Noblista Issak RabiW Rymanowie 29 lipca 1898 roku urodził się Izaak Izydor Rabi (Isaac Isidor Rabi). Był synem krawca Dawida Rabiego i Janet z domu Teig. Cztery lata po jego urodzeniu rodzina przeniosła się do Stanów Zjednoczonych, gdzie zamieszkała w Nowym Jorku. Studiował chemię na Cornell University, gdzie w 1919 roku uzyskał tytuł bakałarza chemii. Po trzech latach podjął dalsze studia w zakresie fizyki na uniwersytetach: Cornell i Columbia. Mając 29 lat otrzymał tytuł doktora fizyki a w 1937 roku tytuł profesora. W 1940 roku został dyrektorem Instytutu Promieniowania.

W latach 1940 – 1945 kierował grupą naukowców pracującą w Massachusetts Institute of Technology nad konstrukcją radaru. Jego najważniejszym dokonaniem naukowym było opracowanie rezonansowej metody obserwacji właściwości magnetycznych jąder atomowych pozwalającej w latach późniejszych na powstaniu rezonansu magnetycznego. Za te osiągnięcie w 1944 roku otrzymał nagrodę Nobla. Posiadał najwyższe odznaczenie amerykańskie za zasługi dla kraju podczas II wojny światowej oraz francuską Legię Honorową. Był doradcą prezydenta D. Eisenhowera do spraw nauki. Jest autorem wielu prac z zakresu fizyki jądrowej, mechaniki kwantowej i magnetyzmu. W 1971 roku odwiedził swój rodzinny Rymanów. Jego żoną w 1926 roku została Helen Newmark, z którą miał dwie córki.

Zmarł 11 stycznia w 1988 roku w Nowym Jorku mając 90 lat. Noblistę upamiętnia tablica na budynku Szkoły Podstawowej w Rymanowie. Latem 2019 roku jego rodzina w osobach córki Margaret i czworga wnucząt odwiedziła Rymanów.

Tekst Rafał Głód

Mapa 01Na obszarze Rymanowa występuje kilkadziesiąt nazw terenowych, które odnoszą się do wzgórz, pól i dróg. Znaczenie zdecydowanej większości z nich jest dla nas zrozumiałe, np. Pierwsza Góra, Druga Góra i Trzecia Góra w Łazach, Księże (pole) przy drodze do Sanoka, Droga Lorencowa, Droga Szepieńcowa w zachodniej części Posady Dolnej.

Toponimy, czyli nazwy terenowe, ze względu na zawartą w nich treść dzieli się na kilka grup semantycznych (znaczeniowych), np. nazwy topograficzne - opisujące teren, np. Stroma, Młaki, Wielkie Łąki, nazwy dzierżawcze - mówiące o przynależności obszaru do jakiegoś właściciela, np. Pulnarówka, Gaździkówka, Rabinówka, Lepietówka, Pańskie, Księże, nazwy kulturowe - nawiązujące do działalności człowieka w terenie, np. Stawki, Szubieniczna, Rajszule, Barbarka.

W niniejszym tekście ograniczam się do zaprezentowania kilku ciekawszych toponimów, których treści dzisiaj już nie rozumiemy lub w które wpisały się jakieś wydarzenia z przeszłości Rymanowa.

