Wolka 1Jak napisałem w części poprzedniej, mieszkańcy opuścili Wólkę na przełomie maja i czerwca 1945 r., a po miesiącu zostali osadzeni w okolicy Bereżan i Podhajców w rejonie tarnopolskim na ówczesnej sowieckiej Ukrainie.

Jednak nie wszyscy wyjechali. W kilku domach pozostały starsze lub schorowane kobiety. Możliwe, że stan zdrowia niektórych z nich wykluczał jakąkolwiek podróż, albo planowano je ewakuować później, gdy do Wróblika zostanie podstawiony pociąg. Jedna z kobiet - Katarzyna Bencz - po wyruszeniu transportu w kierunku Bałucianki oznajmiła na Przymiarkach, że nigdzie nie pojedzie i wróciła do swojej chyży.

Tymczasem czas oczekiwania na transport na stacji kolejowej się wydłużał. Już po kilku dniach do przesiedleńców dotarły wiadomości, że Polacy z sąsiednich wsi zrywają w Wólce blachę z opuszczonych domów. Jak okazało się później, spełniły się też najgorsze przypuszczenia, dotyczące pozostałych tam osób. Według relacji A. Suchorskiego zastrzelone zostały kobiety: Katarzyna Bencz i Wawrynowicz (Ławrynowicz, przydomek Ksynka). Do tej ostatniej wrócił wnuk z Niemiec i zginął razem z babką. Potocką w porę zdążyła zabrać rodzina z Królika (Wołoskiego?). W dolnej Wólce pozostała matka Orysyków, którzy przed wojną pracowali z Polakami, oraz jakaś młodsza jej towarzyszka. To ona otrzymała informację od kogoś z Kopalni, aby uciekała z Wólki, bo „szykuje się akcja”. Ta kobieta ostatnią noc w rodzinnej wsi spędziła w leśnym jarze, a rano dotarła do Wróblika, skąd wyjechała na Śląsk. Ostatecznie dołączyła do swojej rodziny w Ukrainie. Matka Orysyków prawdopodobnie zginęła. Z przymusowych robót w Rzeszy wrócił Arsij Harahuz. Możliwe, że zamieszkał u narzeczonej w Klimkówce, z którą się później ożenił. Jednak niedługo po ślubie został zamordowany.

Wolka 2W Wólce była też dwuosobowa rodzina o nazwisku Szul. Marta - z domu Steciak (przydomek do Kuźmy) - była Rusinką, a jej mąż - Kazimierz - Polakiem. Kobieta przed wojną służyła u dyrektora pobliskiej kopalni ropy naftowej - p. Franasa. Przodkowie Kazimierza mieszkali w Wólce, ale dziadek Paweł przeniósł się stamtąd na pogranicze Klimkówki i Iwonicza. Jednak nie było dane Marcie i Kazimierzowi pozostać tu dłużej. Stanisław Krukar z Klimkówki, związany z rodziną Szulów, opowiadał w 2022 r.: „Kazimierz ożenił się z Martą i zamieszkali w jej rodzinnym domu. [...] Mogę tylko powiedzieć, że ona tam zginęła, tam była rozstrzelana... Była w ciąży... Została zagrzebana w boisku... Więcej panu nie powiem. To jest tajemnica”.

Bardziej uszczegóławia tę historię w swojej relacji o Wólce A. Suchorskij, który po wojnie odwiedzał rodzinę Szulów i rozmawiał z Kazimierzem. Według niego latem 1945 r. do Marty i Kazimierza w Wólce przyjechała koleżanka z mężem. Wrócili z robót z Niemiec. Następnego dnia mąż tej kobiety poszedł do znajomego Polaka w Desznie, któremu pomagał przy grabieniu siana, i nie wrócił na noc. Kazimierz zdawał sobie sprawę, że jego żona - Rusinka - jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Dlatego wspomnianą noc wszyscy spędzili w ukryciu poza domem. Widzieli, jak do zagrody Steciaków przyszła grupa uzbrojonych ludzi, a potem przeszukiwała wszystkie pomieszczenia oraz siano na strychu. Rankiem koleżanka opuściła Szulów i udała się do męża do Deszna. Gdy kolejnego dnia razem wrócili do Wólki, zastali roztrzęsionego Kazimierza, który im powiedział, że Marta została zastrzelona, a on ją pochował w boisku pod podłogą.

Nie wiadomo dokładnie, kto przeprowadzał te akcje. Czy odpowiadała za nie jedna grupa ludzi, czy takich zespołów było więcej? Trudno też ustalić szczegółową chronologię wydarzeń. Z powyższego tekstu wynika, że Marta Szul została zamordowana latem 1945 r. Według wspomnień Heleny Malinowskiej z Bałucianki, którymi podzielił się ze mną p. Ryszard Krukar, za co mu serdecznie dziękuję, Katarzyna Bencz przeżyła w rodzinnej wsi do początku 1946 r. Podobno wychodziła na Przymiarki i wyglądała powrotu swoich rodaków z wysiedlenia. Gdy została zastrzelona, obok domu rodzinnego pochował ją Antoni Barć, mieszkaniec Bałucianki. Gdzieś w tym samym czasie ludzie z tej wsi znaleźli też drugą martwą kobietę.

Dziś o tych dramatycznych wydarzeniach przypominają nam dwie mogiły. Po rozbiórce domów w Wólce na miejsce pochówku swojej pierwszej żony przychodził Kazimierz Szul. 22 października 2016 r. jego wnuczka i wnukowie ustawili tu kamień z płytą. Skałę z kamieniołomu z Lipowicy przywieźli Marian Łoś i Ryszard Krukar.

Na cmentarzu w Bałuciance znajduje głaz poświęcony wspomnianej Katarzynie Bencz. Ufundowała go w sierpniu 2013 r. wnuczka, profesor Olga Grigoriwna - Bencz, Konsul Generalny Ukrainy w Słowacji. 

Link do części 1 artykułu

Link do części 2 artykułu

Link do części 3 artykułu

Link do części 4 artykułu

Link do części 5 artykułu