- Szczegóły
- Odsłony: 992
przyczynek do dziejów miejscowości
Odnośnie poległych w wojnie obronnej 1939 roku (jak podaje K. Bolanowski) Krukar Stanisław poległ pod Limanową - walczył w brygadzie Pancerno-Motorowej generała Maczka, Różowicz Józef także poległ pod Limanową, a Paweł Krukar żołnierz Obrony Narodowej poległ w Rudkach pod Lwowem 12 września 1939 roku (w godzinach przedpołudniowych a wiem to dlatego, gdyż w tym samym czasie poległ mój dowódca Kompanii, Podporucznik Jenner (pochodzący z Limanowej), kiedy to nasze wojsko starało się powstrzymać zbliżające się do Lwowa niemieckie zmotoryzowane oddziały. W 1945 roku zginął syn Pawła Krukara, Stanisław, jako żołnierz LWP walcząc z Niemcami.
Kapitan Józef Ziajka podczas wojny obronnej był drugim adiutantem dowódcy 53 pułku piechoty w Stryju — zmarł później w Worochcie wskutek odniesionych ran.
W niewoli niemieckiej zmarł Stanisław Malicki z Posady Górnej, a ze Zdroju Michał Rudawski zmarł w Szwajcarii w obozie dla internowanych, gdzie Dywizja Piechoty generała Prugar - Ketlinga przekroczyła granicę po walkach we Francji. Znajdował się także w Szwajcarii Stanisław Krzysztyński (z zawodu piekarz - cukiernik), którego ojciec przed wojną dostarczał pieczywo dla Zdroju. Po wojnie powrócił do Rymanowa.
W Szwajcarii w obozie dla internowanych przebywał także mój kolega szkolny Władysław Śliwka, syn Józefa z Deszna (kiedy ja byłem w niewoli niemieckiej to korespondowaliśmy ze sobą). Władysław Śliwka w Szwajcarii ukończył studia ekonomiczne, obronił pracę doktorską i opanował 4 obce języki. Po wojnie wrócił do Warszawy, gdzie pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a później w różnych agendach Organizacji Narodów Zjednoczonych. Był w kontakcie z inż. Ignacym Potockim.
- Szczegóły
- Odsłony: 975
„Orzeł”, „Bokser”, „Madejski”, podporucznik Polskich Sił Zbrojnych, kurier Komendy Głównej Armii Krajowej.
W miesiącu, w którym tak wiele mówi się o II wojnie światowej, chciałam zainteresować Państwa postacią Jana Łożańskiego. Dla wielu jest on zapomniany, a przecież jest to postać prawdziwa. Nie wymyślił go żaden pisarz ani scenarzysta filmowy. Łożański był, żył pięknie, choć podręczniki historii mówią o tym niewiele albo wcale. Był to bohater wielki, ale cichy –beskidzki kurier, „Orzeł” z Budapesztu. Zasługi takich jak on, w czasie wojny, niejednokrotnie decydowały o jej przebiegu, wpływały na losy nacji, rodzin czy pojedynczych jednostek ludzkich.
Jan Łożański urodził się w Posadzie Zarszyńskiej 4 II 1912 roku w rodzinie kolejarskiej. Był synem Franciszka i Franciszki z domu Czaja. Posiadał siostrę Irenę, którą Niemcy bestialsko zamordowali na początku wojny w trakcie przeprowadzonej na niego obławy. Był wszechstronnie utalentowany w zakresie różnych dyscyplin sportowych i miał do sportu zamiłowanie. Uprawiał jako młody chłopak piłkę nożną, lekkoatletykę, boks, koszykówkę i narciarstwo, osiągając liczne sukcesy. W 1933r. w Lublinie zajął II miejsce w biegu przełajowym, ustępując tylko Wiktorowi Kramkowi, medaliście Polski z lat 30-tych. W 1934r. zdobył bokserskie mistrzostwo juniorów okręgu lubelskiego i wiele innych prestiżowych osiągnięć. Był człowiekiem ambitnym, bardzo pracowitym w kwestii rozwoju osobistego. W 1934 roku zdał maturę i został zawodowym wojskowym. Brał udział w kampanii wrześniowej, w 6 Pułku Strzelców Podhalańskich. Wzięty do niewoli zdołał się wydostać i wrócić do Zarszyna. W grudniu 1939r. przedostał się na Węgry, mając zamiar udać się do Francji i wstąpić do formowanego tam, polskiego wojska. Na Węgrzech przyjął jednak propozycję służby kurierskiej. Odbył 2-tygodniowy kurs, a w styczniu 1940r. złożył przysięgę i ruszył w pierwszą trasę przez Tatry. Następne przejścia wiodły już przez Beskid Niski. Jego zadaniem było opracowanie trasy przez Beskidy i Bieszczady. Wschodnie tereny Beskidu Niskiego, obok Tatr, były terenem aktywnych działań polskiego podziemia. Łożański stworzył trasę nazwaną „Jaga ”, która zaczynała się we Wróbliku i wiodła przez Ladzin, Posadę Górną, Rymanów Zdrój, Górę Polańską, Polany Surowicze, Wolę Niżną, Jasiel, Haburę, Medzilaborce, Michalowce, Malczyce, Humenne, do Satoraljaujhely, a dalej pociągiem do Budapesztu.
