zgromadzone było w szopie za starymi garażami, w której do końca lat 60-tych stacjonowała również OSP w Posadzie Górnej. Na dachu szopy stała wieżyczka do suszenia węży strażackich.

1953 r. – 8 strażaków było na etatach portierów, na wyposażeniu jednostki pojawiła się drabina Szczerbińskiego, cztery mundury i buty gumowe.

1958 r. – strażacy wzbogacili się o spalinową pompę Leopolia-800 do wożenia której była przystosowana przyczepka dwukołowa. Sprzęt gromadzono w budynku centrali telefonicznej. Nastąpiła zmiana na stanowisku kierowniczym. Komendantem ZOSP został J. Zięba, zawodowy strażak pełniący w PPU funkcję inspektora p.poż.

1962 r. – ZOSP posiadała już statut i sześciu strażaków zawodowych.

Pigon StanislawNie wolno w kąciku wybitnych Rodaków pominąć człowieka z naszych stron, który swoją pracą i postawą życiową zasłużył na naszą pamięć. Musiał być wielki, wielkością swego człowieczeństwa, skoro jego wymagający student Karol Wojtyła powiedział o nim „Nie wiem jak wy to odbieracie, ale dla mnie Pigoń to był człowiek święty”.

Urodził się w niedalekiej Kombornii, w 1885r, w ubogiej, chłopskiej rodzinie, jako jedno z sześciorga dzieci. Ojciec Jan był rolnikiem, kowalem i po trosze zegarmistrzem, matka Katarzyna - kobieta pracowita i oczytana. To ona właśnie wpoiła mu zainteresowania czytelnicze. Rodzice przeznaczyli go do pracy na roli, ale znakomite wyniki w nauce na każdym jej etapie, począwszy od szkółki w Komborni i w Korczynie, przez gimnazjum w Jaśle, przesądziły o podjęciu studiów filologicznych w Krakowie (1906-1912). Był pilnym studentem, działał również w Stowarzyszeniu „Eleusis”(organizacji młodzieżowej, która dążyła do wyzwolenia Polski przez odrodzenie moralne i wychowanie narodowe). Działalność w tych strukturach miała ogromny wpływ na rozwój osobowości Stanisława, na jego społeczne i patriotyczne postawy. Wtedy powstały pierwsze jego prace, a dotyczyły Juliusza Słowackiego. Uwieńczeniem jego studiów była rozprawa doktorska, wydrukowana w 1911 roku, o „Księgach narodu i pielgrzymstwa polskiego” Adama Mickiewicza.

Po studiach pracował jako nauczyciel języka polskiego i łaciny w Prokocimiu. W roku 1913 ożenił się ze współpracownicą z redakcji czasopisma „Iskra” (gazeta o wychowaniu narodowym) Heleną Dulowską, z którą doczekał się dwóch synów : Krzysztofa (chemika) i Andrzeja (biologa). Podczas I wojny światowej walczył jako oficer w armii austro-węgierskiej. Od 1918 był żołnierzem Wojska Polskiego, brał udział w wojnie polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej (od marca 1919 jako dowódca pociągów pancernych „Hallerczyk” i „Bartosz Głowacki”.) Do rezerwy przeszedł w stopniu kapitana. Za udział w walkach otrzymał liczne odznaczenia, m.in. honorową odznakę „Orląt” i „Gwiazdę Przemyśla” za obronę i wyzwolenie miasta.

Wisloczek 12Gdy zapytałem we wrześniu 2013 r. pana Stefana Holutiaka z Pastwisk o dawnych mieszkańców doliny Wisłoka, wysiedlonych po II wojnie światowej na Ukrainę, opowiedział krótkie wydarzenie: „Wracałem kiedyś do domu od mogiły w Rudawce Rymanowskiej, którą opiekuję się od lat. Była jesień i robiło się już ciemno. Minął mnie samochód, a potem się zatrzymał. Gdy podszedłem, zauważyłem, że ma ukraińskie numery rejestracyjne. Kierowca powiedział, że mnie podwiezie. W środku była rodzina spod Tarnopola. Wracali z Wisłoczka. Przyjechali z ojcem, który się w tej wsi urodził. Zostawili mi adres, ale teraz go nie znajdę. Przyślę go panu”.

Po tygodniu od tej rozmowy otrzymałem list z adresem pana Iwana Białko. Ten wychodźca z Wisłoczka mieszkał w Podhajcach niedaleko Tarnopola. Zadzwoniłem do tamtejszej „Silskiej rady”. Odebrała kobieta, która po krótkiej rozmowie poleciła mi, abym się nie rozłączał. Po chwili słuchawkę podniosła córka p. Białko, która pamiętała pasażera z Pastwisk. O tacie, Iwanie, wówczas w wieku 86 lat, powiedziała: „Ma znakomitą pamięć. Lubi opowiadać o swoim Wisłoczku. Można do niego przyjechać”. Rankiem 23 listopada 2013 r. wspólnie z kol. Z. Dębickim byliśmy już w Podhajcach.

