- Szczegóły
- Odsłony: 1107
Puławy są dziś niewielką osadą rozciągniętą od doliny Wisłoka w Puławach Dolnych wzdłuż jego dopływu potoku Birdok pod stok Kiczery (640 m n.p.m.) i Polany (691 m n.p.m.) w Puławach Górnych. Malowniczo położona w jarze górskimi otoczona lasami miejscowość staje się coraz bardziej popularnym miejscem wypoczynku.
Dawna osada powstała w II poł. XVI w. w 1572 r. król Zygmunt August wydał przywilej lokacyjny Michałowi Orzechowskiemu i Iwankowi zezwalający na założenie wsi na prawie wołoskim na obszarze nazywanym Hamry, gdzie już od dwóch lat pracowała kuźnica Żyda Abrahama z Rymanowa. Z niskoprocentowej rudy żelaza (darniówki), przetapianej w dymarkach i przekuwanej w miejscowych kuźniach zwanych hamrami na stal, wykonywano wyroby żeliwne. Do dziś nazwę Hamry zachował niewielki przysiółek, w którym pracowała kuźnia.
W okresie staropolskim (XVI-XVIII w.) we wsi góralskiej osiedlili się pasterze pochodzenia wołoskiego, przybysze ze Wschodnich Karpat, z terenów dzisiejszej Słowacji z Romami Bergitka, Polacy z przeludnionych i żyznych dołów Jasielsko-Sanockich, a z czasem także Żydzi. Ta wielonarodowa społeczność nękana różnymi najazdami zbójników, czy obcych wojsk przez całe stulecia żyła w przyjaźni, tworząc wielonarodową kulturę. Cerkiew obrządku unickiego ułatwiała scalanie wokół wiary chrześcijańskiej w obrządku bizantyjskim, a małżeństwa mieszane były zjawiskiem powszechnym. Jedynie Żydzi i Romowie zachowywali swoją odrębność kulturową. Z czasem wytworzyła się z nich w Beskidzie Niskim i w Puławach etnograficzna grupa Łemków.
- Szczegóły
- Odsłony: 1213
W pierwszej części pracy o nazewnictwie Głębokiego zwróciłem uwagę, że wołoska nazwa Kiczura, odnosząca się do górującej nad osadą góry, może wskazywać, że był to pierwotnie teren Sieniawy. Ale oronim ten nie jest jedynym „ruskim” śladem w toponimii Głębokiego. Takie pochodzenie ma też Horbek - miano wzgórza w grzbiecie na południe Kiczury. Ukraińskiemu słowu horbok odpowiada polski garbek, zatem dzisiaj używana nazwa jest hybrydą, złożoną z ruskiego rdzenia i polskiej końcówki.
Podobna jest sytuacja określeń terenowych: Herskie i Silskie. Pierwsza z nich, sygnująca lasek w zachodniej części Głębokiego, to przypuszczalnie pierwotne Hirskie, czyli Górskie, a druga, odnosząca się do pobliskiej doliny, w języku polskim brzmiałaby Sielskie (Wiejskie). Miana te mogły powstać, gdy nie było jeszcze Pawłowej Woli lub we wczesnym okresie jej istnienia, gdy Rusini stanowili większość ludności. Później, wraz z osiedleniem się Polaków, nazwy te zostały przyjęte – jak Kiczura i Herskie – lub spolszczone, czego przykładem jest Horbek.
W dzisiejszej toponimii Głębokiego dominują miana pochodzenia polskiego. Ponieważ wieś w przeciwieństwie do Sieniawy czy Odrzechowej nigdy nie utraciła ciągłości osadniczej, liczba funkcjonujących tu nazw jest wyjątkowo duża. Obok wspomnianego czynnika społecznego miały na to wpływ także: urozmaicone ukształtowanie powierzchni, znaczne zalesienie, a także działalność gospodarcza człowieka.