- Szczegóły
- Odsłony: 961
Wrzesień w historii Polski, kojarzy nam się jednoznacznie z wybuchem II wojny światowej, to właśnie 84 lata temu nasz kraj padł ofiarą niesprowokowanej, brutalnej agresji niemieckiej. Za broń chwycili wówczas nie tylko żołnierze, ale również cywile, starając się zatrzymać brunatną nawałę. Do kanonów patriotycznej postawy przeszło zachowanie kapitana Władysława Raginisa, który oddał życie pod Wizną, kapitan Henryka Sucharskiego, który dzielnie bronił Westerplatte. Również jednostki kresowe zapisały w tym tragicznym okresie złotą kartę polskiego oręża. Pozwolę sobie przypomnieć historię szlaku bojowego 49 Pułku Strzelców Huculskich z Kołomyi.
Historia jednostki sięgała początków polskiej niepodległości, żołnierze rekrutujący się z mieszkańców Karpat Wschodnich, sformowani zostali w 1919 r. w odległym francuskim Quintin w Bretanii, a następnie przetransportowani do Borszczowa k. Tarnopola. Chrzest bojowy Pułk przeszedł w trakcie wojny z Bolszewikami rok później. Chłopcy walczyli pod Dubnem, Chorupaniem i na przedpolach Warszawy skutecznie broniąc przeprawa na rzece Wkra. W okresie pokoju dyslokowani zostali do Kołomyi, gdzie jednostka wspaniale wpisała się w krajobraz kulturowy miasta. Żołnierze, w swej symbolice utożsamiali się z kulturą regionu, używając tremibitów, nosząc huculskie kapelusze, oraz regionalne wyszywanki.
Do działań na froncie II wojny zmobilizowani zostali 25 sierpnia 1939 r., a powierzony im odcinek obrony znajdował się na południe od Bochni w okolicach Wiśnicza. W pierwszych dniach września Pułk wcielony został do 29 Dywizji Piechoty Górskiej w składzie której wycofywał się przez Bogumiłowice do Bobrownik. 7 września oddział wspierał ofensywę wojsk polskich mającą na celu wyparcie wojsk niemieckich z Tarnowa. Po nieudanym szturmie batalion podzielił się i jedna grupa maszerowała w kierunku Dąbrowy Tarnowskiej a druga na Radomyśl Wielki. Po zaciętych bojach o Radomyśl i obronie Kolbuszowej grupa przedostała się do Mielca.
Czytaj więcej: Z kresów. Strzelcy Huculscy na straży niepodległości
- Szczegóły
- Odsłony: 977
...do obozu zagłady w Bełżcu
W momencie gdy Niemcy podejmowali decyzję o zagładzie Żydów w Generalnym Gubernatorstwie i o budowie obozu zagłady w Bełżcu, jesienią 1941 roku, ludność żydowska zamieszkująca tę część okupowanych ziem polskich, od dwóch lat podlegała specjalnym restrykcjom wymierzonym w podstawy jej bytu gospodarczego, społecznego i kulturalnego. Na początku okupacji niemieckiej na terenie GG mieszkało 1,5 mln Żydów, a po przyłączeniu do GG dystryktu Galicja, którego ziemie od września 1939 roku do czerwca 1941 roku pozostawały pod panowaniem sowieckim, liczba ta wzrosła do nieco ponad 2 mln osób narodowości żydowskiej. Było to największe skupisko ludności żydowskiej, które podlegało władzy nazistów niemieckich. Tak olbrzymiej liczby ludzi nikt nie był w stanie ani zmusić do emigracji, ani technicznie przeprowadzić jej usunięcia z zajmowanego terytorium. Według pierwotnego planu, który w zamyśle ideologów nazistowskich miał rozwiązać kwestię żydowską, zamierzano stworzyć rezerwat dla Żydów, ulokowany pomiędzy Wisłą a Bugiem. Już w październiku 1939 roku skierowano tam pierwsze transporty z Żydami wysiedlanymi z terenów włączonych do Rzeszy a także z Wiednia i Ostrawy na Morawach. W ten sposób rozpoczęto realizację tzw. planu Nisko albowiem ta miejscowość położona nad Sanem, miała stać się centrum przyszłego rezerwatu.
