Wolka mapaSpołeczeństwo przedwojennej Wólki było wyjątkowo homogeniczne. Jednorodność ta była widoczna w strukturze narodowej (etnicznej) - wieś zamieszkiwali wyłącznie Rusini - oraz religijnej - wszyscy byli grekokatolikami i nimi pozostali do czasu wysiedleń. Inaczej sytuacja wyglądała we wsiach położonych w głębi gór, zwłaszcza w okolicy Tylawy, których mieszkańcy po 1928 r. masowo przechodzili na prawosławie.

Andrij Suchorśkyj, urodzony w Wólce w 1929 r., w swoich wspomnieniach dzielił się ciekawym spostrzeżeniem, dotyczącym mowy swoich rodaków: „W Wólce, Bałuciance i Desznie besida była taka sama, ale już w Króliku [Wołoskim] mówili inaczej, zamiast „ł” używali „l”, np. u nas: były, pryszły, piszły, a u nich: byli, pryszli, piszli”.
Stosunki z sąsiednią ludnością polską układały się dobrze, ale lepiej z mieszkańcami Iwonicza niż pobliskiej Klimkówki. Wynikało to z faktu, że ludzie z tej pierwszej wsi mieli mniej ziemi, niektórzy pracowali w uzdrowisku i w związku z tym nie posiadali koni. Często przychodzili do wóleckich gazdów z prośbą, aby ci przyjechali obrobić im pole. „Gorzej odnosiły się do nas osoby z Klimkówki. Nasze żinky chodziły w łemkowskiej odzieży, a dzieci z tej wsi krzyczały za nimi: Rusinki, Rusinki! i rzucały kamieniami. Ale ojcowie żyli dobrze” - podsumowuje Suchorśkyj.

Tato Andrija - Petro - trymał pocztu, czyli przynosił w blaszanej skrzynce pocztę z Klimkówki. Tą drogą do wsi docierały też dwie gazety: „Łemko” i „Narodna Sprawa”.
„Ludzie lubili śpiewać. A głosy u nas były najlepsze, zarówno u dziewczyn jak i u chłopców. A gdy ktoś śpiewał na polu, to las na Suchej Górze (Suchoi Hori) powtarzał ten śpiew, takie było echo...” - wspominał dalej A. Suchorśkyj. W Wólce nie było domu ludowego, a zabawy odbywały się w boiskach, najczęściej u gazdów w środkowej części miejscowości. Muzykantami byli Orysykowie - Mychajło z synami Iwanem i Onufrym. Oni też mieli wyjątkowe zdolności rzeźbiarskie.

Opowieść o spokojnym, sielskim życiu w Wólce okresu międzywojennego A. Suchorśkyj kończy wspomnieniem palenia sobótek na św. Jana (Iwana). „Z dawna były dwa miejsca takich ognisk. Na dolnym końcu wsi była sobótka mniejsza dla dzieci, a na górnym (werchnim) większa dla młodzieży. Palili jałowce. U nas dużo tego jałowca rosło. Wycinało się go na pastwiskach i składało w stosy. A na Iwana, na górnym końcu, na środku stawiali sosnę, którą okładali suchymi jałowcami. Jak zapalili te dwie sobótki, to oświetlone było całe seło”.