Czytaj więcej: Głębokie nazwami opowiedziane. Część 2. Nazwy północnej części wsi
- Szczegóły
- Odsłony: 1159
Dawne bieszczadzkie wsie położone były z reguły w dolinach potoków, u podnóża wzniesień, które porośnięte lasami otulały chłopskie chaty. Symboliczny początek i koniec wsi wyznaczały kapliczki. W każdej niemal był młyn, a często także tartak i folusz. W miejscu szczególnym, na wzniesieniu, stała cerkiew otoczona pierścieniem drzew, z dzwonnicą, ogrodzona płotem lub kamiennym murem. W jednej z takich malowniczych dolin, u stóp szczytu Łopiennika i Korbani leżała wieś Łopienka. Założyli ją Balowie w XVI wieku, na prawie wołowskim. Z czasem w tej wiosce greckokatolickiej, według szematyzmu diecezji przemyskiej, mieszkało 384 osób. Codzienne życie mieszkańców biegło przez wieki tym samym niezmiennym, zgodnym z porami roku rytmem. Na polach uprawiano głównie owies, żyto, jęczmień, kapustę, tytoń, konopie i len. Gospodarze hodowali krowy, woły, konie i owce, które sprzedawano na targach w Baligrodzie. Łopienka cieszyła się mianem jednego z najstarszych ośrodków górnictwa naftowego na świecie. Pierwsze kopalnie ropy naftowej i rafinerie w Łopience pojawiły się prawie 150 lat temu. Ciężką pracę urozmaicały mieszkańcom kolejne wydarzenia religijne, obrzędy, tradycje związane z odwiecznym cyklem przyrody. Dużą sławę wiosce przyniosła najstarsza murowana cerkiew w Bieszczadach.
- Szczegóły
- Odsłony: 1216
przyczynek do dziejów miejscowości
Odnośnie poległych w wojnie obronnej 1939 roku (jak podaje K. Bolanowski) Krukar Stanisław poległ pod Limanową - walczył w brygadzie Pancerno-Motorowej generała Maczka, Różowicz Józef także poległ pod Limanową, a Paweł Krukar żołnierz Obrony Narodowej poległ w Rudkach pod Lwowem 12 września 1939 roku (w godzinach przedpołudniowych a wiem to dlatego, gdyż w tym samym czasie poległ mój dowódca Kompanii, Podporucznik Jenner (pochodzący z Limanowej), kiedy to nasze wojsko starało się powstrzymać zbliżające się do Lwowa niemieckie zmotoryzowane oddziały. W 1945 roku zginął syn Pawła Krukara, Stanisław, jako żołnierz LWP walcząc z Niemcami.
Kapitan Józef Ziajka podczas wojny obronnej był drugim adiutantem dowódcy 53 pułku piechoty w Stryju — zmarł później w Worochcie wskutek odniesionych ran.
W niewoli niemieckiej zmarł Stanisław Malicki z Posady Górnej, a ze Zdroju Michał Rudawski zmarł w Szwajcarii w obozie dla internowanych, gdzie Dywizja Piechoty generała Prugar - Ketlinga przekroczyła granicę po walkach we Francji. Znajdował się także w Szwajcarii Stanisław Krzysztyński (z zawodu piekarz - cukiernik), którego ojciec przed wojną dostarczał pieczywo dla Zdroju. Po wojnie powrócił do Rymanowa.
W Szwajcarii w obozie dla internowanych przebywał także mój kolega szkolny Władysław Śliwka, syn Józefa z Deszna (kiedy ja byłem w niewoli niemieckiej to korespondowaliśmy ze sobą). Władysław Śliwka w Szwajcarii ukończył studia ekonomiczne, obronił pracę doktorską i opanował 4 obce języki. Po wojnie wrócił do Warszawy, gdzie pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a później w różnych agendach Organizacji Narodów Zjednoczonych. Był w kontakcie z inż. Ignacym Potockim.
- Szczegóły
- Odsłony: 1196
„Orzeł”, „Bokser”, „Madejski”, podporucznik Polskich Sił Zbrojnych, kurier Komendy Głównej Armii Krajowej.
W miesiącu, w którym tak wiele mówi się o II wojnie światowej, chciałam zainteresować Państwa postacią Jana Łożańskiego. Dla wielu jest on zapomniany, a przecież jest to postać prawdziwa. Nie wymyślił go żaden pisarz ani scenarzysta filmowy. Łożański był, żył pięknie, choć podręczniki historii mówią o tym niewiele albo wcale. Był to bohater wielki, ale cichy –beskidzki kurier, „Orzeł” z Budapesztu. Zasługi takich jak on, w czasie wojny, niejednokrotnie decydowały o jej przebiegu, wpływały na losy nacji, rodzin czy pojedynczych jednostek ludzkich.
