- Szczegóły
- Odsłony: 1113
Zajazdy, jako szczególna forma karczem związane z obsługą podróżnych, były pierwowzorem współczesnych hoteli. Najważniejszym zadaniem zajazdu było dać schronienie podróżującym i zabezpieczenie dla koni i wozów. Były to miejsca, w których się jadło, piło i odpoczywało. W Polsce karczmy istniały już w XI wieku, wzmianki o nich odnajdujemy w kronice Galla Anonima. Wynika z nich, że wznoszone były wzdłuż szlaków handlowych, przy brodach, przeprawach rzecznych, przy klasztorach, miejscach pątniczych. Czasem w karczmach obradowały sądy i sprawowali tu swoje obowiązki urzędnicy sądowi. W XIII i XIV stuleciu odbywano w nich również karę szlachecką zwaną załogą. Szlachcic, który nie wywiązał się ze świadczenia, wraz ze swoja służbą i końmi, na swój koszt musiał zamieszkać w karczmie do czasu wywiązania się ze swych zobowiązań. Załoga okazywała się bardzo skuteczna, ponieważ nie tylko ograniczała wolność osobistą, ale pociągała za sobą duże koszty związane z pobytem w gospodzie.
Do XIV stulecia karczma była również miejscem zawierania związków małżeńskich, co spotykało się z wyraźną niechęcią wyższego duchowieństwa. Za ślub zawarty w takim miejscu grożono nawet sankcją w postaci nie uznania małżeństwa. Szczególnie powszechne były karczmy plebańskie. Usytuowane zazwyczaj w pobliżu kościoła, nastawione były na obsługę powracających ze mszy świętej wiernych. Karczmy takie przynosiły spory dochód i należały do uposażenia plebana.
- Szczegóły
- Odsłony: 1109
„I tylko pamięć została po tej katyńskiej nocy,
pamięć nie dała się zgładzić,
nie chciała ulec przemocy”.
Historia jest bezustannym przypominaniem o obowiązku pamięci. Obowiązkiem pamięci jest czerpanie ze skarbnicy przeszłości, w imię roztropnej teraźniejszości, w imię mądrego realizowania narodowej przyszłości. Pośród tych polskich obowiązków, które nie powinny zostać wypłukane ze świadomości zbiorowej, jednym z najważniejszych jest prawda o polskim doświadczeniu na Wschodzie.
Jesienią 1918 roku, po 123 latach zaborów powstała Polska jako kraj niepodległy. Minęło zaledwie 20 lat narodowego bytu i znowu na nasz kraj nadciągnęło zagrożenie. W kierunku Rzeczpospolitej, wyciągnęły ręce dwie potęgi; faszyzm i komunizm, dwa wrogie systemy, które wobec Chrystusowego prawa miłości przeciwstawiły bezbożną, napędzaną nienawiścią pogardę dla Polaków i Polski.
1 i 17 września 1939 roku, to dwie daty, które w dramatyczny sposób zapisały się w polskich dziejach. Wydawać by się mogło, że wtedy we wrześniu 1939 roku z zachodu i wschodu przyszedł potop i pochłonął wszystkich. Ogarnął Rzeczpospolitą, która wobec dwóch bezbożnych utopii: narodowego socjalizmu i komunizmu zawiniła tylko tym, że naród polski pragnął żyć w wolności, wierny wierze ojców i ojczystym tradycjom. Tysiące obywateli zostało oderwanych od rodzinnych domów i zagród i skazanych na poniewierkę w łagrach, więzieniach. Ich pobyt na nieludzkiej ziemi był okupiony śmiercią wielu tysięcy polskich obywateli.
- Szczegóły
- Odsłony: 1106
Klimkówka to duża i stara wieś pomiędzy Rymanowem a Iwoniczem, rozciągnięta jest wzdłuż potoku Flora. Najstarsze zachowane dokumenty mówią, że wieś powstała w XIV w. na prawie niemieckim, do niemieckiej narodowości należała też część pierwszych osadników. W tamtym czasie napływ kolonistów z Niemiec lub Śląska uwidoczniał się w ojkonimii, czyli nazwach miejscowości lub ich części, oraz w antroponimii - nazewnictwie osobowym. Przykładowo ówczesny Królik (Polski) to Iohanne, a Jasionka - Bischofswald. Źródła z XV stulecia podają w Klimkówce niemieckie imiona i nazwiska, np. Cloze Peschken (1456 r.), Mathis Croker (1460 r.), Stephanus Kroker, Iakubus Kroker (1518 r.).
