- Szczegóły
- Odsłony: 923
Wschodnią granicę Sieniawy od wieków wyznaczał Wisłok i dolny odcinek - około jeden kilometr długości - potoku Głebokiego. Po spiętrzeniu wód rzeki zaporą, jej przebieg się nie zmienił, a to oznacza, że odwzorowuje ona dawne koryto Wisłoka na powierzchni zalewu. Na północnym wschodzie grunty Sieniawy od pól beskich oddziela krótki, głęboki jar potoku, który płynie po południowej stronie skrzyżowania dróg na tzw. Kanale. Stojący w pobliżu budynek dawnej karczmy, która na starej mapie ma nazwę „Wesoła”, a w pamięci okolicznych mieszkańców „Ślepa”, znajduje się już na terenie Beska. Około 700 m na zachód zbiegały się granice Sieniawy, Beska i Rymanowa (teraz Łazów). Leżący tam zespół zabudowań po północnej stronie drogi z Sanoka do Krosna, obecnie złożony z 7 gospodarstw, jest administracyjnie rozdzielony między te trzy miejscowości.
Od tych domów na południowy zachód płynie mały ciek, który w połowie swego biegu do Raczty, pod wzgórzem z wiatrakami, przecina drogę nr 28. Potoczek ten rozdziela grunty Sieniawy i Rymanowa. Dalej tereny tych osad rozgranicza polna droga, doprowadzająca do Bartoszowa. Stawy i ogródki działkowe pozostają po stronie rymanowskiej. W pobliżu tych ostatnich zaczyna się granica między Sieniawą a Głębokiem. Ma ona zupełnie inny charakter. Nie opiera się o linie naturalne, ale wiedzie wzdłuż polnej drogi - w przeszłości zapewne granicą łanu - na wschód, do potoku Głębokiego. Taki jej przebieg może świadczyć, że role Głebokiego zostały niejako wykrojone z terenu pierwotnej Sieniawy. Do zagadnienia tego powrócę przy omawianiu nazewnictwa wsi Głębokie.
Czytaj więcej: Sieniawa nazwami opowiedziana. Część 2. Nazwy terenowe
- Szczegóły
- Odsłony: 916
człowiek i artysta niekonwencjonalny
Władysław Kandefer przyszedł na świat w Iwoniczu Zdroju 10 XI 1921 roku, tam też ukończył szkołę powszechną, by następnie podjąć naukę w Zakopanem w Szkole Przemysłu Drzewnego. Odejście z domu odbyło się w atmosferze „milczenia”. Ojciec wyrażał nadzieję, że Władek zostanie inżynierem wiertnikiem, a zainteresowany, bardzo zdesperowany, postawił sprawę jednoznacznie – albo rzeźba, albo nic. Inspiracją do twórczości rzeźbiarskiej byli Łemkowie, których pracę obserwował od dzieciństwa i która go fascynowała. Już jako mały chłopiec „dłubał” nożykiem różne formy. Uważał, że rzeźba ludowa jest pełna wdzięku i naturalizmu. W szkole zakopiańskiej zetknął się z Antonim Kenarem, również pochodzącym z Iwonicza , który uczył go rzeźby. Bardzo dobrze go wspominał: „Kenar to wspaniały człowiek i pedagog, który potrafił w człowieku rozbudzić zamiłowanie do piękna”. Razem jeździli na nartach. To wtedy złapał bakcyla do narciarstwa, w którym miał duże osiągnięcia. Wybuch II wojny światowej przerwał naukę. Władek czas wojny i okupacji spędził w rodzinnym Iwoniczu. Wykonywał protezy dla inwalidów wojennych. Dla Niemców też robił figurki, za które otrzymywał gratyfikacje żywnościowe. Jedna z figurek Matki Bożej ofiarowana oficerowi niemieckiemu zwolniła Władzia z obowiązku odśnieżania Iwonicza w 1941roku, a dla rodziny tego Niemca stała się talizmanem przynoszącym szczęście i spokój. Poinformowano o tym gości zebranych w BWA na wernisażu z okazji 90. rocznicy urodzin artysty. Wiadomość dotarła mailem z Holandii, a nadawcą była córka wymienionego Niemca.