Jan Łożański urodził się w Posadzie Zarszyńskiej 4 II 1912 roku w rodzinie kolejarskiej. Był synem Franciszka i Franciszki z domu Czaja. Posiadał siostrę Irenę, którą Niemcy bestialsko zamordowali na początku wojny w trakcie przeprowadzonej na niego obławy. Był wszechstronnie utalentowany w zakresie różnych dyscyplin sportowych i miał do sportu zamiłowanie. Uprawiał jako młody chłopak piłkę nożną, lekkoatletykę, boks, koszykówkę i narciarstwo, osiągając liczne sukcesy. W 1933r. w Lublinie zajął II miejsce w biegu przełajowym, ustępując tylko Wiktorowi Kramkowi, medaliście Polski z lat 30-tych. W 1934r. zdobył bokserskie mistrzostwo juniorów okręgu lubelskiego i wiele innych prestiżowych osiągnięć. Był człowiekiem ambitnym, bardzo pracowitym w kwestii rozwoju osobistego. W 1934 roku zdał maturę i został zawodowym wojskowym. Brał udział w kampanii wrześniowej, w 6 Pułku Strzelców Podhalańskich. Wzięty do niewoli zdołał się wydostać i wrócić do Zarszyna. W grudniu 1939r. przedostał się na Węgry, mając zamiar udać się do Francji i wstąpić do formowanego tam, polskiego wojska. Na Węgrzech przyjął jednak propozycję służby kurierskiej. Odbył 2-tygodniowy kurs, a w styczniu 1940r. złożył przysięgę i ruszył w pierwszą trasę przez Tatry. Następne przejścia wiodły już przez Beskid Niski. Jego zadaniem było opracowanie trasy przez Beskidy i Bieszczady. Wschodnie tereny Beskidu Niskiego, obok Tatr, były terenem aktywnych działań polskiego podziemia. Łożański stworzył trasę nazwaną „Jaga ”, która zaczynała się we Wróbliku i wiodła przez Ladzin, Posadę Górną, Rymanów Zdrój, Górę Polańską, Polany Surowicze, Wolę Niżną, Jasiel, Haburę, Medzilaborce, Michalowce, Malczyce, Humenne, do Satoraljaujhely, a dalej pociągiem do Budapesztu.
- Szczegóły
- Odsłony: 1162
Wrzesień w historii Polski, kojarzy nam się jednoznacznie z wybuchem II wojny światowej, to właśnie 84 lata temu nasz kraj padł ofiarą niesprowokowanej, brutalnej agresji niemieckiej. Za broń chwycili wówczas nie tylko żołnierze, ale również cywile, starając się zatrzymać brunatną nawałę. Do kanonów patriotycznej postawy przeszło zachowanie kapitana Władysława Raginisa, który oddał życie pod Wizną, kapitan Henryka Sucharskiego, który dzielnie bronił Westerplatte. Również jednostki kresowe zapisały w tym tragicznym okresie złotą kartę polskiego oręża. Pozwolę sobie przypomnieć historię szlaku bojowego 49 Pułku Strzelców Huculskich z Kołomyi.
Historia jednostki sięgała początków polskiej niepodległości, żołnierze rekrutujący się z mieszkańców Karpat Wschodnich, sformowani zostali w 1919 r. w odległym francuskim Quintin w Bretanii, a następnie przetransportowani do Borszczowa k. Tarnopola. Chrzest bojowy Pułk przeszedł w trakcie wojny z Bolszewikami rok później. Chłopcy walczyli pod Dubnem, Chorupaniem i na przedpolach Warszawy skutecznie broniąc przeprawa na rzece Wkra. W okresie pokoju dyslokowani zostali do Kołomyi, gdzie jednostka wspaniale wpisała się w krajobraz kulturowy miasta. Żołnierze, w swej symbolice utożsamiali się z kulturą regionu, używając tremibitów, nosząc huculskie kapelusze, oraz regionalne wyszywanki.
