- Szczegóły
- Odsłony: 839
Najstarsze dokumenty wymieniają Sieniawę w 1437 roku. Wieś została założona w 1438 r i należała do Dobiesława z Sienna herbu Dębno. Był on uczestnikiem bitwy pod Grunwaldem i dowódcą oblężenia Malborka. Otrzymał ziemie rymanowskie prawdopodobnie za zasługi dla ojczyzny. Po jego śmierci dzieci i wnuki byli właścicielami tych ziem.
W XVIII wieku właścicielami Sieniawy stali się Ossolińscy i to wtedy w dniach 6 i 7 lipca 1768r. odbył się na polach między Sieniawą a Rymanowem zjazd szlachty - około 6 tysięcy osób złożyło przysięgę i ruszyło na czele z marszałkiem przez Krosno do Krakowa, by walczyć z zaborcami.
Z końcem XVIII wieku wieś została sprzedana jednemu z przywódców konfederacji barskiej — Ostaszewskiemu i potomkowie tego rodu byli jej właścicielami do końca XIX wieku. Od nich zakupił majątek Włodzimierz Gniewosz, wspomina go w swoim „ Pamiętniku” hrabina Anna Potocka jako właściciela Beska, stąd dolna część wsi wzdłuż obecnej ulicy Długiej nosi nazwę Gniewoszówka.
Do lat czterdziestych XX wieku Sieniawa była w większości wsią łemkowską. Zamieszkiwali ją Dolinianie przez sąsiadów zwani Rusinami.
Niewiele wiemy o mieszkańcach wsi w okresie międzywojennym. Ze wspomnień starszych ludzi można się dowiedzieć, że w poniedziałki ciągnęli na targ do Rymanowa, by sprzedać coś z gospodarstwa i zrobić potrzebne zakupy. Nie byli też bogaci, skoro po wojnie jedna z niewielu chat, które nie spłonęły, była chatą kurną. W 1944 roku spłonęło 98 budynków. Sieniawa liczyła wówczas 1047 mieszkańców. Wielu zabito, a w czasie walk z bandami spłonęło kolejne 9 domostw.
- Szczegóły
- Odsłony: 859
Wielka postacią kresowej nauki, o której należy przypomnieć, był urodzony 22 grudnia 1872 r. we Lwowie Zdzisław Krygowski. Jako syn wybitnego lwowskiego matematyk, również on wybrał drogę kariery akademickiej. Najpierw Politechnika Lwowska, której był rektorem, Lwowskie Towarzystwo Matematyczne, a od 1919 r. dziekan katedry Matematyki i Filozofii w Poznaniu. To właśnie Krygowskiemu, polskie służby specjalne poleciły zebranie najzdolniejszych matematyków w kraju i złamanie kodów niemieckiej maszyny szyfrującej „Enigma”.
Maszyna Enigma, skonstruowana przez niemieckiego inżyniera, doktora Artura Scherbiusa w 1918 roku, była uważana za niezwykle skomplikowaną. Do jej działania wykorzystywano wirniki, które zmieniały sposób szyfrowania każdej litery w ciągu wiadomości, a zmiany te były oparte na bardzo skomplikowanej mechanice. Wydawało się, że złamanie szyfru Enigmy było zadaniem wręcz niemożliwym.
Jednak w połowie lat 30. XX wieku polscy matematycy wytypowani przez Krygowskiego w tym Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski, zaczęli pracować nad rozwiązaniem tej zagadki. Dzięki ich pionierskim badaniom, a także wielkiemu wysiłkowi i determinacji, udało się wypracować pierwsze metody rozkodowywania wiadomości Enigmy, które później zostały udoskonalone.
W 1939 roku, w wyniku intensywnych prac nad łamaniem Enigmy, polscy matematycy byli w stanie opracować systematyczne podejście do rozkładania szyfru. To, co początkowo wydawało się niemożliwe, stało się rzeczywistością dzięki zastosowaniu matematycznych metod analizy, takich jak analiza permutacji i wykorzystanie kombinacji wirników.
Jednym z najważniejszych osiągnięć było opracowanie tzw. "wskazówki" – metody, która umożliwiała zrekonstruowanie ustawienia wirników maszyny Enigma, a tym samym odszyfrowanie wiadomości. Metoda ta stanowiła podstawę dalszej pracy nad złamaniem szyfru.