Jan Duklan8 VII obchodzimy w kalendarzu liturgicznym święto Jana z Dukli. Jest to postać związana mocno z naszym regionem, choć coraz częściej, szczególnie wśród młodszego pokolenia, pomijana w pamięci historycznej. Jan posiada tytuł patrona Korony i Litwy oraz miasta Lwowa, nadany przez papieża Klemensa XII oraz tytuł patrona archidiecezji przemyskiej. Duklan żył 600 lat temu. Urodził się w rodzinie mieszczańskiej w Dukli, stąd jego przydomek. Jego ojciec był prawdopodobnie piekarzem i wg tradycji to dawało małemu Jasiowi możliwość obdarowywania chlebem potrzebujących. W szkole parafialnej był niezwykle zdolnym uczniem, co zmotywowało proboszcza do wysłania go na dalsza naukę, a w konsekwencji na studia do Krakowa. Tam poznał Jana Kantego. Tenże zadziałał jako doradca, co do drogi dojrzałego życia Jana, kiedy ten porzucił studia i udał się na pustelnię. Początkowo żył w jaskini na górze Zaśpit, a później na Cergowej. Motywacją jego odosobnienia było rozeznawanie powołania. To tam odnalazł go Kanty i nakazał powrócić na studia. Jan ukończył naukę i złożył śluby zakonne. Został, dzięki swoim zdolnościom i wiedzy, kaznodzieją, a potem bardzo szybko przełożonym w Krośnie, a po kilku latach został przeniesiony do Lwowa na stanowisko kustosza- przełożonego okręgu lwowskiego. Świadczyło to o jego wysokiej pozycji w zakonie. Zasłynął jako znawca duszy ludzkiej; był znakomitym spowiednikiem i wielogodzinnym sługą konfesjonału. Ludzie przychodzili do niego szukać umocnienia i porady. Sławę przyniosły mu również jego kazania i katechezy, które najczęściej wygłaszał przed wejściem do kościoła, aby mogli ich słuchać wierni różnych obrządków. Marzeniem Jana była zmiana zgromadzenia na surowsze. Rodzaj zakonu wybierało się raz w życiu, a jego opuszczenie było traktowane jak dezercja z wojska. Na polskiej scenie kaznodziejskiej pojawił się, na zaproszenie króla Kazimierza Jagiellończyka i biskupa Oleśnickiego, Jan Kapistran. Był on założycielem nowej, surowszej gałęzi franciszkanów. Byli to obserwanci, zwani popularnie bernardynami. Duklan, porwany ich gorliwością złożył prośbę do przełożonych o możliwość pójścia do braci z nowego zgromadzenia. Wskutek nieporozumienia między nadawcą pisma a przełożonym, Jan złamał zasadę, zmienił zakon, posiadając na to zgodę, w roku 1463. U Bernardynów spędził jeszcze wiele lat życia. Zostawił po sobie zbiór kazań, których niestety nie odnaleziono.

Kenar AntoniAntoni urodził się 23 XI 906r. w Iwoniczu, w niezamożnej rodzinie. Matka – Franciszka z Jarocińskich była pokojówką na dworze Załuskich, osierociła go, gdy miał 3 lata. Ojciec – Szymon był robotnikiem naftowym. Wychowaniem Antka zajmowała się babcia. Ukończył w Iwoniczu szkołę ludową i jako młody chłopiec terminował u stolarza. W wieku lat 15 wyjechał do Zakopanego, gdzie w 1925r. ukończył jako rzeźbiarz ornamentalny Państwową Szkołę Przemysłu Drzewnego. Jego nauczycielem i mistrzem był Karol Stryjeński. Łączyła ich wielka zażyłość poprzez miłość do rzeźby i taternictwo. W tym czasie niewielu było wspinaczy górskich. Kenar był jednym z nich, przy czym nie zdobywanie szczytów go satysfakcjonowało, ale obcowanie z przyrodą i pięknem w samotności (często oddalał się od grupy i znikał na długo). Jego towarzyszami wypraw byli Bronisław Czech, Józef Krzeptowski, bracia Żuławscy, siostry Skotnicówne. Zawsze stanowił centrum towarzystwa. Wysoki, zgrabny, silny, utalentowany, małomówny, o wyraźnie oddziałującej sile charakteru. Tatry były dla niego miarą stosunku do świata. Świetnie mówił gwarą, przyjaźnił się i muzykował z góralami, a Karol Stryjeński stworzył o nim legendę. Posiadał znakomity instynkt wspinacza, obcował z górami na zasadzie absolutnej wolności. Taternictwo stało się dla chłopaka z ubogiej rodziny również drogą awansu społecznego. Antoni został wprowadzony do rodziny Stryjeńskich. Przez lata zyskał status członka tejże rodziny. Mimo trudnej sytuacji finansowej (pomoc z domu była skromna, szczególnie po śmierci ojca w 1924r., zasiłki Bratniej Pomocy i nagrody stanowiły sporadyczne przypływy gotówki) ukończył studia w Warszawie na ASP na Wydziale Rzeźby. Wspominał w notatkach noce spędzone w starej szafie na strychu lub pod mostem Poniatowskiego. Żywił się często tylko ogórkami i śledziami. „Za pan brat z głodem i chłodem, całe dnie spędzał w Akademii” - tak pisał prof. Jastrzębowski. Wymieniony z nazwiska profesor miał duży wpływ na sztukę Kenara. Z córką profesora ożenił się, jednak małżeństwo przetrwało niedługo, a definitywnie rozdzieliła je wojna. W 1932r otrzymał wyróżnienie w kategorii rzeźby w olimpijskim konkursie sztuki w Los Angeles. W 1938 wrócił do Zakopanego.