Do działań na froncie II wojny zmobilizowani zostali 25 sierpnia 1939 r., a powierzony im odcinek obrony znajdował się na południe od Bochni w okolicach Wiśnicza. W pierwszych dniach września Pułk wcielony został do 29 Dywizji Piechoty Górskiej w składzie której wycofywał się przez Bogumiłowice do Bobrownik. 7 września oddział wspierał ofensywę wojsk polskich mającą na celu wyparcie wojsk niemieckich z Tarnowa. Po nieudanym szturmie batalion podzielił się i jedna grupa maszerowała w kierunku Dąbrowy Tarnowskiej a druga na Radomyśl Wielki. Po zaciętych bojach o Radomyśl i obronie Kolbuszowej grupa przedostała się do Mielca.
Czytaj więcej: Z kresów. Strzelcy Huculscy na straży niepodległości
- Szczegóły
- Odsłony: 1186
...do obozu zagłady w Bełżcu
W momencie gdy Niemcy podejmowali decyzję o zagładzie Żydów w Generalnym Gubernatorstwie i o budowie obozu zagłady w Bełżcu, jesienią 1941 roku, ludność żydowska zamieszkująca tę część okupowanych ziem polskich, od dwóch lat podlegała specjalnym restrykcjom wymierzonym w podstawy jej bytu gospodarczego, społecznego i kulturalnego. Na początku okupacji niemieckiej na terenie GG mieszkało 1,5 mln Żydów, a po przyłączeniu do GG dystryktu Galicja, którego ziemie od września 1939 roku do czerwca 1941 roku pozostawały pod panowaniem sowieckim, liczba ta wzrosła do nieco ponad 2 mln osób narodowości żydowskiej. Było to największe skupisko ludności żydowskiej, które podlegało władzy nazistów niemieckich. Tak olbrzymiej liczby ludzi nikt nie był w stanie ani zmusić do emigracji, ani technicznie przeprowadzić jej usunięcia z zajmowanego terytorium. Według pierwotnego planu, który w zamyśle ideologów nazistowskich miał rozwiązać kwestię żydowską, zamierzano stworzyć rezerwat dla Żydów, ulokowany pomiędzy Wisłą a Bugiem. Już w październiku 1939 roku skierowano tam pierwsze transporty z Żydami wysiedlanymi z terenów włączonych do Rzeszy a także z Wiednia i Ostrawy na Morawach. W ten sposób rozpoczęto realizację tzw. planu Nisko albowiem ta miejscowość położona nad Sanem, miała stać się centrum przyszłego rezerwatu.
- Szczegóły
- Odsłony: 1213
Nazewnictwo terenowe Głębokiego jest bogate i zróżnicowane znaczeniowo, co wynika z dużego urozmaicenia rzeźby terenu oraz historii powstania osady. Obszar wsi wyraźnie podnosi się w kierunku południowym od około 350 m n.p.m. na pograniczu z Sieniawą do blisko 640 m n.p.m. w rejonie góry Kopiec. Tak samo zwiększa się zalesienie. Osada leży w dolinie potoku Głębokiego, którą od strony wschodniej zamyka wzniesienie Kiczury (500 m), a od zachodu grzbiety opadające spod Kopca na północ z Przednią Górą (423 m) i Łysą Górą (422 m).
Granice Głębokiego na znacznej długości są naturalne. Wschodnią - z Odrzechową (Pastwiskami) - wyznacza Wisłok. Na południu potok Graniczny i grzbiet Kocanek oddziela wieś od gruntów Rudawki Rymanowskiej. Obszar źródliskowy potoku Głębokiego znajduje się w lesie na terytorium Tarnawki, a granica z tą dawną łemkowską osadą tylko częściowo opiera się o linie naturalne. W rejonie szczytu Kopca Głębokie styka się z Rymanowem Zdrojem (dawniej z Wołtuszową), a na zachodzie z Posadą Górną i - w pobliżu Bartoszowa - z Rymanowem. Linię graniczną z Sieniawą wyznacza polna droga, która biegnie od wspomnianych ogródków działkowych na wschód. Jaj charakter może świadczyć, że grunty Głębokiego zostały niejako wykrojone z terenu pierwotnej Sieniawy.
Głębokie przez wieki zamieszkane było przez ludność polską. Według spisu z 1924 r. mieszkało tu wówczas 683 rzymskich katolików (Polaków) i tylko 33 grekokatolików (Rusinów). We wsiach sąsiednich, np. Sieniawie i Odrzechowej, proporce te były odwrócone.
Czytaj więcej: Głębokie nazwami opowiedziane. Część 1. Wieś pod Kiczurą