Tuż przed wybuchem II wojny światowej, polski wywiad przekazał swoje wyniki prac nad Enigmą Brytyjczykom i Francuzom. Dzięki tej współpracy, alianccy kryptolodzy mogli kontynuować prace nad rozkodowywaniem niemieckich szyfrów, co miało decydujące znaczenie w dalszym przebiegu wojny.
Czytaj więcej: Z Kresów. O człowieku, który "przeliczył" swoje czasy
- Szczegóły
- Odsłony: 907
Południową, zalesioną część obszaru wsi Głębokie zajmuje przede wszystkim najwyższa część doliny potoku płynącego przez osadę. Jego zlewnia powyżej tzw. Śmiglówki, czyli ostatnich domów, zamknięta jest ze wszystkich stron wyraźnymi liniami grzbietowymi. Ma ona kształt trójkąta, którego ramiona schodzą się na wzgórzu 606 m. Południowo wschodnie biegnie od Kiczury w stronę Wołtuszowej, a zachodnie wyznaczają szczyty Dżbyru i Kopca. Podstawę wspomnianego trójkąta tworzą boczne grzbiety schodzące nad górny koniec wsi.
Pod względem administracyjnym zakreślony teren leży w granicach Głębokiego i Tarnawki. Do tej ostatniej, dziś nieistniejącej wsi, należy - ogólnie rzecz ujmując - tylko najwyżej położony pas zbocza zachodniego, ciągnący się pod Dżbyrem i Kopcem.
W omawianej zlewni występują lasy państwowe, gromadzkie (gminne) i prywatne. Te ostatnie, położone na wymienionych gruntach Tarnawki, zostały wykupione w przeszłości przez chłopów z Sieniawy. Nie wiemy, kiedy dokładnie to się stało, ale na mapie katastralnej z 1851 r. desygnuje je już nazwa „Sieniawski Las”. W Głębokiem od czasu tej sprzedaży określa się je Morgami. Ten sam teren w Posadzie Górnej jest znany jako Tarnawskie Krzaki.
Na wschodnim zboczu doliny są: enklawa lasu prywatnego o powierzchni około 22,7 ha, należąca do Wspólnoty gruntowej wsi Milcza oraz Las Gromadzki Beska. Miejsca te mają odpowiednio miana: Ubocz Milecka i Ubocz Beska. Wymienione trzy nazwy odzwierciedlają w jakimś zakresie dość zawiłą strukturę własnościową lokalnych lasów. Ale nazw terenowych jest tu o wiele więcej.
Czytaj więcej: Głębokie nazwami opowiedziane. Część 3. Nazwy południowej części wsi
- Szczegóły
- Odsłony: 855
Odkrycie źródeł mineralnych 16 sierpnia 1876 roku dało początek dziejom Rymanowa Zdroju. Tu, gdzie dzisiaj funkcjonuje uzdrowiskowa infrastruktura, stało kilkanaście gospodarskich domów mieszkańców Posady Górnej. W trakcie przejazdu przez kamieniste koryto rzeki Tabor Stanisław hr. Potocki zauważył duże wywierzysko. Po zlokalizowaniu źródeł przez technologa Tytusa Sławika i przeprowadzeniu odpowiednich badań oddano wody lecznicze do eksploatacji. Hrabia Potocki wszedł prawnie w posiadanie tych terenów, poprzez zawarcie umowy z rolnikiem Dankiem Berdelem, właścicielem obszaru źródlanego, który jako rekompensatę otrzymał ziemię na innym terenie. Pierwszą analizę wód wykonano w latach 1877-78 w Wiedniu przez doktora Wesselskego. Sanocka Sekcja Towarzystwa Lekarzy Galicyjskich wydała o wodach pozytywną opinię, co przyśpieszyło oficjalne otwarcie uzdrowiska. Źródła otrzymały nazwy: Tytus, Klaudia i Celestyna. Funkcję uzdrowiskowego lekarza sprawował dr Józef Dukiet. Należy podkreślić, że wody rymanowskie badał także dr Bronisław Radziszewski. Rok 1881 był pierwszym oficjalnym rokiem funkcjonowania uzdrowiska. Hrabia Potocki zbudował „Zielony Domek” jako karczmę, wybudował pijalnię wód, założył park zdrojowy. W willi „Pod Kościuszką” znajdował się zarząd zdrojowy, poczta, restauracja, posterunek żandarmerii. Na Wystawie Lekarsko-Przyrodniczej w Krakowie, Zdrój otrzymał wyróżnienie w postaci srebrnego medalu, za wartości lecznicze wód. Rozbudowa Zdroju trwała, powstały wille „Gołąbek” i „Zofia”.
