- Szczegóły
- Odsłony: 1270
Posada Górna pierwotnie obejmowała obszar między Rymanowem na północy a Wołtuszową i Desznem na południu. Granica z Wołtuszową przez wieki biegła wzdłuż brzegu lasu na terenie dzisiejszego Rymanowa Zdroju tak, że centrum uzdrowiska powstało na gruntach tytułowej miejscowości, a góra Zamczyska była na obszarze Wołtuszowej. Z drugiej strony rzeki granica południowa rozpoczynała się w pobliżu współczesnych i najdalej na północ wysuniętych domów Deszna (budynek ze źródłami Danuta i Mieczysław), skąd prowadziła południowym brzegiem lasu na zachód. W ten sposób góra Mogiła, wznosząca się na Rymanowem Zdrojem, należała w całości do Posady. Potwierdza to mapa podstawowa trzeciego zdjęcia austriackiego z drugiej połowy XIX w., gdzie obok nazwy „Na Mogiłą” znajdziemy też określenie „Posadski Las”. Wiadomo, że ten układ granic uległ zmianie, gdy w połowie lat dziewięćdziesiątych XX w. powstała osada Rymanów Zdrój, która swym zasięgiem objęła tereny Wołtuszowej, Deszna i południowej części Posady Górnej.
Prezentując nazwy terenowej tytułowej miejscowości, pozostaję w jej dawnych granicach. Wspominana Mogiła jest jednym z najstarszych oronimów w okolicy. Wyraz ten pierwotnie oznaczał 'pagórek, wzniesienie', a dopiero później 'większy nasyp nad grobem, kopiec'. Dzisiaj słowo to rozumiemy przede wszystkim jako miejsce pochówku. Nawiązuje do tego kilka legend, które tylko w ludowy sposób objaśniają pochodzenie nazwy tej góry. Pamiętajmy, że znaczenie „naszej” Mogiły jest topograficzne, a nie kulturowe!
Czytaj więcej: Posada Górna nazwami opowiedziana. Część 2. Nazwy terenowe
- Szczegóły
- Odsłony: 1235
„Jeszcze Polska nie umarła…” – Józef Rufin Wybicki autor hymnu narodowego
11 listopada 1918 roku Narodowe Święto Niepodległości, rozbrzmiewa pieśń najpiękniejszego patriotyzmu: Jeszcze Polska nie umarła, kiedy my żyjemy…..
Józef Rufin Wybicki herbu Rogala (1747-1822) urodził się w Będominie na Pomorzu, z wykształcenia prawnik. Przodkowie pełnili ważne funkcje w urzędach sądowych. W 1768 roku został posłem na sejm I Rzeczypospolitej. Był sekretarzem w komitecie kodyfikacyjnym. W latach 1775-1776 opublikował pierwszą broszurę polityczną. W okresie 1776-1778 ogłosił czternaście Listów patriotycznych do J.W.ekskanclerza Zamoyskiego, prawa układającego i broszurkę. Do autora Listów patriotycznych, pierwszy swój utwór dramatyczny, tragedię Zygmunt August, następnie Podróżny w Pawłowie (1778). W 1776 roku został członkiem Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych w Komisji Edukacji Narodowej i pełnił funkcję wizytatora Akademii Wileńskiej. Powołany również na stanowisko szambelana króla, uczestniczył w obiadach czwartkowych, spotykał się z wieloma pisarzami jak: Ignacym Krasickim, Stanisławem Trembeckim, Adamem Naruszewiczem. Inspirując się ich utworami, postanowił sięgnąć po pióro. W operze patriotycznej Polka, przedstawił scenę wojskową z marszem, w którym zostały wypowiedziane takie słowa:
Polacy! Męstwo jeśli w nas nie zgasło,
Jeśli nam miła jest ojczyzna nasza
Wiara i Wolność, na tak święte hasło
Wsiadajmy na koń, dobądźmy pałasza,
Odwagą, męstwem i siłą ramienia
Okażmy dzielność polskiego istnienia.