- Szczegóły
- Odsłony: 939
Józef Piłsudski powiedział kiedyś, że: „naród, który traci pamięć, staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmującym dane terytorium”. Skoro marszałek wiedział o tym sto lat temu, to jak dzisiaj możemy nazwać naród, który celowo usuwa, pomija, subtelnie wypycha ze swojej przestrzeni społecznej pamięć o miejscach i ludziach, którzy za ten naród ponieśli najwyższą ofiarę?
Był taki czas, kiedy wschodnie województwa II Rzeczypospolitej stały się ołtarzem, na którym ukraińscy zbrodniarze przelali krew setek tysięcy niewinnych osób, ludzi których jedyną winą było to, że byli Polakami. Ten bezrozumny, bestialski, wręcz satanistyczny obłęd w imię którego niemowlęta nadziewano na sztachety, gwałcono córki na oczach ich ojców i ćwiartowano starców, nazywał się ukraiński nacjonalizm. Bestie, które tego dokonywały mają swoje imiona i nazwiska, miejsca pochodzenia, zamieszkania – jednak, jak dotąd, nie zostały w pełni rozliczone. Potrafimy skutecznie ścigać zbrodniarzy niemieckich, sowieckich, co więc stoi na przeszkodzie, aby z równym zaangażowaniem rozliczyć i ukraińskich?
Pytanie, niemalże retoryczne i bez odpowiedzi. Wmawia się nam, że zawsze jest zły czas: w okresie PRL pamięć o Kresach była zakazana, by nie drażnić sowieckiego „Wielkiego Brata”, w latach 90. tych, przekonywano, że jak państwowość ukraińska okrzepnie, to wszystko wyjaśnimy. Na to nałożyła się jeszcze, nieszczęsna doktryna Jerzego Giedroycia, który w imię dobrych relacji z Ukraińcami, postulował „totalne pojednanie” i niemalże likwidację pamięci o wschodnich województwach II Rzeczypospolitej. XXI wiek jest również „złym czasem”, bo najpierw szereg rewolucji, później budzenie ukraińskiej tożsamości narodowej, teraz wojna.
Nie sposób mieć o to pretensję do strony Ukraińskiej, oni mają swój interes w polityce historycznej i bardzo precyzyjnie go realizują. Łajać należy więc naszych polityków, dyplomatów, którzy nie trafią, nie chcą, boją się, wstydzą (proszę wybrać dowolne) zadbać o naszą pamięć i tożsamość naszego narodu!
- Szczegóły
- Odsłony: 926
Historia Łazów nigdy nie została spisana, nie zapisano również przypowieści krążących wśród mieszkańców wsi o czasach przeszłych. W źródłach archiwalnych również niewiele można znaleźć, a źródła te są dostępne głównie dla badaczy historii (np. Państwowe Archiwum Historyczne Ukrainy we Lwowie).
Niewielka wzmianka dot. czasów wczesnośredniowiecznych Rymanowa i okolic zawierająca informację o stanowisku osadnictwa zlokalizowanego na terenie Łazów występuje w publikacji M.Parczewskiego: Początki sąsiedztwa polsko-rusko-słowackiego w świetle danych archeologicznych. Kolejna informacja związana z tą miejscowością zawarta jest w tzw. Metryce Józefińskiej, opisującej szczegółowo pod kątem polityki fiskalnej dworu wiedeńskiego wsie i miasteczka galicyjskie. Grunty miejskie rozpościerały się na trzech niwach: .., druga, zw. Łazy, zasadzała się na gruntach przy posadzie Niżnej, aż do pół wsi Milczy; (Rymanów, dzieje miasta i Zdroju, opracowanie zbiorowe pod redakcją Feliksa Kiryka, s.95, 1985).To tyle co dotyczy najstarszych dziejów wsi, a właściwiej byłoby używać nazwy przysiółka rymanowskiego Łazy.