Pomimo znacznego udziału obcego komponentu w strukturze ludności omawianej wsi, jej nazwa jest w całości słowiańska. Najstarsze zapisy to Clymkowa (1436 r.) i Clymkowa Wolia alias Clikmkowka (1518 r.). Miana te wywodzą się do nazwy osobowej Klimek lub Klimko (Kłymko). To może wskazywać, że osada istniała wcześniej, czyli w czasach ruskich. Jeżeli tak było, to nazwa wsi mogła brzmieć wówczas Kli(y)mkiwka lub Kłymkiwka, odpowiednio od wyjściowych nazw osobowych: Kli(y)mko lub Kłymko.
Ksiądz Jan Rąb (1981, s. 12) podaje, że według tradycji pierwotna nazwa osady brzmiała Klękówka i nawiązywała do przekazu, że przed wyoranym w polu krzyżem uklękły woły. Krzyż ten z cudownym wizerunkiem Pana Jezusa znajduje się do dzisiaj w drewnianym kościółku, około 2 km na południowy wschód od świątyni parafialnej. To objaśnienie pochodzenia nazwy Klimkówka jest przykładem tzw. etymologii ludowej.
Klimkówka - jako typowa wieś łańcuchowa - rozciąga się w dolinie, a poszczególne skupiska domów - ogniwa - miały lub mają swoje nazwy, motywowane w różny sposób. Idąc w górę wsi, są to kolejno: Młaki, Solarzówka, Wygon, Górka, Kielarówka, Pod Krzakami, Fichty, Łazy i Kopalnia. Mianami topograficznymi, czyli opisującymi właściwości terenu, są: Młaki - od młaka ‘teren podmokły, mokradło’, Górka - ‘grupa domów położona na wzgórzu’, Pod Krzakami (Pod Kszokami) - ‘część wsi pod jakimiś zaroślami’ oraz Fichty - od niemieckiego Fichte ‘świerk’. Ostatnia z nazw została zaadaptowana do języka polskiego w liczbie mnogiej.
Czytaj więcej: Klimkówka nazwami opowiedziana. Część 1. Nazwa wsi i jej części
- Szczegóły
- Odsłony: 1351
Bzianka leży na skraju granic trzech powiatów: krośnieńskiego, brzozowskiego i sanockiego. Bzianka jest starą osadą w roku 1419 została nadana przez króla Władysława Jagiełłę Mikołajowi Pelwelskiemu. Na przestrzeni wieków wieś dzieliła losy okolicy. W swej historii niszczona była przez wrogie najazdy w 1474, 1624 i 1657 r .. Historia wsi została spisana przez p. Zbigniewa Brzozowskiego w książce pt. .Bzianka 600 lat historii". W centrum wsi znajduje się dwór rodziny Grodzickich, od 1966 roku mieści się w nim szkoła podstawowa.
Zabytkowy dwór należał do rodziny Grodzickich herbu Lada, którzy byli właścicielami od XVIII wieku przez ponad 150 lat. Zabytkowy dwór otoczony jest przez piękny park założony pod koniec XVIII wieku, w którym po dzień dzisiejszy rosną piękne lipy, dęby, klony, kasztanowce, graby, buki, świerki i sosny. Do zabytków znajdujących się na terenie wsi można zaliczyć również: liczne kapliczki i figurki z początku XX wieku, pośród których naj starsza została wzniesiona w 1900 roku. Przy dworze Grodzickich, w centrum wsi mieszczą się: Dom Ludowy, Remiza OSP, przy której usytuowano obelisk upamiętniający 100 rocznicę Odzyskania Niepodległości oraz Dworek Weselny wybudowany w 2010 roku, w miejscu gdzie kiedyś był młyn.