- Szczegóły
- Odsłony: 1227
Nazwa miejscowa Deszno (ukraińskie: Doszno) odnotowana została po raz pierwszy w 1389 r. i wtedy miała postać Deszczno. Ojkonim ten nie jest do końca jasny. Niektórzy językoznawcy widzą w nim podstawę deszczka, ukraińskie: dosz(cz)ka, czyli dzisiejszą ‘deskę’. W takiej interpretacji jest to nazwa kulturowa, związana z jakąś obróbką drewna.
Deszno w drugiej połowie lat trzydziestych XX w. liczyło 94 budynki, które tworzyły zabudowę ciągnącą się od okolicy dzisiejszego basenu na północy po odgałęzienie drogi do Bałucianki na południu. Według notatek Kazimierza Waisa, ówczesnego kierownika miejscowej szkoły, w 1936 r. mieszkało tu 236 Polaków, 339 Rusinów, 18 Żydów i 8 Cyganów. Rusini - Łemkowie skupiali się w górnym fragmencie osady, gdzie mieli swoją cerkiew greckokatolicką i cmentarz. Wysiedlono ich w 1945 r. na Tarnopolszczyznę w zachodniej Ukrainie.
Ten dawny społeczny podział wsi zapisał się trwale w nazewnictwie terenowym. W części północnej występują wyłącznie nazwy polskie, w południowej są mniej dla nas zrozumiałe toponimy łemkowskie. Te ostatnie w swojej pamięci zachowała jeszcze wiele lat po wysiedleniach pani Julia Niemczyk (z d. Zawojska), mieszkająca Pod Hubinem. Z dolnej partii wsi najwięcej mian terenowych podał mi p. Stanisław Krukar.
- Szczegóły
- Odsłony: 1317
Chłopak z nizin społecznych, który jeszcze w wieku 60 lat nie znał dokładnej daty swoich urodzin, wyśpiewał prawie 1000 przedstawień w Metropolitan Opera. Urodził się w Woli Sękowej, choć początkowo sądzono, że w Sanoku, w Wigilię 1873 lub 1874. Okoliczności narodzin i wczesnego dzieciństwa poznał dzięki staraniom córki Mary Didur-Załuskiej. Był nieślubnym dzieckiem Wincenty Jasińskiej, córki leśnika. Ojciec biologiczny, ziemianin Jakub Wiktor herbu Brochwicz, nie poślubił matki Adama. Dopiero, gdy chłopiec miał 11 lat, usynowił go organista i nauczyciel wiejski Antoni Didur. Ukończył szkołę powszechną oraz gimnazjum i wyjechał do Lwowa, aby podjąć naukę w Seminarium Nauczycielskim. Tam wstąpił do chóru studenckiego. Swoim głosem zwrócił uwagę prof. Dreżopolskiego, który zarekomendował go u ówczesnej sławy operowej, wieloletniego solisty La Scali, prof. Wysockiego. Tenże nauczał śpiewu wg własnej, autorskiej metody. Adam pozostał pod jego opieką od 1892r. przez dwa lata. Następnie uczył się we Włoszech, u śpiewaka Francesco Emmericha. Było to możliwe dzięki pomocy finansowej Jana Raspa, urzędnika pocztowego, rozmiłowanego w muzyce, śpiewającego amatorsko w chórze „Lutnia” we Lwowie. Po latach, kiedy Adam był sławny, odwdzięczył się Raspowi, kupując dla niego małą posiadłość pod Sanokiem. Didur debiutował na scenie operowej w małej miejscowości Pinerollo, 40 km od Turynu, w operze Verdiego. Wtedy poznał swoją żonę, Angelę Arandę Arelano, meksykańską śpiewaczkę, pochodzącą z Hiszpanii. Z tego związku urodziło się pięć córek, dwie zmarły we wczesnym dzieciństwie, trzy zostały śpiewaczkami. W kręgach artystycznych krążyły liczne opowieści o wybuchach zazdrości żony Didura. Kobieta była „temperamentna”, a on wysoki, przystojny, z bujną fryzurą, czarujący. Wprawdzie lekko utykał na nogę (upadek z konia), ale to tylko dodawało