Z nowszej historii Łazów należy wspomnieć lata 1955 - 1960, kiedy to mocą uchwały Miejskiej Rady Narodowej odłączono od miasta Łazy i włączono je do Gromadzkiej Rady Narodowej Posada Dolna, a 1 stycznia 1960r. włączono ponownie do Rymanowa z całą gromadą Posada Dolna. A wieś Łazy zlokalizowana była w wąwozie potoka bez nazwy. Była i jest wsią rolniczą . Zwyczajowo dzieliła się na trzy części : Łazy I , II i III czyli Dolina. Największą częścią były Łazy II i tutaj mieściły się najważniejsze "Instytucje" czyli Sołtys, szkoła, sklep i biblioteka.
- Szczegóły
- Odsłony: 984
Sieniawa to duża i stara wieś na lewym, płaskim brzegu Wisłoka. Chociaż najstarsza wzmianka o niej, mówiąca o młynie sieniawskim (molendino Syenauensi) (A. Fastnacht 2002, s. 132), zapisana została w 1437 r., to prawdopodobnie osada istniała wcześniej, w czasach ruskich, czyli już przed pierwszą połową XIV w. Przypuszczalnie wówczas w jej granicach znajdowały się też tereny dzisiejszego Głębokiego. Ta ostatnia miejscowość wyrosła później jako przysiółek Sieniawy - Pawłowa Wola.
Dokument z 1443 r. wymienia nazwiska mieszkańców: Chodor i Seńko. Z dużym prawdopodobieństwem można uznać je za ruskie, ale raczej jest to już ślad migracji wołoskich, niż relikt starszego osadnictwa. A kolonizacja wołoska musiała odegrać istotną rolę w rozwoju wsi, skoro w 1921 r. na 952 mieszkańców aż 844 było grekokatolikami. W okresie międzywojennym ludność Sieniawy zaliczano do grupy etnograficznej Dolinian, a nie do Łemków. W 1945 r. ze wsi wysiedlono na Ukrainę 178 rodzin (802 osoby). Pozostała po nich drewniana cerkiew z 1874 r. Wychodźców osiedlono w rejonie kozowskim na Tarnopolszczyźnie.
Nazwa miejscowości nie daje się interpretować jednoznacznie. Najstarszy jej zapis - Szynyawa - pochodzi z 1438 r. Językoznawcy objaśniają ją na gruncie języka wschodniosłowiańskiego. W. Makarski (1986, s. 147) - łączy to miano z ukraińskim si(-y)n`awa ‘głębia w rzece’, a Z. Stieber (1948, s. 46) sądzi, że polska forma - Sieniawa - jest spolszczeniem ruskiej, oznaczającej ‘siną wodę’. Dodam, że mamy jeszcze dwie Sieniawy: wieś koło Rabki oraz miasto w północnej części województwa podkarpackiego.
Czytaj więcej: Sieniawa nazwami opowiedziana. Część 1. Nazwa wsi i jej części
- Szczegóły
- Odsłony: 1107
Dokładnie 367 lat temu, w 1657 r. w Janowie Poleskim, niewielkim miasteczku leżącym obecnie na terenie Białorusi, Kozacy w niezwykle brutalny sposób zamordowali Andrzeja Bobolę – jezuitę i kaznodzieję. Dziś to święty, patron Polski i „apostoł Kresów”. Był także autorem ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza, a jego historia rozpoczęła się w 1591 r.
w pobliskiej Strachocinie, gdzie przyszedł na świat.
Jak wspomniałem, urodził się w 1591 r. i pochodził ze szlacheckiego rodu, pieczętując się herbem Leliwa. Studiował filozofię i teologię na Uniwersytecie Wileńskim. Przez rok był rektorem kościoła w Nieświeżu, gdzie wspólnie z księciem Albrechtem Stanisławem Radziwiłłem dążył do uroczystego uznania przez króla Matki Bożej Królową Polski, co zostało spełnione we Lwowie 1 kwietnia 1656 r. W latach 1624–1630 był kaznodzieją w kościele św. Kazimierza w Wilnie, a przez kolejne trzy lata przełożonym domu zakonnego w Bobrujsku.