Tradycyjnym źródłem utrzymania Łemków z Wólki była praca na roli. Tylko dwie osoby - bracia Mychajło i Kuźma Orysykowie (do Gaca) - pracowały w kopalni ropy naftowej w pobliskiej Klimkówce. Ale pod koniec lat dwudziestych minionego wieku pojawiło się nowe źródło zarobkowania - rzeźbiarstwo. W poprzedniej części wspomniałem, że spośród wszystkich mieszkających tu 39 rodzin, co najmniej 24 z nich zajmowały się tym fachem. Anna Potocka, która założyła szkółkę rzeźbiarską w Rymanowie, w swoim pamiętniku napisała: „Z początku mieliśmy chłopców z miasta, to wśród nich na jakich 60-ciu ledwo trzy mierne talenta się okazały; zaś na 60-ciu górali może trzech lub czterech okazało się zupełnie bez zdolności, a reszta była bardzo zdolna. Ze trzech z nich było po prostu genialnych” (A. S. Potocka, „Mój Pamiętnik”, Kraków 1927, s. 205). W szkółce uczniowie tworzyli proste ramki i uczyli się płaskorzeźby. Uczęszczało do niej co najmniej dwóch bardzo utalentowanych uczniów z Wólki: Andrij Iliasz i wspomniany już muzykant Mychajło Orysyk.
Andrij Iliasz (1864 -1942 r.) już jako sześcioletni chłopiec tworzył drewniane zabawki. Gdy miał dziesięć lat, potrafił wyrzeźbić popielniczkę ze stylizowanymi liśćmi jaworu. W jego późniejszej twórczości dominowały szkatułki i tace zdobione elementami roślinnymi. Nauczył techniki rzeźbienia wielu mieszkańców Wólki, m.in. H. Berdala, W. Krasowskiego, D. Rudawskiego, H. Bencza, D. Hara(h)usa i K. Steciaka. Twórczość rzeźbiarską Andrija Iliasza kontynuował jego syn - Iwan, urodzony w Wólce w 1916 r. Obok płaskorzeźb tworzył zdobione palice i orły. Jego prace były prezentowane m.in. podczas Zjazdu Górskiego w Sanoku w 1936 r.

szkolka rzezbiarska rymanowMychajło Orysyk (1885 - 1946 r.) potrafił wyrzeźbić lub narysować wszystko, co zobaczył, albo co sobie wyobraził. Płaskiej rzeźby nauczył się od ojca. W czasie I wojny światowej znalazł się w rosyjskiej niewoli i tam, prawdopodobnie w Petersburgu, zetknął się rzeźbą przestrzenną. Gdy wrócił jako pierwszy zaczął rzeźbić dzikie zwierzęta z okolicy, np. niedźwiedzie, wilki, jelenie, orły z rozpostartymi skrzydłami oraz zwierzęta egzotyczne, np. lwy, słonie. Tworzył też sceny z życia, np. „Arab na wielbłądzie”, „Kupcy żydowscy wiozą beczkę”, „Łemko gra na dudzie”, „Łemko-druciarz”, „Myśliwiec”, a także dekoracje cerkiewne. Przez lata artysta stworzył własną, oryginalną szkołę łemkowskiej rzeźby (por. Krasowśkyj I., Czełak I., Encyklopedycznyj Słownyk Łemkiwszczyny, Lwiw 2013, s. 466).
Mychajło Orysyk miał czterech synów. Wszyscy odziedziczyli talent po ojcu. Od nich nauczyli się rzeźbić koledzy-rówieśnicy. Wsłuchajmy się ponownie we wspomnienia A. Suchorskiego: „Mój ojciec rzeźbił. Nauczył się od Orysyka. Robił palice, kasetki z ornamentami. Rzeźby powstawały w zimie, a były sprzedawane od maja do września w uzdrowiskach w Iwoniczu i Rymanowie. [...] Za wielkie orły [kuracjusze] płacili 5 - 6 zł, za mniejsze 2 - 3 zł. Wieś się bogaciła. Chłopcy zaczynali się inaczej ubierać, mieli marynarki (kostiumy), nie skręcali papierosów, ale kupowali gotowe. Jeden Sport kosztował 5 groszy. Gdy szliśmy do cerkwi do Deszna, to należało mieć papierosy i częstować biedniejszych kolegów”.

Jednak najbardziej o podnoszącej się zamożności mieszkańców Wólki świadczyły domy „pod blachą”, których było coraz więcej, oraz rosnąca liczba koni w gospodarstwach. Niestety, ten rozwój gospodarczy osady nie trwał już długo. Zatrzymała go II wojna światowa, a bezpośrednio po niej, latem 1945 r., tutejsza ludność została wysiedlona na Ukrainę. Ale zanim do tego doszło, mieszkańcy przeżyli kilka napadów grup rabunkowych z pobliskich wsi. Opowiem o tym podczas kolejnego spotkania.

Link do części 1 artykułu

Link do części 2 artykułu

Link do części 3 artykułu

Link do części 5 artykułu

Link do części 6 artykułu