- Szczegóły
- Odsłony: 843
František Geisler – nauczyciel pięknego życia, historii, angielskiego i filantropii.
Historia, którą opowiem łączy się w czasie z październikiem, miesiącem, który właśnie przeminął, bo we wrześniu i październiku 1944 roku miała miejsce wielka bitwa zwana Operacją Karpacko-Dukielską, która dała w połączeniu z powstaniem słowackim, początek wyzwalania tego kraju. 6 października nasi południowi sąsiedzi obchodzą swoje narodowe święto, na pamiątkę dnia kiedy pierwsi żołnierze wkroczyli do Czechosłowacji.
Zacznę sformułowaniem, które przeczytałam w materiale historycznym, potwierdzającym słowa napisane wcześniej : „Ta historia, która zaczęła się podczas wojny, poprzez tragedię - miała szczęśliwe zakończenie – František syn znalazł miłość tam, gdzie jego matka utraciła swoją”. Jest to opowieść o poruczniku Armii Czechosłowackiej, Františku Josefie Geislerze, człowieku pełnym życia, uśmiechniętym, pogodnym, przyjacielskim i delikatnym. Nie miał żadnych wrogów, jak opowiadał jego kolega Jan Flax, był lubiany i poważany. Wysoki, szczupły, wysportowany, odnosił duże sukcesy wojskowe. Bardzo troszczył się o swoich żołnierzy. Kiedy Hitler zaanektował Czechosłowację František był studentem Rolnictwa na Uniwersytecie w Brnie. W grudniu 1939 wyjechał, wędrując przez wiele krajów do Francji, na wybrzeże Morza Śródziemnego. Tam, jako jeden z pierwszych brał udział w formowaniu Czechosłowackiej Brygady. Uważał, że jego powinnością była walka z najeźdźcą. Kiedy padła Francja wszyscy żołnierze zostali przetransportowani, przez Gibraltar, do Wielkiej Brytanii.
Tam szkolił się na komandosa, a później SOE, biorąc udział w akcjach specjalnych Armii Brytyjskiej i Czechosłowackiej w Europie. Początkiem 1944 roku akcje specjalne zostały wstrzymane i wojna dla Františka skończyła się. Ale dowiedział się, że nowo sformowana w Rosji Sowieckiej, II Czechosłowacka Brygada Spadochronowa potrzebuje wysoko wyszkolonych oficerów, jednostka miała być przerzucona na Słowackie Narodowe Powstanie. Dołączył na ochotnika i wyjechał z Anglii razem z innym w konwoju, 18 lipca 1944, W okolice Zarszyna dotarł we wrześniu. Został dowódcą II Batalionu i natychmiast przystąpił do walki. Wyzwalał Zarszyn – to była krwawa bitwa, poprzez pola minowe dźwigał swoich rannych żołnierzy. Potem bitwa o Besko, w niedzielę odpoczynek i przed świtem atak wzdłuż rzeki Wisłok do Pastwisk. 18 września rano prowadził swoich żołnierzy przeciwko niemieckim umocnieniom i tam padł, trafiony dwiema kulami. Został w tym miejscu na zawsze.
- Szczegóły
- Odsłony: 903
Puławy są dziś niewielką osadą rozciągniętą od doliny Wisłoka w Puławach Dolnych wzdłuż jego dopływu potoku Birdok pod stok Kiczery (640 m n.p.m.) i Polany (691 m n.p.m.) w Puławach Górnych. Malowniczo położona w jarze górskimi otoczona lasami miejscowość staje się coraz bardziej popularnym miejscem wypoczynku.
Dawna osada powstała w II poł. XVI w. w 1572 r. król Zygmunt August wydał przywilej lokacyjny Michałowi Orzechowskiemu i Iwankowi zezwalający na założenie wsi na prawie wołoskim na obszarze nazywanym Hamry, gdzie już od dwóch lat pracowała kuźnica Żyda Abrahama z Rymanowa. Z niskoprocentowej rudy żelaza (darniówki), przetapianej w dymarkach i przekuwanej w miejscowych kuźniach zwanych hamrami na stal, wykonywano wyroby żeliwne. Do dziś nazwę Hamry zachował niewielki przysiółek, w którym pracowała kuźnia.