mu uroku. W kuluarach mówiło się o romansach Adama, co było powodem skrajnych zachowań żony, od uwielbienia do agresji fizycznej, jak pisała o tym w pamiętnikach hrabina Dzieduszycka. Po licznych występach w Aleksandrii, Kairze, Rio de Janeiro, Buenos Aires, w 1895r. został zaangażowany w Mediolanie na cztery lata. W 1899-1903 był solistą Teatru Wielkiego w Warszawie i brał udział w wystawieniach „Halki”, „Strasznego Dworu”, „Fausta”, „Aidy” itp. Potem śpiewał w Messynie, Londynie, Padwie, Kijowie, Wiedniu, Budapeszcie , Rzymie, Moskwie, Montrealu, Barcelonie, Madrycie. Jego głównym rywalem o prymat w świecie operowym był sławny Fiodor Szalapin.
Czytaj więcej: Adam Didur - śpiewak, który osiągnął wszystko
- Szczegóły
- Odsłony: 1204
30 październik 1904 r. był wyjątkowym dniem dla wszystkich mieszkańców Lwowa. Po długich wyczekiwanych, nareszcie udało się sfinalizować jedną z najbardziej wyczekiwanych inwestycji w mieście. Antoni Popiel, brat Tadeusza herbu Sulima, tego samego którego przepiękna polichromia zdobi majestatyczny kościół parafialny w Klimkówce, zezwolił na odsłonięcie jednego z najpiękniejszych swoich projektów - pomnika Adama Mickiewicza. Samego aktu przecięcia wstęgi dokonał Władysław Mickiewicz, najstarszy syn Adama. Już sam jego przyjazd z Paryża do Lwowa stał się okazją do wystąpień i manifestacji patriotycznych, a samo miasto i uroczystość to Władysław opisał w swoich wspomnieniach: „O dziesiątej rano władze polskie, członkowie Sejmu, ciała naukowe, rada miejska i liczne delegacje uczestniczyły w uroczystym nabożeństwie w katedrze katolickiej. Tłumy także brały udział w innych nabożeństwach, w katedrze ormiańskiej i w synagodze. (…) Uroczystość była wzruszająca. Szkoły, cechy szły w pochodzie w nadzwyczajnym porządku. W każdym oknie miasta wystawione są portrety naszego ojca. Co do pomnika, składa się on z pięknej kolumny, na której wierzchołku znajduje się kadzielnica wyobrażająca znicz, ogień wiecznie podtrzymywany na ołtarzach ofiarnych pogańskiej Litwy. Anioł (rzeźbiarz musiał wiernie skopiować młodą pensjonarkę, która służyła mu za model) podaje z góry lirę poecie. (…) Poeta trzyma w ręku zwój papieru, który będzie mu bardzo przeszkadzał w brząkaniu na lirze. (…) Napływ publiczności był ogromny. Był to olbrzymi pochód wszystkich cechów, stowarzyszeń młodzieży, chłopów, miast Polski pod jarzmem rosyjskim i pruskim, „nie podamy nazwisk tych ostatnich – pisały dzienniki – żeby ich nie narazić”. Porządek był wzorowy. (…) O uroczystym obiedzie, wydanym trzydziestego pierwszego października przez prezydenta miasta Godzimira Małachowskiego, powiem tylko tyle, że brały w nim udział znakomitości Galicji, jak namiestnik cesarski, hrabia Andrzej Potocki, który miał zginąć z ręki fanatyka rusińskiego, hrabia Badeni, obaj arcybiskupi, Bilczewski i Teodorowicz i wielu innych. (…) Wobec pomnika mego ojca mniej wzrusza maestria rzeźbiarza, niż skupienie pielgrzymów, którzy mieli trudności do przezwyciężenia, by uczestniczyć w uroczystości zakazanej u nich. Radują się na widok godeł narodowych, przemówienia patriotyczne są dla nich wiatykiem na drogę powrotną, a wracają obłożeni zakazanymi książkami jak pancerzem.