- Szczegóły
- Odsłony: 985
Nazewnictwo terenowe Głębokiego jest bogate i zróżnicowane znaczeniowo, co wynika z dużego urozmaicenia rzeźby terenu oraz historii powstania osady. Obszar wsi wyraźnie podnosi się w kierunku południowym od około 350 m n.p.m. na pograniczu z Sieniawą do blisko 640 m n.p.m. w rejonie góry Kopiec. Tak samo zwiększa się zalesienie. Osada leży w dolinie potoku Głębokiego, którą od strony wschodniej zamyka wzniesienie Kiczury (500 m), a od zachodu grzbiety opadające spod Kopca na północ z Przednią Górą (423 m) i Łysą Górą (422 m).
Granice Głębokiego na znacznej długości są naturalne. Wschodnią - z Odrzechową (Pastwiskami) - wyznacza Wisłok. Na południu potok Graniczny i grzbiet Kocanek oddziela wieś od gruntów Rudawki Rymanowskiej. Obszar źródliskowy potoku Głębokiego znajduje się w lesie na terytorium Tarnawki, a granica z tą dawną łemkowską osadą tylko częściowo opiera się o linie naturalne. W rejonie szczytu Kopca Głębokie styka się z Rymanowem Zdrojem (dawniej z Wołtuszową), a na zachodzie z Posadą Górną i - w pobliżu Bartoszowa - z Rymanowem. Linię graniczną z Sieniawą wyznacza polna droga, która biegnie od wspomnianych ogródków działkowych na wschód. Jaj charakter może świadczyć, że grunty Głębokiego zostały niejako wykrojone z terenu pierwotnej Sieniawy.
Głębokie przez wieki zamieszkane było przez ludność polską. Według spisu z 1924 r. mieszkało tu wówczas 683 rzymskich katolików (Polaków) i tylko 33 grekokatolików (Rusinów). We wsiach sąsiednich, np. Sieniawie i Odrzechowej, proporce te były odwrócone.
Czytaj więcej: Głębokie nazwami opowiedziane. Część 1. Wieś pod Kiczurą
- Szczegóły
- Odsłony: 970
przyczynek do dziejów miejscowości
Na łamach Rocznika Rymanowa Zdroju tom V, w 2000 roku ukazał się artykuł Franciszka Bolanowskiego (ur. 1919 – zm. 2002) w którym przedstawił mało znane fakty z historii Posady Górnej i jej okolic. Poniżej przedstawiamy jego drugą i ostatnią część.
Franciszek Bolanowski.
W okresie międzywojennym życic społeczno-kulturalne Posady Górnej skupiało się w Domu Gminnym (później gromadzkim). W latach dwudziestych z inicjatywy Jana hr. Potockicgo, który prawie zawsze uczestniczył w zebraniach Rady Gminnej utworzono orkiestrę dętą, utrzymywana ze składek mieszkańców. Hrabia Potocki wyasygnował 100 zł. a Wojciech Bolanowski z willi Słoneczna 50 z1. Członkami lej orkiestry byli miedzy innymi: Stanisław Krukar i Stanisław Niemczyk - trąbki, Filipowicz - klarnet, Jakub Macnar - puzon, innych już nie pamiętam. Funkcję dyrygenta sprawował początkowo jakiś Słowak a później Zygmunt Penar - z zawodu stolarz. W 1J0mu Gminnym odbywały sic imprezy towarzyskie, takie jak: zabawy taneczne, wesela, przedstawienia. Była scena teatralna, stół bilardowy, radioodbiornik. Mieściła si.,: tam
biblioteka i wypożyczalnia książek.