Czytaj więcej: Z kresów. Święty Andrzej Bobola, patron Polski, patron Kresów
- Szczegóły
- Odsłony: 1536
Królik Polski to malownicza miejscowość położona w dolinie rzeki Tabor. Jej początki sięgają XIV wieku. To właśnie wtedy obszar, który zajmuje dzisiejsza wieś, w wyniku darowizny królewskiej Władysława Jagiełły stał się własnością Zyndrama z Maszkowic. W 1389 r. podarował on Janowi Hanzlowi (pierwszemu wójtowi Jaślisk) las między Jaśliskami a Desznem celem założenia nowej wsi na prawie niemieckim. Na tym terenie powstała osada pierwotnie nazywana Johanową (Iohanne), prawdopodobnie od imienia zasadźcy. Nazwa ta jednak na przestrzeni wieków kilkukrotnie się zmieniała. W późniejszych źródłach pojawiają się kolejno nazwy Crolicow, Crolikowo, Królikowa. Gdy w XVI wieku wykarczowano las powyżej wsi, osiedlili się tam wołoscy przybysze. Wówczas nastąpił podział na Królikową Starą i Nową. Dopiero w XVII wieku nazwa wioski przybrała obecne brzmienie – Królik Polski, a sąsiednią osadę łemkowską nazwano Królikiem Wołoskim. Na temat nietypowej nazwy miejscowości istnieją lokalne legendy. Jedna z nich mówi o tym, że gdy książę zatrzymał się tutaj na popas w drodze do króla Zygmunta Luksemburskiego na Węgry, upolowano dla niego na obiad tylko królika. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że pochodzi ona od imienia lub przydomka sołtysa, lub od staropolskiego słowa królik oznaczającego małego króla, czyli namiestnika królewskiego zarządzającego pewnym terytorium. Królik Polski od lat znajduje się w rankingach najzabawniejszych nazw miejscowości w Polsce.
- Szczegóły
- Odsłony: 1093
W nazewnictwie terenowym Klimkówki znajdują odzwierciedlenie przede wszystkim najważniejsze wydarzenia z historii osady, jej antroponimii (nazewnictwa ludzi) oraz topografii.
Do starszych należą miana pochodzenia niemieckiego, które ukształtowały się po przybyciu osadników ze Śląska po 1340 r. Przykładami są: Flora - nazwa potoku płynącego przez wieś - od niem. Flur ‘niwa, łan, pole’ (Rieger J., Nazwy wodne dorzecza Sanu, 1968, s. 48) i Malarzowe Fichty - określenie pola pod lasem Piekliska - od niem. Fichte ‘świerk’. Nazwa Fichty w regionie występuję tylko w Klimkówce i ma tutaj aż dwa stanowiska (przysiółek i rola). Być może do podanych egzemplifikacji należy też zaliczyć Talerze - miano odnoszące do śródleśnych pól pod granicą z Posadą Górną. Nie jest wykluczone, że pochodzi ono od niem. Teller, które pierwotnie oznaczało ‘ciąć, rżnąć’ (por. Brückner A., Słownik etymologiczny języka polskiego, 1957, s. 564). Byłaby to nazwa kulturowa, nawiązująca do trzebieży lasów w przeszłości. Okres powstania wymienionych nazw nie jest wcześniejszy niż druga połowa XIV stulecia. Zatem, jeżeli Klimkówka istniała w czasach ruskich, to musiały wcześniej funkcjonować jakieś starsze określenia terenowe. Czy chociażby jedno z nich zachowało się do naszych czasów? Źródła pisane sięgają czasów kazimierzowskich, więc tam nie znajdziemy poszukiwanych reliktów. Takim mianem może być Łysa Góra. Oronim ten sygnuje względnie wysoki obiekt terenowy i położony w dolnej części wsi, gdzie w przeszłości musiał znajdować się zalążek osady.
Bardzo ciekawy zestaw nazw zawiera mapa katastralna Klimkówki z 1852 r. Zobaczymy tam, że dwa największe cieki tej miejscowości, czyli Flora i potok Świętokrzyski, opisane są tak samo: Morwawa! Wiadomo, że jeszcze w średniowieczu miano takie nosił dzisiejszy Tabor.
Czytaj więcej: Klimkówka nazwami opowiedziana. Część 2. Najstarsze nazwy terenowe