Jak odczytujemy ze słów Władysława Mickiewicz, to był piękny październikowy dzień w tęskniącym za niepodległością Lwowie. Wiele pomników nie przetrwało próby czasu i totalitarnych bestialstw, ale Adam Mickiewicz ciągle stoi i wpatrzony w muzę wspomina ów piękny październikowy dzień.
- Szczegóły
- Odsłony: 1234
Wrzesień w historii Polski, kojarzy nam się jednoznacznie z wybuchem II wojny światowej, to właśnie 84 lata temu nasz kraj padł ofiarą niesprowokowanej, brutalnej agresji niemieckiej. Za broń chwycili wówczas nie tylko żołnierze, ale również cywile, starając się zatrzymać brunatną nawałę. Do kanonów patriotycznej postawy przeszło zachowanie kapitana Władysława Raginisa, który oddał życie pod Wizną, kapitan Henryka Sucharskiego, który dzielnie bronił Westerplatte. Również jednostki kresowe zapisały w tym tragicznym okresie złotą kartę polskiego oręża. Pozwolę sobie przypomnieć historię szlaku bojowego 49 Pułku Strzelców Huculskich z Kołomyi.
Historia jednostki sięgała początków polskiej niepodległości, żołnierze rekrutujący się z mieszkańców Karpat Wschodnich, sformowani zostali w 1919 r. w odległym francuskim Quintin w Bretanii, a następnie przetransportowani do Borszczowa k. Tarnopola. Chrzest bojowy Pułk przeszedł w trakcie wojny z Bolszewikami rok później. Chłopcy walczyli pod Dubnem, Chorupaniem i na przedpolach Warszawy skutecznie broniąc przeprawa na rzece Wkra. W okresie pokoju dyslokowani zostali do Kołomyi, gdzie jednostka wspaniale wpisała się w krajobraz kulturowy miasta. Żołnierze, w swej symbolice utożsamiali się z kulturą regionu, używając tremibitów, nosząc huculskie kapelusze oraz regionalne wyszywanki.
- Szczegóły
- Odsłony: 1311
Marianna Tyszkiewicz z domu Pietruszyńska – piosenkarka, aktorka, autorka tekstów piosenek i wierszy, tancerka. To zdanie dostępne jest dla każdego, kto szuka informacji o Hance Ordonównej. Zdanie banalne, lakoniczne, ukazujące Mariannę jako osobę związaną zawodowo ze sceną. Dla niej jednak scena to była nie tylko profesja, to było powołanie, cały sens jej życia. Data urodzin nie jest jedna i nie była stała. Podawała ją w zależności od okoliczności i potrzeb. Był to prawdopodobnie rok 1902, 1904, a może nawet 1900. Przyjmuje się 4 VIII 1902, miasto Warszawa, w rodzinie kolejarza. Za zgodą ojca, który ciężko na to pracował, od wczesnego dzieciństwa uczęszczała do szkoły baletowej. Debiutowała jako nastolatka w teatrzyku rewiowym „Sfinks”. Po kilku latach wyjechała do Lublina, gdzie występowała w teatrze "Wesoły Ul". Tam zakochała się w Januszu Sarneckim. Podjęła wysiłek uzupełniający braki w wykształceniu. Pasjami pogrążała się w lekturze literatury pięknej i uczestniczyła w kursach przy lubelskim gimnazjum. Wprawdzie stanowili z Sarneckim jakiś czas parę, ale jej miłość była nieodwzajemniona. Z tego powodu podjęła nieudaną próbę samobójczą, której ślad, w postaci blizny na czole, zakrywała umiejętnie kapeluszami. Wielokrotnie zmieniała miejsce zamieszkania i zatrudnienia. Ostatecznie w 1920r. wyjechała do Lwowa – kabaret Bagatela, a później do Wilna, gdzie grała m.in. w teatrze „Lutnia”. Dzięki protekcji znanej i ekscentrycznej poetki Zofii Bajkowskiej, która udzieliła jej wsparcia lokalowego i finansowego, wystąpiła na deskach kabaretu Qui Pro Quo. Tam spotkała Fryderyka Jarosego, który stał się jej kolejną miłością i kierownikiem artystycznym. Dzięki Jarosemu stała się artystką dojrzałą, z ukształtowanym stylem scenicznym.