W okresie staropolskim (XVI-XVIII w.) we wsi góralskiej osiedlili się pasterze pochodzenia wołoskiego, przybysze ze Wschodnich Karpat, z terenów dzisiejszej Słowacji z Romami Bergitka, Polacy z przeludnionych i żyznych dołów Jasielsko-Sanockich, a z czasem także Żydzi. Ta wielonarodowa społeczność nękana różnymi najazdami zbójników, czy obcych wojsk przez całe stulecia żyła w przyjaźni, tworząc wielonarodową kulturę. Cerkiew obrządku unickiego ułatwiała scalanie wokół wiary chrześcijańskiej w obrządku bizantyjskim, a małżeństwa mieszane były zjawiskiem powszechnym. Jedynie Żydzi i Romowie zachowywali swoją odrębność kulturową. Z czasem wytworzyła się z nich w Beskidzie Niskim i w Puławach etnograficzna grupa Łemków.
- Szczegóły
- Odsłony: 993
W pierwszej części pracy o nazewnictwie Głębokiego zwróciłem uwagę, że wołoska nazwa Kiczura, odnosząca się do górującej nad osadą góry, może wskazywać, że był to pierwotnie teren Sieniawy. Ale oronim ten nie jest jedynym „ruskim” śladem w toponimii Głębokiego. Takie pochodzenie ma też Horbek - miano wzgórza w grzbiecie na południe Kiczury. Ukraińskiemu słowu horbok odpowiada polski garbek, zatem dzisiaj używana nazwa jest hybrydą, złożoną z ruskiego rdzenia i polskiej końcówki.
Podobna jest sytuacja określeń terenowych: Herskie i Silskie. Pierwsza z nich, sygnująca lasek w zachodniej części Głębokiego, to przypuszczalnie pierwotne Hirskie, czyli Górskie, a druga, odnosząca się do pobliskiej doliny, w języku polskim brzmiałaby Sielskie (Wiejskie). Miana te mogły powstać, gdy nie było jeszcze Pawłowej Woli lub we wczesnym okresie jej istnienia, gdy Rusini stanowili większość ludności. Później, wraz z osiedleniem się Polaków, nazwy te zostały przyjęte – jak Kiczura i Herskie – lub spolszczone, czego przykładem jest Horbek.
W dzisiejszej toponimii Głębokiego dominują miana pochodzenia polskiego. Ponieważ wieś w przeciwieństwie do Sieniawy czy Odrzechowej nigdy nie utraciła ciągłości osadniczej, liczba funkcjonujących tu nazw jest wyjątkowo duża. Obok wspomnianego czynnika społecznego miały na to wpływ także: urozmaicone ukształtowanie powierzchni, znaczne zalesienie, a także działalność gospodarcza człowieka.
Czytaj więcej: Głębokie nazwami opowiedziane. Część 2. Nazwy północnej części wsi
- Szczegóły
- Odsłony: 932
Dawne bieszczadzkie wsie położone były z reguły w dolinach potoków, u podnóża wzniesień, które porośnięte lasami otulały chłopskie chaty. Symboliczny początek i koniec wsi wyznaczały kapliczki. W każdej niemal był młyn, a często także tartak i folusz. W miejscu szczególnym, na wzniesieniu, stała cerkiew otoczona pierścieniem drzew, z dzwonnicą, ogrodzona płotem lub kamiennym murem. W jednej z takich malowniczych dolin, u stóp szczytu Łopiennika i Korbani leżała wieś Łopienka. Założyli ją Balowie w XVI wieku, na prawie wołowskim. Z czasem w tej wiosce greckokatolickiej, według szematyzmu diecezji przemyskiej, mieszkało 384 osób. Codzienne życie mieszkańców biegło przez wieki tym samym niezmiennym, zgodnym z porami roku rytmem. Na polach uprawiano głównie owies, żyto, jęczmień, kapustę, tytoń, konopie i len. Gospodarze hodowali krowy, woły, konie i owce, które sprzedawano na targach w Baligrodzie. Łopienka cieszyła się mianem jednego z najstarszych ośrodków górnictwa naftowego na świecie. Pierwsze kopalnie ropy naftowej i rafinerie w Łopience pojawiły się prawie 150 lat temu. Ciężką pracę urozmaicały mieszkańcom kolejne wydarzenia religijne, obrzędy, tradycje związane z odwiecznym cyklem przyrody. Dużą sławę wiosce przyniosła najstarsza murowana cerkiew w Bieszczadach.



