- Szczegóły
- Odsłony: 1869
Genialny malarz, dramaturg, architekt i wizjoner. Dwukrotnie przebywał w Rymanowie Zdroju, pierwszy raz przyjechał tu 120 lat temu. Gdzie bywał? Z kim się spotykał? Jak upamiętnił swój pobyt na rymanowskiej ziemi?
Stanisław Wyspiański po raz pierwszy wysiadł na stacji kolei żelaznej w Rymanowie /stacja Wróblik/ latem 1901 roku. Przybył tu z całą rodziną: ciężarną Teosią i trójką dzieci: usynowionym Teodorem, Heleną i Mietkiem. Wynajęli powóz i zajechali do Deszna, małej łemkowskiej wioski. Zamieszkali w chacie niedaleko cerkwi. Dotarcie stąd do Domu Zdrojowego zajmowało twórcy 45 minut. Codziennie bywał na kąpielach w łazienkach mineralnych. Często można go było spotkać na deptaku, gdzie spacerując, popijał wodę Tytus. Nie przyjechał tu przypadkowo, doktorzy zalecali mu wody ze źródeł jodowo-bromowych dla podratowania złego stanu zdrowia. Nad kuracją wieszcza czuwał lekarz zdrojowy dr Jan Regiec, jeden z założycieli Polskiego Towarzystwa Balneologicznego. Nic dziwnego, że już niebawem Wyspiański mógł donieść w liście do swojego mecenasa, krakowskiego bakteriologa, Juliana Nowaka: „…czuję się zdrowszy niby”. Po zabiegach uzdrowiskowych twórca powracał do mieszkania i prowadził dyskusje z Szymonem Matusiakiem, polonistą, dyrektorem seminarium nauczycielskiego w Krośnie. Panów szczególnie zajmowały Mickiewiczowskie „Dziady”. Artysta planował wycieczki po okolicy, o czym czytamy w świetnej biografii Moniki Śliwińskiej„Wyspiański. Dopóki starczy życia”. Wybierał się do Dukli i Żmigrodu, zamierzał odwiedzić 100 wiosek i obejrzeć 100 kościołów.
- Szczegóły
- Odsłony: 1802
Zawoje to prawdopodobnie najmniej znana spośród dawnych wsi łemkowskich w okolicy Rymanowa. Istniała do 1946 r. nad niedużym, lewym dopływem Wisłoka, którego ujście znajduje się między Puławami a Wernejówką. Pierwsza wzmianka o jej istnieniu pochodzi z 1589 r. Przed ostatnią wojną były tu 44 zagrody. Nazwa pochodzi od słowa zawój (ruskie zawij), które oznacza ‘zakręt’ (rzeki, potoku). Ale, jak się wydaje, nie nawiązuje ona do krętości cieku, wzdłuż którego rozciągała się w przeszłości zabudowa osady, lecz do płaskich pól w meandrach Wisłoka, zwanych dawniej Zawojami. Po wsi pozostał tylko ogrodzony cmentarz z kilkoma nagrobkami i miejscem po cerkwi. Zachowała się też stara wiejska droga, której towarzyszą place po domach. Do Zawoi, odciętych od głównej drogi Puławy - Wernejówka Wisłokiem, nie jest łatwo dotrzeć. Dlatego miejsce to jest rzadko odwiedzane, a krajobraz szybko przenosi nas w czasie do dawnej Łemkowszczyzny.
Krótka praca o Zawojach składa się z dwóch części. W pierwszej omawiam topografię najbliższej okolicy, a w drugiej zapraszam do poznania pozostałości po osadzie. Wiele lat temu o wsi tej opowiadał mi jej były mieszkaniec, p. Stanisław Puchylski z Odrzechowej.