Czytaj więcej: Miłość wybaczyła jej wszystko - Hanka Ordonówna
- Szczegóły
- Odsłony: 1510
Nazwa miejscowa Posada została przeze mnie szerzej omówiona przy ojkonimii Rymanowa. Przypomnę tylko, że jest to jedna z najstarszych nazw w regionie i łączy się ją ze staroruskim wyrazem posad ‘podgrodzie, przedmieście’. Posada Górna do lat sześćdziesiątych XIX w. miała oficjalną nazwę Posada Wyżna, a odpowiadała jej wówczas po drugiej stronie Rymanowa Posada Niżna.
Wieś jest typową podgórską łańcuchówką. Oznacza to, że zabudowa ciągnie się wzdłuż doliny i pierwotnie składała się z kilku lub kilkunastu skupisk zagród (jak ogniwa łańcucha), między którymi były przerwy bez domów. W bardziej odległej przeszłości te zespoły chat były mniejsze, a przestrzenie między nimi dużo większe. W każdym takim skupisku mieszkali ludzie wywodzący się najczęściej z jednego rodu, na co wprost wskazują niektóre ich nazwy. W przypadku Posady Górnej, która pierwotnie ciągnęła się od Rymanowa aż po samo Deszno, można wyróżnić następujące części: Pod Okopiskiem, Górka, Młyn, Do Bocza, Leśniczówka, Dziubówka, Koło Malowanki, Osiek, Proboszczówka, Berdelówka i Kuczwarówka. Nazwy dwóch ostatnich, odnoszące się do fragmentów zabudowy w granicach obecnego Rymanowa Zdroju, nawiązują wprost od występujących tam nazwisk.
Dziubówka to grupa domów poniżej domu ludowego i między drogą główną a rzeką. Mój tato - Stanisław - opowiadał, że to gniazdo rodziny Krukar. Prawdopodobnie pierwszy osadnik o takim nazwisku przybył tu z Klimkówki i miał chatę w miejscu, gdzie obecnie mieszka rodzina Szul (pierwotnie Krukar, przydomek Jegier - określenie związane ze służbą w wojsku austriackim). Ród Krukarów rozrastał się. We wsi była tradycja, że gospodarstwo po ojcu przejmował syn. Sytuacja taka wymuszała stosowanie dodatkowej identyfikacji - tworzenie przezwisk, np. Dziuba, Kureczka, Chima, Zajączyk, Pawluncio, Pó(ł)ćwiartek, Jegier, Pilanek, Kociaba, Piekarz. Dzisiaj nie wiemy, kiedy one dokładnie powstały. Prawdopodobnie najstarszymi z nich są dwa pierwsze, a najmłodsze dwa ostatnie. Rzekomo linię Krukarów z bardziej spolegliwym temperamentem nazywano Kureczkami, a innych, bardziej żywych, Dziubami.
Czytaj więcej: Posada Górna nazwami opowiedziana. Część 1. Ojkominy: części Posady Górnej