„Aby pamięć powróciła do tych, co zapomnieli,
a pozostała wśród tych, co pamiętają”

Lorenc StanislawStanisław Lorenc urodził się 19.01.1920 r. w Łazach k. Rymanowa. 21 września 1939 roku, jako młody żołnierz kampanii wrześniowej, dotarł do Przełęczy Tatarskiej przy granicy z Węgrami. Przełęcz położona nad dopływem Prutu była miejscem, przez które udawali się na Węgry polscy uciekinierzy wojenni. Tym szlakiem, kilka dni wcześniej, przeszedł na Węgry Stanisław Vincenz, który w książce „Dialogi z sowietami” pisał: „Raniutko 18 września znaleźliśmy się na granicy węgierskiej, na przełęczy zwanej od wieków Tatarską. Tam nad dopływem Prutu teren wznosi się łagodnie, góry i połoniny łaskawie zniżają się i rozszerzają w naturalną bramę, jak gdyby chciały przepuścić zbiegów bez trudu. Od wieków przełęcz Tatarska ułatwiała ucieczkę na Węgry. I oto my wszyscy na przełęczy Tatarskiej, jak za dawnych czasów”.

Obaj Stanisławowie, uchodźcy różniący się wiekiem i bagażem doświadczeń życiowych, wtedy nie wiedzieli, że ojczystą ziemię żegnają na zawsze. Stanisław Lorenc został internowany na Węgrzech, ale nie pogodził się z klęską kampanii wrześniowej. W autobiografii wspominał „… na przełęczy Tatarskiej nasz porucznik przedstawił nam dwie możliwości: pierwsza, że możemy wrócić do domu, a druga, że możemy przejść przez granicę i zostać internowanymi na Węgrzech. Zdecydowałem się na internowanie. Pięć godzin później znaleźliśmy się w miasteczku Komarom. Tutaj uświadomiłem sobie, że nie byliśmy jedynym oddziałem, który przeszedł przez granicę. Na ogół byliśmy dobrze traktowani przez węgierskich wojskowych. Otrzymywaliśmy trochę kieszonkowego, za które mogliśmy kupować nieco artykułów pierwszej potrzeby w wojskowej kantynie. Następnie władze węgierskie umożliwiły nam dotarcie do Belgradu. Tu spędziłem tydzień przed wyruszeniem do Aten, skąd naszym słynnym liniowcem m/s Batory dopłynąłem do Bejrutu. Zostałem żołnierzem Brygady Strzelców Karpackich”.

wspaniałym darem dla Parafian z Klimkówki

„Człowiek, który nie szanuje swoich przodków, zawsze będzie wygnańcem.”. - W. Budzyński

Bilczdewski JozefJest 10 czerwca 2023 r. Klimkówka, nasza parafia, przeżyła w tym dniu niezwykłe wydarzenie. Oczekiwała na przyjęcie relikwii Świętego Józefa Bilczewskiego, arcybiskupa metropolity lwowskiego, który żył w latach 1860-1923. W kościele pojawiły się poczty sztandarowe – Szkoły Podstawowej z Klimkówki i Ochotniczej Straży Pożarnej z Klimkówki oraz goście: abp metropolita lwowski ks. Mieczysław Mokrzycki, biskup senior diecezji charkowsko-zaporoskiej ks. Marian Buczek, prof. dr hab. z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła ll z Krakowa ks. Józef Wołczański, Pan Bogdan Rzońca – poseł do Parlamentu Europejskiego, Pan Piotr Babinetz – poseł na Sejm RP, burmistrz Gminy Rymanów – Pan Wojciech Farbaniec, sołtys Klimkówki – Pan Kazimierz Kielar, dyr. Szkoły Podstawowej w Klimkówce – Pani Agnieszka Groblewska oraz licznie zgromadzeni kapłani z sąsiednich parafii. Wszystkich gości i parafian serdecznie powitał Proboszcz ks. Bogdan Kielar. Relikwie Świętego Józefa Bilczewskiego wniósł do świątyni z wielką czcią abp Mieczysław Mokrzycki w asyście Proboszcza z Klimkówki, kapłanów i ministrantów.