Jeszcze w latach trzydziestych powstało "Koło młodzieży", którego założycielką była Helena Bolanowska absolwentka Seminarium Nauczycielskiego w Sanoku. Jej działania wspomagali Stanisław Niemczyk, który po wojnie osiadł w Anglii, Antoni Bolanowski, Józef Kilar, Franciszek Różowicz, Władysław Ziajka, Jan Bolanowski, Andrzej Bolanowski, Władysław Kilar, Andrzej Krukar który brał udział w przedstawieniach (i podobno przeczytał wszystkie książki jakie znajdował się w bibliotece).
- Szczegóły
- Odsłony: 932
Ostatnie wakacyjne dni proponuję wykorzystać na atrakcyjną wyprawę pociągiem linii kolejowej nr 108, zbudowanej z polecenia władz Austro-Węgier, przebiegającej przez Wróblik Szlachecki. Dokument koncesyjny na jej budowę podjęto w maju 1869 roku. Wśród koncesjonariuszy byli między innymi Adam ks. Sapieha i Michał hr. Załuski.
W 1872 r. powstał odcinek rozjazdu z linią 107 do obecnej granicy państwa, jako część Pierwszej Węgiersko-Galicyjskiej Kolei Żelaznej. Pozostałą część linii zbudowano w 1884 r., w ramach Galicyjskiej Kolei Transwersalnej. Od strony węgierskiej ważnymi dworcami były miejscowości: Satorjaujheli, Homonna, od polskiej Łupków i Zagórz. Ze stacji Satorjaujheli można było dojechać do Budapesztu Keleti, jadąc przez Miszkolc. W Przemyślu linia łączyła się z istniejącym od 1861 roku odcinkiem Kolei Galicyjskiej im. Karola Ludwika, biegnącej od Krakowa. Trzeba zaznaczyć, że połączenie kolejowe z Krakowa do Lwowa było blisko granicy z Rosją, istniało więc zagrożenie ze strony wrogich wojsk. W takiej sytuacji dla Austriaków koniecznością było stworzenie alternatywnej trasy przerzutu żołnierzy i zaopatrzenia. W tym celu powstała Galicyjska Kolej Transwersalna o podwójnym znaczeniu militarnym i gospodarczym. Aby linia spełniała w pełni swą rolę, konieczne było połączenie jej południkowymi liniami biegnącymi w głąb monarchii austriackiej przez Karpaty. Pierwszy odcinek linii Zagórz – Komańcza oddano do użytku 12 listopada 1872 roku, a miesiąc później odcinek do Łupkowa.
- Szczegóły
- Odsłony: 916
Są w historii Polski wydarzenia, które jak kamień węgielny stanowią fundament naszej tożsamości, budują poczucie dumy narodowej, podnoszą na duchu i stanowią moralny drogowskaz dla przyszłych pokoleń. W wyboistej historii naszego narodu, mamy ich bardzo wiele i nie sposób robić jakichkolwiek rankingów, czy zestawień, kto Polskę bardziej kochał! Przelana krew w tym czy innym miejscu, w tej czy innej epoce waży tyle samo i jest zawsze najwyższą ofiarą, godną absolutnego szacunku.
Pamięć i szacunek należą się również 330 polskim obrońcom Lwowa, którzy 17 sierpnia 1920 r., podjęli się straceńczej misji zatrzymania pędzącej na Lwów bolszewickiej armii Siemiona Budionnego i sami zdecydowali się zaatakować dziesięciokrotnie liczniejsze oddziały sowieckie. Kapitan Bolesław Zajączkowski, głównodowodzący misją, zdecydował się zdobyć i utrzymać położoną 30 km na wschód od Lwowa stację kolejową w Zadwórzu, by tym samym związać walką Bolszewików i dać czas miastu na przygotowanie obrony. Polacy w brawurowym ataku zdobyli stację i otaczające ją wzgórza, narażając się tym samym na szaleńcze kontrataki Moskali.
Nierówna walka trwała 11 godzin, w trakcie których obrońcy odparli kilkanaście ataków sowieckiej kawalerii. Kiedy skończyła się amunicja, dzielni Polacy ruszyli z bagnetami i kolbami na nacierających komunistów. W późnych godzinach nocnych, gen. Zajączkowski wraz z kilkoma pozostałymi przy życiu żołnierzami, ostatnimi nabojami odebrali sobie życie, by tym samy uniknąć pojmania.
Czytaj więcej: Z kresów. Polskie Termopile - złamane przyrzeczenie