Suchodolski 02W naszej podróży przez Kresy, dzisiaj przeniesiemy się do Grodna i przemierzymy artystyczną drogę wraz z jednym z najwybitniejszych polskich malarzy historycznych. Okazja jest ku temu wyśmienita, gdyż 20 marca tego roku przypada, równa 150. rocznica jego śmierci.

January Suchodolski, bo o nim mowa, to jeden z najwybitniejszych polskich malarzy historycznych XIX wieku. Jego twórczość, pełna patriotyzmu i emocji, pozostawiła trwały ślad w kulturze narodowej, przybliżając kolejnym pokoleniom chwalebne momenty z dziejów Polski. Suchodolski urodził się 19 września 1797 roku w Grodnie, mieście które zapisało się złotymi zgłoskami w historii Polski. W młodości wstąpił do armii Księstwa Warszawskiego, gdzie uczestniczył w kampaniach napoleońskich. Doświadczenia wojenne miały ogromny wpływ na jego twórczość, gdyż to właśnie batalistyka stała się głównym tematem jego obrazów.

Po upadku Napoleona Suchodolski powrócił do Polski i związał się z kręgami artystycznymi Warszawy. Pobierał nauki u słynnego malarza Antoniego Brodowskiego, a później doskonalił swoje umiejętności w Rzymie. Jego talent szybko został dostrzeżony, a jego obrazy zaczęły zdobywać uznanie zarówno w kraju, jak i za granicą.

Myśląc o początkach Wróblika Szlacheckiego, musimy się cofnąć do końca XV w. Najstarszy dokument, który mówi o miejscowości, pochodzi właśnie z tego okresu, czyli z 1494r. Wieś nosiła różne nazwy – początkowo Targowska, później w 1518r. Targowce (prawdopodobnie była to nazwa inspirowana sąsiednimi Targowiskami). Nazwa Wróblik Szlachecki pojawiła się później.

Miejscowość była zamieszkiwana przez Łemków. Na Pogórzu Strzyżowskim znajdowały się cztery inne wioski. To właśnie razem z nimi Wróblik Szlachecki był enklawą etniczną, którą nazywano Górnikami lub Horniakami.

Końcem XVIII i początkiem XIX w. właścicielem wsi był Ignacy Grodzicki herbu Łada. W 1817 r. własność przejęła jego córka – Joanna. Jej mężem był Tomasz Wiktor. To właśnie on w 1855 r. widnieje w spisach jako właściciel wsi. Skorowidz z tego roku dostarcza nam także informacji o tym, że miejscowość należała do obwodu sanockiego oraz do dwóch parafii – greckokatolickiej oraz rzymskokatolickiej. Późniejsi właściciele wsi pochodzili właśnie z rodziny Wiktorów.

W tym okresie we Wróbliku powstała stacja kolejowa o nazwie nie Wróblik Szlachecki, a Rymanów Zdrój – miało to być ułatwienie dla kuracjuszy przybywających do pobliskiego uzdrowiska o tej właśnie nazwie.
W 1911r. właścicielami wsi byli Józef Bolanowski oraz Jan i Marianna Wołczański.

makuszyski8 stycznia 1884 r. w oddalonym zaledwie o 180 km od Rymanowa Stryju, urodził się jeden z najwybitniejszych polskich literatów Kornel Makuszyński. Jego ojciec, bardzo blisko związany z naszym regionem Edward Makuszyński, był weteranem armii austriackiej, który po zakończonej służbie osiadł w Brzozowie, gdzie pełnił funkcję pisarza urzędu kancelarii gminy. Młody Kornel dorastał w wielokulturowym Stryju, gdzie przesiąkał rodzinnym patriotyzmem i wielokulturowością miasta. Następnie przeniósł się do Przemyśla skąd wyjechał do Lwowa, gdzie ukończył gimnazjum oraz studiował polonistykę i romanistykę. Studia z romanistyki kontynuował następnie na paryskiej Sorbonie. Jego niespotykany talent literacki, jako pierwszy odkrył Leopold Staff, który spotkał 14. letniego Kornela w jednej z lwowskich cukierni, kiedy ten zajadając leguminę z sosem malinowym notował coś ukradkiem. Próby literackie młodego poety tak zaintrygowały Staffa, że ich spotkania stały się swego rodzaju rytuałem, w trakcie którego Leopold Staff, recenzował wiersze młodego poety.