- Szczegóły
- Odsłony: 1169
Jest rok 1865. W Klimkówce przychodzi na świat Kazimierz Wais, jedno z dziesięciorga dzieci w rodzinie. Jego ojcem jest Florian, cieśla budujący kościoły. Kazio uczęszczał do szkoły parafialnej w Klimkówce, a jako zdolne dziecko przeniesiono go do Krosna. W latach 1877-85 był uczniem jasielskiego gimnazjum, które ukończył z wyróżnieniem. Kolejne lata to studia w Seminarium Duchownym w Przemyślu. Święcenia kapłańskie przyjął 21 VII 1889r. Następnie realizował się w pracy duszpasterskiej przez kolejne trzy lata. Był wikariuszem w Gorlicach i Łańcucie. W 1892 roku został skierowany na studia do Rzymu. W rzymskim Gregorianum obronił doktorat z filozofii w 1894 roku. Przez kolejny rok rozwijał się naukowo na uczelniach w Belgii, Francji, Niemczech i Szwajcarii. Następnie wrócił do Przemyśla, gdzie objął stanowisko prefekta i wykładowcy. W latach 1904-1905 odbył kolejną podróż naukową do Francji, Anglii i Belgii. Po powrocie pojawiły się pierwsze publikacje naukowe z psychologii, filozofii przyrody i historii filozofii. Ksiądz Wais był człowiekiem bardzo aktywnym, pełnił wiele funkcji w konsystorzu biskupim, należał do kilku bractw kapłańskich. W latach 1906-1907 był delegatem na konferencje duchowieństwa do Lwowa. W marcu 1909 roku otrzymał nominacje na profesora zwyczajnego filozofii chrześcijańskiej i teologii fundamentalnej na Uniwersytecie Lwowskim. Tam też się przeprowadził. W latach 1911-1917 pełnił funkcję dziekana i prodziekana Wydziału Teologii. 1917-1918 został wybrany rektorem uczelni i tym samym otrzymał mandat posła do Sejmu Krajowego. Działał w kręgach polskiej inteligencji, dla której organizował odczyty teologiczno-apologetyczne. Podczas wojny polsko-ukraińskiej zdecydowanie wspierał Polaków. Wierny Rzeczypospolitej organizował marsze, wiece, manifestacje oraz uczestniczył w pogrzebach „Orląt lwowskich”. Po odzyskaniu niepodległości przez dwie kadencje piastował urząd prorektora Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Był bardzo dobrym organizatorem i administratorem uczelni, nawet w czasach chaosu w roku 1917 i 1918 znakomicie radził sobie z zarządzaniem uczelnią. W roku 1924 ukonstytuowało się Polskie Towarzystwo Teologiczne we Lwowie, którego profesor Wais był współorganizatorem i pierwszym prezesem. 1 marca 1929 roku, po 34 latach pracy, przeszedł na emeryturę. Znacznie pogorszył się stan jego zdrowia. Zamieszkał w ukochanej Klimkówce, w willi, którą dla siebie wybudował w 1912 roku i tam kontynuował pracę pisarską. Odwiedzali go znani w tamtych latach ludzie, którzy byli z nim zaprzyjaźnieni: kardynał Hlond, arcybiskup Bilczewski, bp Anatol Nowak, bp Karol, Józef Fischer, bp Krynicki, czy profesorowie uniwersyteccy. Wielka przyjaźń łączyła go z księdzem Janem Balickim. W uznaniu zasług, na wniosek Rady Wydziału Teologicznego Uniwersytetu we Lwowie, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Ignacy Mościcki, mianował ks. Kazimierza Waisa honorowym profesorem tejże Uczelni. Ksiądz Wais zmarł 9 VII 1934 roku i spoczywa na wiejskim cmentarzu w swojej rodzinnej miejscowości.
Czytaj więcej: Ksiądz profesor Kazimierz Wais - kapłan, patriota, naukowiec
- Szczegóły
- Odsłony: 1093
Nową atrakcją Bieszczadów i Beskidu Niskiego są murale na wiejskich przystankach. Podążając drogą wojewódzką nr 889 z Rymanowa do Szczawnego, mijamy przystanki autobusowe z muralami przedstawiającymi osoby związane z lokalną historią. W miejscowości Nadolany spotykamy mural Juliana Sokołowskiego, zasłużonego, polskiego profesora geologii. W Woli Sękowej eksponowana jest postać Adama Didura, znakomitego operowego śpiewaka. W Karlikowie przypomniano postać ks. Karola Wojtyły, który kiedyś przemierzał pasmo Tokarni. Natomiast na przystanku w Płonnej, w gminie Bukowsko, Arkadiusz Andrejkow namalował mural romskiego muzyka Stefana Dymitera. W tej miejscowości, 5 maja 1938 roku przyszedł na świat Stefan Dymiter „Kororo”. Pochodził z rodziny romskiej, mieszkającej w Płonnej na tzw. „Łazoku na Połonky”. Od urodzenia był niepełnosprawnym, stracił wzrok, jednak nie przeszkadzało mu to w rozwijaniu swojego talentu muzycznego. Pod koniec 1944 roku rodzina Dymitrów cudem ocalała z pożogi wojennej i w wyniku propagandy sowieckiej zdecydowała się dobrowolnie wyjechać na terytorium radzieckiej Ukrainy. Po powrocie do Polski najpierw trafili na Pomorze, a potem do Kowar na Dolny Śląsk. Chłopiec ukochał grę na skrzypcach, był samoukiem, ale ogromny talent muzyczny pozwolił mu osiągnąć w tej dziedzinie wirtuozerię. Najbardziej zapamiętany został z czasów koncertowania w Krakowie. Wspominany jest do dzisiaj nie tylko z ulicznych koncertów, ale także współpracy z wieloma krakowskimi muzykami m.in. Piwnicy Pod Baranami. Niezwykłe umiejętności Stefana docenił światowej sławy skrzypek Yehudi Menuhin. Legenda powiada, że Menuhin za mistrzowską grę podarował Stefanowi na pamiątkę złoty zegarek. Docenił go także dyrektor Filharmonii Krakowskiej, zapraszając ulicznego skrzypka na swoją scenę. „Kororo” – w języku romskim „Ślepaczek” - grał na skrzypcach, siedząc na wózku inwalidzkim, opierał instrument o tors, trzymając smyczek w lewej ręce. Zawsze otoczony był wianuszkiem miłośników romskiej muzyki, którzy słuchali jego artystycznej gry. Wówczas nikt jeszcze nie mówił o wybitnym muzyku, jednak wrażliwi na muzykę słuchacze doceniali jego kunszt i sposób grania oraz niesamowity słuch. Dzisiaj jego muzyki można posłuchać na You Tube, wpisując nazwę zespołu „Romano Drom”. Legenda i sława „Kororo” jest wciąż żywa. Stefan Dymiter „Kororo” zmarł w Krakowie 26 października 2002 roku i zgodnie ze swoim życzeniem spoczął w Kowarach na Dolnym Śląsku.