Święty Józef Bilczewski urodził się 26 kwietnia w 1860 r. w Wilamowicach koło Kęt w rodzinie rolniczej. Święcenia kapłańskie przyjął w 1884 r. w Krakowie. Studia filozoficzno-teologiczne odbywał w Krakowie, Wiedniu, Rzymie i Paryżu. W latach 1891-1900 był wykładowcą teologii dogmatycznej na Wydziale Teologiczym Uniwersytetu Lwowskiego. W grudniu 1900 r. papież Leon Xlll mianował go ordynariuszem lwowskim. Zarządzał archidiecezją lwowską przez 23 lata. Podjął starania o budowę nowych kościołów w archidiecezji. W tym okresie powstało 328 kościołów i kaplic. Szerzył nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej. Czuły był na los ubogiej galicyjskiej ludności. Nie odmawiał pomocy nikomu. W czasie l wojny światowej był oparciem dla ludności Lwowa. Był żarliwym Polakiem, patriotą i mężem stanu. Zmarł 20 marca 1923 we Lwowie.

Mapa 01Na terenie Rymanowa są obecnie tylko trzy nazwy wodne: Tabor, Morawski (potok) i Raczta. Pierwsza z nich desygnuje rzekę, która przepływa przez miasto, a dwie pozostałe wskazują prawe jej dopływy.

Nasz główny ciek wyjątkowo często zmieniał nazwę w przeszłości. Pierwotnie określano go mianem Morwawa lub Morawa, później Taba, a od drugiej połowy XIX w. Tabor. Morwawa zachowała się do dzisiaj w Haczowie i Iskrzyni, gdzie odnosi się do dolnego biegu rzeki, oraz w Ladzinie, w którym desygnuje jej lewy dopływ. Do tej nazwy nawiązują też najstarsze znane zapisy: Morbach (1376 r.) i Murmawa (1389 r.), pochodzące odpowiednio z aktów lokacyjnych Rymanowa i Królika.

Taba na mapie Kummersberga i Tabor - zapisany w wariantach: Tabu, Tabur, Tabor - na planach katastralnych obu Wróblików, Ladzina, Rymanowa i Deszna pojawiają się po raz pierwszy w połowie XIX w. Na obrazach tych miejscowości - poza Desznem - jest też Morwawa, ale przypisana do lewego dopływu „naszej” rzeki, który płynie z Pustek.

Już z tego krótkiego przeglądu dawnych map zaborczych wynika kilka spostrzeżeń.

Po pierwsze Tabor wyparł Morwawę gdzieś między XV a XIX stuleciem, ale stało się to tylko dla odcinka rzeki położonego powyżej Haczowa. Taka zmiana mogła nastąpić wraz z pojawieniem się ludności wołoskiej na tym terenie w XV i XVI w., która osiedliła się w już istniejących wsiach: Wróbliku, Ladzinie, Posadzie Górnej, Desznie i Króliku.

kolonia leczniczaDnia 4 sierpnia 1896 roku miała miejsce uroczystość poświęcenia nowopowstałych budynków. Zebrani goście wysłuchali chóralnych śpiewów i deklamacji kolonistów. Następnie głos zabrał dyrektor Kolonii dr Józef Żuliński, który zakreślił pokrótce historię założenia instytucji oraz główne cele jej działalności. W drugiej części uroczystości wystąpili artyści ze Lwowa: ceniona śpiewaczka Pawlików-Nowakowska i Cichocka. Następnego dnia miał miejsce przejazd grupy Krakusów na koniach, w białych sukmanach, czerwonych krakuskach, z chorągiewkami o barwach narodowych, zatkniętych na długich włóczniach. Zbudzeni wystrzałami z moździerzy goście zdrojowi pośpieszyli do kaplicy zakładowej na Msze święte odprawiane w intencji Kolonii. Po nabożeństwie i przemówieniu jednego z założycieli Kolonii, Władysława Zontaka, orszak skierował się w stronę góry Żabiej. W pochodzie szły dziewczęta z chorągiewkami, okoliczne straże ogniowe w malowniczych strojach, cała rodzina hrabstwa Potockich, liczni goście tak miejscowi jak i przyjezdni i miejscowa ludność. Ceremonii poświęcenia budynków dokonał proboszcz z Rymanowa - ks. Koliński. Okolicznościowe przemówienia wygłosili: poseł Jan Trzecieski i hr. Jan Potocki. Po odczytaniu ważniejszych telegramów wszyscy udali się na zwiedzanie budynków Kolonii Leczniczej. Następnego dnia urządzono festyn dla kuracjuszy i mieszkańców Zdroju.