Burzliwe dzieje pierwszej połowy XX. wieku sprawiły, że Makuszyński trafił w głąb Rosji, a następnie do Kijowa, gdzie w 1915 r. został prezesem Związku Literatów i Dziennikarzy Polskich oraz kierownikiem Teatru Polskiego. To właśnie w Kijowie Makuszyński był świadkiem rewolucji bolszewickiej, której barbarzyństwo i brutalność wywarła na nim ogromne piętno. Napisał wówczas, zbiór opowiadań o tytule „Radosne i Smutne”, zapewne nie spodziewał się, że jego dzieło literackie w którym precyzyjnie obnażał hipokryzję Ukraińców, ich chwiejność w obliczu narastającego, sowieckiego zagrożenia oraz absolutny bezsens komunizmu, sprawi że jego twórczość zostanie ocenzurowana, już w powojennej Polsce.

Skupmy się na książce „Radosne i Smutne”, gdyż jest ona absolutną perłą w twórczości Makuszyńskiego, perłą która została niemalże całkowicie zapomniana. Pierwszy raz dzieło wydano w 1922 r. i natychmiast zyskało statut bestselleru. Plastyczny język, którym autor opisywał świat ukraińskiego komunizmu, był tak realny dla współczesnych, że rysowane przez Makuszyńskiego obrazy zdawały się wychodzić ze słów, w które je ubrał i niemal za rękę prowadzić czytelnik wprost do opisywanych miejsc. Zresztą oddajmy głos mistrzowi Makuszyńskiemu: „Nie zapomnę do końca życia fizjonomii pierwszych ukraińskich bolszewików, którzy weszli do zdobytego Kijowa; przyszli z rewizją między innymi i do mojego zrujnowanego mieszkania, w poszukiwaniu broni. Najpierw tedy powiało, jakoby morowe powietrze: to połączone wonie wódki, okropnej machorki, brudu i juchtu. Potem się zwaliła gromada z pięćdziesięciu w szarych szynelach muzyków. Kałmuckie nosy i oczy chytre, na wsze strony biegające, podejrzliwe, a pożądliwie patrzące; każdy obwieszony pasami nabojów, każdy z karabinem i rewolwerem, który strzela niezmiernie łatwo, jeśli jego wściekłemu panu przyjdzie coś do zawszonej głowy. Straszny ten czambuł wszedł z brzękiem i hałasem, z wielkim tupetem i zgiełkiem, jak wchodzi gromada ludzi pijanych, na ich czele zaś, na czele tych nieszczęśliwych, bardzo nieszczęśliwych, starych, chorych na wściekłość głupców ich dowódca: czternastoletni żydek z rewolwerem w każdej ręce”.

Wisloczek 06Do 1946 r. Wisłoczek zamieszkały był prawie w całości przez Rusinów (Wołochów). Na początku lat trzydziestych XX w. wieś liczyła 116 budynków i 700 osób. Spis ludności z 1921 r. mówi, że w tamtym czasie we wsi było 677 grekokatolików, 3 katolików rzymskich i 5 Żydów. Możemy się tylko domyślać, jaki los spotkał rodzinę izraelicką podczas okupacji niemieckiej. W 1945 r. kilka rodzin, które straciły swoje domy w wyniku sowieckiego ostrzału wsi, wyjechało na Ukrainę. Prawdopodobnie wówczas Wisłoczek opuściła też polska rodzina Rabadów, która przeniosła się do Rymanowa.

Pozostała ludność została wysiedlona przez wojsko polskie 25 kwietnia 1946 r. Z dostępnych źródeł wynika, że było to 781 osób (184 rodziny). Dolina Wisłoczka opustoszała.

Wyjazd mieszkańców doprowadził do całkowitej zagłady nazw terenowych, gdyż nie utrwalono ich na piśmie i mapach. Podstawowym źródłem wiedzy o miejscowej toponimii stały się mapy topograficzne z lat trzydziestych XX w. w skali 1:100 000. Nomenklatura późniejszych opracowań kartograficznych, niezależnie od ich skali, ograniczała się do powielania nazw z map przedwojennych. A te zawierały zaledwie dwa miana, umiejscowione na południe od ówczesnej zabudowy: Jawornik i Dział. Dwie inne nazwy - Kiczerka (642 m) i Poharila g(ór)a zostały wpisane na austriacką mapę specjalną w skali 1 : 75 000 z roku 1877 (na późniejszych edycjach mapy nie występują). Było jasne, że we wsi, która przed wojną miała powierzchnię 15,22 km2, w tym 13,70 użytków rolnych, takich określeń terenu musiało dużo więcej.