- Szczegóły
- Odsłony: 1252
Po opisaniu w części drugiej oronimów i hydronimów Królików Polskiego i Wołoskiego, pozostały do omówienia nazwy lasów, dróg i pól.
Chociaż dzisiaj powierzchnia lasów wokół Królika tworzy dość zwarty pierścień, to nazwy odnoszą się przede wszystkim do starych kompleksów leśnych, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu występowały bardziej wyspowo. W części południowej są to Jawornik i Stawliniec, na zachodzie Osiecznik, Roztoki i Opolonki, a na wschodzie Patentowiec i Pod Dudaniem.
Jawornik to największy i najwyżej położony zespół leśny. Nazwa ta pierwotnie obejmowała rozległy teren, położony między Królikiem a Polanami Surowicznymi oraz między Daliową a Zawojami. Wraz z rozwojem osadnictwa kompleks ten został porozrywany przez nowopowstałe pola i pastwiska na mniejsze części. Tylko niektóre z nich zachowały pierwotną nazwę, np. las na południe od Wisłoczka, na północny wschód od Posady Jaśliskiej czy w dolinie potoku Polańskiego. Zjawisko to dobrze widać na mapie austriackiej, gdzie mamy dwa takie same miana - Jawornik - w różnych, ale nieodległych od siebie miejscach. Nazwa oznacza ‘las jaworowy ’ lub las ‘z ze znaczną domieszką jaworu’. Analogicznie jak Jawornik zbudowana jest nazwa Osiecznik (gwarowo Osicznik), która oznacza ‘las, w którym rosło dużo osiki’. Ten niewielki pod względem powierzchni las zlokalizowany na zachód od centralnej części Królika Polskiego.
Stawliniec położony jest na południowy zachód od Królika Wołoskiego. Jego nazwę należy łączyć z lasem, z którego drewno nadawało się do celów budowlanych, do stawiania domów. Jest dość częste określenie lasów we wschodnim Beskidzie Niskim. Znamy go przykładowo z: Lubatowej (część tzw. Lasu Górskiego), Zyndranowej, Rzepedzi i Osławicy, a także z obszaru Słowacji.
Czytaj więcej: Królik Polski i Wołoski nazwami opowiedziane. Część 3. Nazwy lasów
- Szczegóły
- Odsłony: 1187
W miesięczniku „Nasz Rymanów” staramy się przekazywać wiadomości oraz wydarzenia dotyczące poszczególnych miejscowości naszej gminy, a jest ich łącznie 19, w tym 3 osiedla i 16 sołectw. Zdecydowana większość informacji dotyczy trzech osiedli, natomiast pozostałe miejscowości pozostają jakby często zapomniane, dlatego też postanowiono przybliżyć naszym czytelnikom więcej wiadomości o poszczególnych wioskach wchodzących w skład Gminy Rymanów. Dla krótkiego wprowadzenia kilka słów o Gminie Rymanów – jesteśmy gminą miejsko – wiejską o powierzchni 16. 663 ha, z czego użytki rolne to 9. 234 ha. Jesteśmy drugą co do wielkości gminą powiatu krośnieńskiego, stanowimy 18 % terenu całego powiatu. Przez gminę przepływa rzeka Tabor, a najwyższy szczyt to Jawornik - 761m n.p.m. Ludność gminy to blisko 16. 000 mieszkańców. Poszczególne miejscowości będziemy przedstawiać w kolejności alfabetycznej, często korzystając z różnych przewodników – pierwszą z nich będzie sołectwo – „BAŁUCIANKA”.



